Dariusz Chwastek, uczeń w stacji
obsługi pojazdów powiedział nam ogladając wrak wyciągnięty z Noteci, że
jego zdaniem ślady korozji i wyblakła farba świadczą, iż "maluch" był
pod wodą co najmniej 2 lata.
fot Karol Gapiński
Ścigany za wykroczenie
Maluch w rzece
W poprzednim tygodniu stan wody w Noteci obniżył się w okolicach Frydrychowa. Ktoś zauważył zmiażdżony dach fiata 126p, który stoi zatopiony w środku koryta rzeki.
O znalezisku w
Frydrychowie (gm. Łabiszyn) powiadomiona została policja. W czwartek na
prośbę funkcjonariuszy na miejsce udał się 1 zastęp strażaków z PSP w
Żninie.
- "Fiat 126p" był zatopiony około 1km od drogi wojewódzkiej z
Brzozy do Wylatowa. Dojechać w miejsce zatopienia samochodu można
asfaltową drogą. "Maluch" stał na środku koryta, przodem pod prąd
rzeki. Na miejsce musieliśmy przyjechać my, ponieważ straż dysponuje
specjalnymi strojami i pontonem, które pozwalają podjąć takie
interwencje. Najpierw sprawdziliśmy, czy znajduje się coś wewnątrz
pojazdu, być może nawet zwłoki. Niczego nie stwierdziliśmy. Przez nasz
samochód wrak został wyciągnięty na brzeg, a następnie przez holownik
wciągnięty na platformę, która zabrała wrak pojazdu na parking
strzeżony - powiedział aspirant Marek Krygier z Państwowej Straży
Pożarnej w Żninie.
Maluch miał
zmiażdżony dach. Na karoserii pozostawał jeszcze wyblakły czerwony
lakier. Zgnieciony dach prawdopodobnie nie był efektem dachowana.
Widoczne były bowiem na tym dachu ślady po śrubie jakiejś jednostki
pływającej. - Wyglądało to tak, jakby śruba barki, czy innej jednostki
zahaczyła najpierw o tylny słupek dachu, a uwolniła się od niego o
przedni od strony wyjścia kierowcy. Być może wtedy wrak nawet został
przesunięty przodem pod prąd. Tak to przynajmniej wyglądało na moje, a
jak było w rzeczywistości, tego nigdy się nie dowiemy - powiedział
Marek Krygier.
Samochód nie
miał tablic rejestracyjnych i był oblepiony mułem. Został zabezpieczony
dla potrzeb policji na parkingu strzeżonym w Żninie, który ma umowę z
policją. - Udało się odczytać numery nadwozia. Wysłaliśmy zapytanie do
Centralnej Ewidencji Pojazdów w Warszawie, ażeby sprawdzono, kto jest
właścicielem. Dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi - powiedział
komisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej
Policji w Żninie.
W związku z
tym, iż zatopienie samochodu w rzece zostało potraktowane przez policję
jako zaśmiecanie, przeciwko nieustalonemu jeszcze sprawcy zatopienia
samochodu wszczęła ona dochodzenie w sprawie wykroczenia. Nie wiadomo
jeszcze, ile czasu wrak znajdował się w Noteci.
Karol Gapiński, 30 X 2008
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze