Poród rodzinny w Żninie
Matka rodzi, ojciec płaci
W żnińskim szpitalu ojciec, który chce być obecny przy narodzinach własnego dziecka musi za to zapłacić 100 zł. Według Urszuli Kubickiej-Kraszyńskiej z Fundacji Rodzić po ludzku pobieranie opłat za porody rodzinne jest nielegalne i sprzeczne z prawami pacjenta.
Młody mieszkaniec Rogowa chciał uczestniczyć w narodzinach swego pierwszego dziecka. Postanowił dowiedzieć się o możliwość uczestnictwa w porodzie rodzinnym.
Dowiedział się od położnych z Pałuckiego Centrum Zdrowia, że nie ma przeszkód, by towarzyszył żonie podczas narodzin, ale będzie musiał zapłacić 100 zł.
Nasz rozmówca nie kryje zaskoczenia, ale i rozczarowania, że nie był świadkiem narodzin swojego dziecka, bo nie zapłacił za to szpitalowi.
- Powiedziałem, że to śmieszne, iż za możliwość widzenia narodzin dziecka mam płacić. Na to lekarz mi odpowiedział, że w takim razie nie muszę porodu widzieć. To dla mnie skandal, by płacić za poród rodzinny. Dla mnie 100 zł to jest trochę dużo - podkreśla rogowianin.
Rozgoryczenie męża rozumie żona. - Chciał być przy tym - mówi. - Tym bardziej, że to jego pierwsze dziecko. W szpitalu w Strzelnie brat mógł cały czas być przy porodzie i po porodzie. I nie płacił. W Gnieźnie też tak jest, że ojciec nie musi płacić za poród. Tylko zakłada fartuch. I fajnie by było, żeby ojciec widział jak się jego dziecko rodzi. W tej sytuacji, kiedy trzeba płacić, sama rodziłam.
Aleksander Kmiećkowiak, prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia w Żninie wyjaśnia, że przed wprowadzeniem opłat za porody rodzinne konsultował sprawę z prawnikami. Nie wnieśli żadnych uwag, by wprowadzić tę opłatę do cennika szpitala.
- Mamy to w cenniku i to są świadczenia płatne. To kosztuje 100 zł. I takie opłaty pobieramy. Tak jak za pobyt matki z dzieckiem. Tak samo, jeśli mąż chce być przy porodzie, to musi za to zapłacić. To są koszty pewnej dezorganizacji pracy i koszty ubioru, który musimy mu zaaplikować. Osoba taka czyni pewien zamęt. Odpowiednio trzeba się do tego przygotować. Pobieramy te opłaty tylko po porodzie. To nie jest opłata dobrowolna. To jest wymóg tego szpitala i na to jest oficjalny cennik - wyjaśnia prezes.
Żniński szpital dysponuje również osobnym pokojem dla matek, które chcą, by mąż był przy nich nie tylko podczas porodu, ale także przed porodem i po nim. Mężczyzna ma do dyspozycji telewizor i toaletę. Za tego typu pobyt w szpitalu musi zapłacić 200 zł.
Opłat za porody rodzinne nie pobiera Nowy Szpital w Szubinie i Nakle.
- Za porody rodzinne nie pobieramy opłaty. Jeśli mężczyzna chce być przy porodzie, to nie pobieramy za to opłaty. Opłata jest pobierana tylko za salę o podwyższonym standardzie z telewizorem i łazienką - wyjaśnia dyrektor do spraw medycznych Marek Domżała.
Darmowy pobyt ojca w czasie porodu zapewnia również Szpital Powiatowy w Mogilnie.
- U nas nie pobiera się opłat za pobyt męża przy porodzie. Nie słyszałem o takich praktykach - mówi Roman Olejniczak, zastępca dyrektora mogileńskiego szpitala.
Urszula Kubicka-Kraszyńska z Fundacji Rodzić po ludzku w rozmowie z Pałukami przyznaje, że pobieranie opłat za porody rodzinne jest nielegalne. Dodaje, iż kobieta rodząca ma prawo do opieki najbliższej osoby. Niekoniecznie musi to być mąż. Może to również być siostra lub matka.
- Opłaty za pobyt najbliższej osoby w czasie porodu są sprzeczne z prawami pacjenta. Ponadto za poród szpital otrzymuje pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia. Nie może zatem pobierać opłat za to, co jest już zapłacone. Takie jest również stanowisko Ministerstwa Zdrowia - wyjaśnia Urszula Kubicka-Kraszyńska. Dopuszczalne są opłaty, kiedy szpital poniesie jakieś koszty z tytułu pobytu męża przy porodzie, np. za obiad lub strój ochronny. Nie powinny być to jednak opłaty wyższe niż 10-20 zł.
- Chciałam zwrócić uwagę, że szpital ten pobiera opłaty również za salę pojedynczą, co jest także niezgodne z prawem. Zerknęłam do wyników akcji „Rodzić po ludzku 2006” szpitala w Żninie. Dostał 2 gwiazdki, 3 serca, a więc ocenę dość średnią. Ocena na pewno była obniżona ze względu na opłaty - tłumaczy Urszula Kubicka-Kraszyńska.
Kwestia pobierania opłat za porody rodzinne była również przedmiotem interpelacji poselskiej. Sekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Krzysztof Grzegorek wyjaśnił, że pobieranie opłat za świadczenia opieki zdrowotnej w zakresie porodu i połogu, które są przedmiotem umowy świadczeniobiorcy z NFZ należałoby kwalifikować jako naruszenie prawa.
- Jaskrawym tego przykładem jest kwestia odpłatności za tzw. porody rodzinne, czyli pobierania opłat za obecność w czasie porodu członka rodziny lub innej osoby bliskiej. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że ten rodzaj świadczenia nie jest objęty umową zawieraną z funduszem, ale rozstrzygając możliwość pobierania w tym przypadku opłat, należy uwzględnić przepisy o prawach pacjenta.(...) Niewątpliwe wydaje się więc stwierdzenie, że obecność w czasie porodu członka rodziny lub innej osoby bliskiej jest elementem opieki pielęgnacyjnej i w związku z tym musi zostać uznane za ustawowe prawo pacjenta. (...) W wypadku tzw. porodów rodzinnych świadczeniodawca może pobierać opłaty z tytułu obecności w czasie porodu osoby bliskiej, ale wysokość tych opłat nie może przekraczać kosztów ponoszonych przez świadczeniodawcę w związku z zapewnieniem realizacji tego prawa pacjenta. Kolejnym obszarem naruszeń praw pacjenta jest pobieranie opłat przez świadczeniodawców, związanych umową z Narodowym Funduszem Zdrowia za „ponadstandardowe” zakwaterowanie pacjentek po porodzie w salach jednoosobowych lub za poród w jednostanowiskowej sali porodowej - czytamy w odpowiedzi na interpelację sekretarza stanu.
Przeciwny pobieraniu opłat za porody rodzinne jest również Rzecznik Praw Obywatelskich.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 852 (24/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze