Między dwutygodnikiem,
a tygodnikiem
Przed nami wydawanie tygodnika, którego pierwszy numer może już za kilka miesięcy. Do tego czasu musimy przejść na pełen skład komputerowy. Zwiększający się wciąż nakład powoduje wydłużanie się pracy drukarni, więc prawdopodobnie zrezygnujemy z drugiego koloru na pierwszej stronie i będziemy drukować tylko jeden.
Praca nad gazetą to ciągły wysiłek kilkuset osób. Najpierw dziesiątki reporterów zdobywają informacje, panie w biurach przepisują ogłoszenia o przetargach, listy dzieci i zmarłych, akwizytorzy reklam zdzierają buty, starając się zdobyć pieniądze na honoraria (płacimy w tej chwili wyłącznie ludziom bez stałej pracy, ale i tak jest tego sporo).
Potem nasze maszynistki przenoszą informacje z rękopisów i maszynopisów w pamięć komputera. Komputer sprawdza wszystko ze swoim słownikiem ortograficznym. Do akcji wkraczają korektorzy i adiustatorzy, kreśląc na czerwono wszystko, co źle przepisane lub źle napisane. Znów tekst biorą maszynistki, nanoszą korekty.
Zbiera się redakcja. Omawianie minusów ostatniego numeru, czytanie wszystkiego co przyszło i ustalanie, co musi się zmieścić, co powinno, co może, a czego nie warto drukować.
Mrucząc coś do siebie siadam nad stołem, kombinując, gdzie który tekst ujrzy światło dzienne. Ułożone luźno na kartce teksty dopasowują i sklejają montażystki, które również dorabiają ramki i tytuły. Dopisują w tytułach ręcznie znaki diakrytyczne (ę, ą, itp.). Sklejoną stronę bierze korektor i sprawdza jeszcze raz. Komputer drukuje pierwszą stronę - każdy kolor osobno, jeden wydruk - 10 do 20 minut. Za dwie godziny wyjazd do drukarni, więc wszyscy już nie chodzą, a biegają po redakcji. Policzenie stron, zdjęć, czerwona dacia już grzeje silnik, jedziemy.
W pracowni fotograficznej fotograf przepuszcza zdjęcia przez raster, fotografuje zmontowane strony i robi diapozytywy. Rano z diapozytywów drukarz naświetla płyty drukarskie, na dwóch maszynach rotacyjnych druk potrwa od piątku rana do godziny dziesiątej w sobotę.
Do Żnina gazeta przyjeżdża srebrzystą hondą. Do pracy bierze się rodzina, która falcuje (składa duże arkusze w gazetę) przez osiem do dziesięciu godzin pismo. W redakcji następuje rozdział nakładu: prenumerata, "Ruch", poczta... Wieczorem uczeń roznosi gazety po osiedlu, czerwony fiacik rozwozi je nocą do kolportażu. Rano w poniedziałek kilkudziesięciu kioskarzy i kilkuset listonoszy wręcza wam gazetę.
Nie zawsze wszystko idzie gładko (powiem więcej - prawie nigdy...). Perypetie, jakie łączą się z wydawaniem pisma może pojąć tylko ten, kto to robi.
Ot - choćby ostatni numer. Wiadomo, że trzecia i dziesiąta strona drukowane są osobno dla edycji żnińskiej, osobno dla szubińskiej. Obydwie drukowane są z jednej płyty drukarskiej. I oto zdarzyło się, że na tej jednej płycie strony żnińskie nie zostały sklejone razem, lecz do pary z łabiszyńskimi (kto ma ostatni numer - proszę sprawdzić). Trzeba było jechać do drukarni, dodrukować brakującą ilość i puścić obie razem. Dlatego ostatnio mieli Państwo super-numer - z niektórymi stronami podwójnymi.
Albo - któż na przykład wie, że, aby dotrzeć do Łabiszyna, "Pałuki" muszą przejechać z drukarni z Bydgoszczy do Żnina, tu są falcowane, po czym rozjeżdżają się w dwie strony: jedne jadą do Bydgoszczy, do "Ruchu", inne - do Szubina, na pocztę. Te z Szubina mają przed sobą już tylko kawałeczek przez las i są już na miejscu. Przed gazetami rozprowadzanymi przez "Ruch" - droga jeszcze daleka. Najpierw zawiezione zostaną do Nakła, skąd dopiero dane im będzie ruszyć w trasę do Łabiszyna.
Od dawna już staramy się, aby to zmienić i część tego numeru - po raz pierwszy, eksperymentalnie dostarczona zostanie wprost z drukarni w Bydgoszczy do ambulansów pocztowych, w związku z czym powinna dotrzeć do urzędów pocztowych w poniedziałek o świcie.
To samo będziemy chcieli zrobić już niedługo, jeśli chodzi o "Ruch". Pozostaje jeden problem: robienie gazety - to ciągły wyścig z czasem. Aby dostarczyć Wam do domów tygodnik - będziemy musieli go wygrać.
DOMINIK KSIĘSKI
Pałuki nr 36 (16/1992)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze