Reklama

Miało być utwardzenie, jest dzikie wysypisko

Na co dzień strażnicy miejscy nie patrolują terenu za ulicą Janickiego, nad Dużym Jeziorem. Dlatego przez kilka miesięcy nie wiedzieli, że powstało tam dzikie wysypisko śmieci.

       fot. Karol Gapiński

Żnin, Duże Jezioro, dzikie wysypisko, policja
     Miało być utwardzenie, jest dzikie wysypisko
     Przedwczoraj policjanci podjęli czynności wyjaśniające w sprawie dzikiego wysypiska gruzu i innych odpadów nad Dużym Jeziorem na terenach KSC. Od kilku miesięcy odpady zwoził tu ZOM Świdnica. Firma miała wprawdzie zielone światło na wwiezienie ziemi dla utwardzenia terenu, ale nie aż takich ilości gruzu, a jest go wiele ton.

      Od kilku miesięcy nad brzegiem Dużego Jeziora w Żninie obok bazy Akademickiego Związku Sportowego Wyższej Szkoły Gospodarki przy Miejskim Ośrodku Sportu w Żninie rosła góra gruzu budowlanego oraz odpadów stałych. Ciężarówki, które ten gruz tutaj przywoziły, wjeżdżały przez drogę prowadzącą do osiedla wspólnot mieszkaniowych po dawnych mieszkaniach cukrowniczych. Za tymi blokami znajduje się brzeg jeziora, a na nim baza AZS/WSG. Jakub Bogdański, instruktor w tym stowarzyszeniu, poinformował, że teren pod bazę jest wykorzystywany dzięki uprzejmości Wojciecha Melera z Krajowej Spółki Cukrowej. Burmistrz Żnina Leszek Jakubowski, który stara się w związku z próbą sprzedaży przez KSC nieruchomości w Żninie pozyskać też nieco terenu na rzecz gminy dla zorganizowania bogatszej bazy dla żeglarzy, przyznał, że póki co teren aż po brzeg jeziora należy do spółki. Wczoraj planowany był pierwszy przetarg na sprzedaż tych nieruchomości, ale z naszej wiedzy wynika, że jednak do niego nie doszło, bo żaden zainteresowany nabyciem nieruchomości nie złożył oferty.
     Ponieważ na terenie KSC rosła góra śmieci, to wreszcie w ostatni wtorek Wojciech Meler sprawę dzikiego wysypiska zgłosił policji. Po południu nad brzegiem jeziora przy ul. Klemensa Janickiego pojawił się wspólny patrol policji i straży miejskiej. Podjęte zostały czynności wyjaśniające. Na kupie gruzu, ale nie tylko, bo i były tam inne odpady, znajdowała się nieokreślona dokładnie ilość co najmniej kilkudziesięciu ton odpadów. Ułożenie materiału wskazywało, że był on wysypywany przez wjeżdżające tutaj ciężarówki wielokrotnie. Potwierdził to jeden z mieszkańców osiedla cukrowniczego, który widywał tutaj od miesięcy samochody, które przywoziły odpady. Rozpoznał, że były to samochody Zakładu Oczyszczania Miasta Świdnica. - Przyjeżdżały nie tylko w dzień. Również wieczorami, jak np. wczoraj, w poniedziałek - opowiadał we wtorek świadek.
    Włodzimierz Dolaciński ze straży miejskiej, który przyjechał w patrolu z policjantem, powiedział, że zrzucanie odpadów w nieuprawnionych miejscach grozi mandatem do 500 zł. W przypadku takim, jak ten nad Dużym Jeziorem, gdy rzecz dotyczy dużych ilości, może być skierowany wniosek do sądu o ukaranie.
     Władysław Warchulski, kierownik oddziału ZOM Świdnica w Żninie powiedział, że jeden z pracowników firmy mieszka na osiedlu cukrowniczym i przez niego nawiązany został kontakt z panem Andrzejem Bogdańskim - wiceprezesem AZS/WSG i jego synem Jakubem. Władysław Warchulski powiedział, że uzgodniono z nimi, iż jest pozwolenie na wwiezieni czystego gruzu budowlanego na ten teren. Chodziło o utwardzenie miejsca dla samochodów. - Nasi ludzie wwieźli tam gruz, ale i też inni podrzucali na te pryzmy odpady. Wyrzucany był przez nich niekoniecznie czysty gruz - powiedział Władysław Warchulski.
     Jakub Bogdański zaprzeczył istnieniu takiego ustalenia z nim i przekazał, że on się nie zgadzał na przywóz na ten teren gruzu, bo to nie jest jego teren, tylko KSC. Z Andrzejem Bogdańskim nie udało nam się skontaktować przed zamknięciem tego numeru gazety.
     - Według naszych ustaleń, było między MOS w Żninie a firmą, która zajmuje się tutaj wywożeniem odpadów, słowne porozumienie, że ta firma może na ów teren wwieźć ziemię, a nie gruz. Owszem, ziemia też tam jest, ale w większości to gruz, a także inne odpady. O 13:05 we wtorek otrzymaliśmy zgłoszenie od mieszkańca ul. Aliantów, który informował nas o nielegalnym wywożeniu odpadów w pobliżu przystani MOS nad Dużym Jeziorem. Na miejsce pojechał nasz funkcjonariusz oraz strażnik miejski. Ustalili, że jest tam około 30 pryzm z gruzem, ziemią i innymi odpadami. Udali się do pracownika ZOM, rozmawiali też z panem Bogdańskim i ustalili, że było właśnie ustalenie co do przywiezienia ziemi, a nie innych odpadów - powiedział nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy w Komendzie Powiatowej Policji w Żninie. Dodał, że trwa teraz postępowanie z artykułu 145 kodeksu wykroczeń i zostanie do sądu skierowany wniosek o ukaranie. Za zaśmiecanie grozi grzywna do 500 zł oraz nagana, poza tym sprawca może być obciążony kosztami wywozu wyrzuconych wcześniej odpadów.
    Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1155 (14/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości