Reklama

Między kosztem a ceną

Spotkanie u burmistrza Żnina w sprawie WEC-u
    Między kosztem a ceną
    17 maja w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego całe spotkanie rejestrowała kamera. W razie niejasności - dokument na to, kto o czym mówił i co powiedział. Na sali siedzieli członkowie Zarządu i Rady Nadzorczej WEC-u, zgromadzenia wspólników, związków zawodowych: "Solidarości" i Krajowego Związku Ciepłowników.

    Bezpośrednim bodźcem do spotkania było pismo związków zawodowych WEC-u do Zarządu Miasta donoszące o złej kondycji finansowej firmy i niskich płacach. Winę za stan rzeczy zarzucano opieszałości organu założycielskiego (Rady Miejskiej) i przestrzegano przed wyczerpaniem się cierpliwości załogi. W piśmie wyrażano żal z powodu niewypłacenia nagrody z zysku przedsiębiorstwa (rodzaj trzynastki).
    Związkowiec - Włodzimierz Urbanowski, który zabrał głos na początku, zaproponował jako rozwiązanie problemu zmianę formy spółki - w Chojnicach np. rozdzielono ciepłownictwo od wodociągów, co wyszło z korzyścią dla gminy. Wiele wydatków poniesiono w tym roku na wodociągi kosztem ciepła, a przed sezonem grzewczym trzeba będzie wyremontować kocioł, naprawić pęknięcie podstawy komina - może zabraknąć na to koniecznych środków.  
    Burmistrz po wypowiedziach związkowców zauważył, że treść zarzutów słownych odbiega od treści pisma, bo gminie też zależy na podniesieniu efektywności firmy, który nastąpi - być może - przez podział (nasi uważni czytelnicy zapewne przypominają sobie publikacje sprzed półtora roku, w których przekonywano o poprawie efektywności obu firm, którą spowoduje ich połączenie...). Główne zadanie to dowiedzieć się, jak obniżyć koszty wewnątrz zakładu. Ponieważ bilans nie jest jeszcze zatwierdzony, nie może być mowy o podziale zysku, ewentualna wypłata trzynastki jest sprawą przyszłości - wyjaśnił burmistrz.  
    Przewodnicząca Rady Nadzorczej - Irena Starczewska na podstawie śledzenia ksiąg zgłosiła konieczność dokonania usprawnień organizacyjnych i kadrowych, bowiem jak dotąd firma działa charytatywnie. Utrzymuje za dużo ludzi (np. piętnastoosobowa brygada remontowa), samochodów i nie czyni kroków, by ściągnąć sięgające 4 mld. należności od dłużników, takich jak szkoły i "Żefam". Marcowa wypłata wskazuje na podwyżkę płac (3 mln. 392 tys. - przeciętne wynagrodzenie). Fakty świadczą o dużych rezerwach. Lwia część z wypracowanego zysku jest planowana do podziału pomiędzy załogę, a nie na remonty, a koszty amortyzacji wypłacane są na pensje. Pani Starczewska miała zarzuty do niskiej ceny dzierżawienia spółce "Karbonex" placu. WEC, nie "Karbonex" powinien robić na placu interes.  
    W odpowiedzi na to prezes Roman Krzemiński odczytał zestawienie cen za wodę i ciepło ustalonych w innych miastach i w Żninie, z którego wynikało, iż Żnin ma ceny jedne z najniższych w województwie.  
    Tu dało się zauważyć brak zrozumienia racji jednej strony dla argumentów drugiej. Dwa poruszane tematy, jak i spojrzenia nie pasowały do siebie wcale. Na zarzuty prezes Roman Krzemiński odpowiedział, że planuje w skali pięcioletniej, plan docelowy dotyczy przedsiębiorstwa zautomatyzowanego, po wprowadzeniu innowacji technicznych i po podłączeniu kotłowni w szpitalu. Przynoszące ogromne straty wodociągi dzięki nowym kurkom i wymianie przyłączy przyniosły zamiast 70% strat wody - 20% i zmniejszyły ilość awarii. Aby za jakieś 2 lata doczekać się zysku, trzeba zadbać o kulturę techniczną, której wprowadzenie kosztuje. Prezes dwukrotnie dziwił się, że Rada Nadzorcza wątpliwości nie zgłasza na bieżąco.  
    Ryszard Lorczyk - poprzedni przewodniczący Rady Nadzorczej zwrócił uwagę na fakt, że fenomenem jest zakład, który nie egzekwuje od dłużników, nie bierze kredytu, nie dostał dotacji na domki jednorodzinne, a żyje. Można przypuszczać, że ma nadmiar gotówki, więc proponując rok temu podwyżki cen za usługi przedstawiał do kalkulacji nierzetelne dane.  
    Burmistrz przypomniał, że WEC jest monopolem naturalnym, i na zachodzie zbyt duży zysk powoduje obniżanie cen usług, nie odwrotnie. Irenę Starczewską wyraźnie zbulwersował fakt, że związki zawodowe źle współpracowały z Radą Nadzorczą. Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu "Solidarności", Bolesław Magierowski powiedział, że związek zawodowy nie miał orientacji w sytuacji ekonomicznej, a najpierw trzeba zrobić rachunek ekonomiczny, a potem rozmawiać. Od burmistrza oczekuje on wyjaśnienia sprawy.  
    Lech Hemmerling - Przewodniczący Biura Krajowego Związku Ciepłowników powtórzył kilka oczywistości i dodał, że w tej branży planować trzeba długodystansowo i nie w tym rzecz, by sobie wyrzucać szczegóły, trzeba reorganizować.  
    Henryk Tokarz jako przedstawiciel Rady Miejskiej stwierdził, że jeśli dzisiaj niczego nie da się ustalić, należy choćby - przyjąć do wiadomości. Zabrakło logicznej kolejności rozmów - związkowcy powinni najpierw pertraktować z Zarządem Spółki - powiedział.  
    Na koniec, podsumowując naradę, burmistrz wyraził zadowolenie, że doszło do tego - (wg mnie - mało zadowalającego) spotkania. Ocena pracy spółki nastąpi 28 V na zgromadzeniu wspólników, a na następnej sesji zapadną decyzje, co do wysokości cen za usługi. Po 28 V zaproponował więc spotkanie ze związkami dotyczące przyszłości.  
    Po spotkaniu jeszcze przez kwadrans trwały na stojąco rozmowy związkowców i Przewodniczącej Rady Nadzorczej. Szczerze powiedziano sobie, że pismo zostało źle sformułowane. Skonfrontowano co odważniejsze i bardziej kontrowersyjne poglądy.  
Wydaje się, że obecni związkowcy nie mogą przeżyć połączenia dwóch branż i tego, że jedna wspiera finansowo drugą, a pani Starczewska - że mimo jej starań i nalegań, by wyciągnięto konkretne wnioski z odkrywanych przez nią sytuacji finansowych i kosztów ukrytych. Oprócz wyciągów ze sprawozdań za dane służące do wyrażania opinii służą czasem, jak podsłuchałam, wieści gminne. Można i tak. W rozmowie poruszano też wydatki na "Pałuczankę", sugerując ich przerost.  
    Co do rozpisanego przez burmistrza konkursu na prezesa spółki - związkowcy byli zdania, że niczego dobrego to nie przyniesie. Będzie burdel (cytat). Prezesowi trzeba pomóc (nikt w przekształceniach nie pomagał), a nie zwalniać. Wina jest więc wspólna - gminy i WEC-u.  

Anka Księska-Kowalska
Pałuki nr 67 (19/1993)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości