Mieszkańcy ulicy Wrzosowej obawiają się, że z powodu podwyższania terenu, na którym powstaje szeregowiec, ich posesje będą zalewane
fot. Arkadiusz Majszak
Żnin, domki jednorodzinne, szeregowiec, decyzja, inwestycja, burmistrz
Między Wrzosową a Gościnną
Mieszkańcy domków jednorodzinnych z ulicy Wrzosowej w Żninie nie chcą, by w sąsiedztwie stanął szeregowiec z ośmioma segmentami. Decyzja o warunkach zabudowy dla tej inwestycji została wydana przez burmistrza Żnina z naruszeniem prawa i w związku z tym uchyliło ją Samorządowe Kolegium Odwoławcze. Jeśli jednak jutro Rada Miejska w Żninie zatwierdzi plan zagospodarowania przestrzennego południowo-zachodniej części Żnina, okaże się, że szeregowiec stoi na swoim miejscu.
Południowo-zachodnia część Żnina, obejmująca m.in. ulicę Wrzosową, wchodzącą w obręb tzw. żnińskiego Manhattanu, nie jest jeszcze objęta planem zagospodarowania przestrzennego. Dlatego na wykonanie jakiejkolwiek inwestycji burmistrz musi wydać decyzję o warunkach zabudowy. Na razie. Jutro radni mają przyjąć ten plan i jeśli się tak stanie, wydawanie decyzji o warunkach zabudowy nie będzie potrzebne, a domy będą budowane w oparciu o wytyczne określone w planie.
Po sąsiedzku
W maju 2005 roku ówczesny właściciel działki przy ulicy Gościnnej, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie działek przy ulicy Wrzosowej, wystąpił o przyznanie decyzji o warunkach zabudowy. Chciał podzielić swoją działkę na mniejsze. Decyzję podpisał ówczesny wiceburmistrz Janusz Biegański. Decyzja dopuszczała budowę 8-9 domków jednorodzinnych, w przypadku wydzielenia indywidualnych działek; dla każdego z budynków szerokość takiej działki nie miała być mniejsza niż 19 metrów, a powierzchnia minimalna miała wynosić 750 m 2. Dla jednego budynku ustalono maksymalnie 180 m2 powierzchni zabudowy i maksymalnie 18 metrów szerokości elewacji frontowej.
Poprzedni właściciele, którzy wnioskowali o podział działek, sprzedali je Tomaszowi Adamskiemu, który buduje tu ośmiosegmentowy szeregowiec.
Kiedy Tomasz Adamski kupił działki i wystąpił o wydanie decyzji o warunkach zabudowy, burmistrz Leszek Jakubowski w 2008 roku zmienił decyzję wydaną w maju 2005 roku. W zmienionej decyzji znalazł się zapis dopuszczający budowę szeregową. Budowa szeregowca rozpoczęła się w drugiej połowie 2010 roku.
- Przy ulicy Wrzosowej oraz przy sąsiednich ulicach znajdują się tylko domy jednorodzinne wolno stojące - zauważa Rajmund Karolak, mieszkaniec ulicy Wrzosowej. I dodaje: Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Bydgoszczy uchyliło decyzję burmistrza Leszka Jakubowskiego, wydającą warunki zabudowy na ten teren. - Nie ma planu zagospodarowania i w związku z tym o wszelkich zmianach dotyczących warunków zabudowy powinni być poinformowani sąsiedzi. Taka informacja nie została przekazana osobom sąsiadującym z terenem inwestycji. W międzyczasie burmistrz jeszcze kilkakrotnie zmieniał warunki zabudowy na wniosek inwestora, ani razu nie informując sąsiadów o tych zmianach, a zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego powinien to uczynić.
PROTEST
W 2010 roku Rajmund Karolak zaskarżył decyzję o warunkach zabudowy wydaną przez burmistrza Leszka Jakubowskiego, wyrażającą zgodę na budownictwo szeregowe, do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO orzekło, że decyzje burmistrza zostały wydane z rażącym naruszeniem prawa i je uchyliło. Rażące naruszenie dotyczyło właśnie niepoinformowania sąsiadów o mającej ruszyć budowie szeregowca.
Sławomir Chrośniak ze żnińskiego Urzędu przyznaje, że Samorządowe Kolegium Odwoławcze wytknęło magistratowi błędy, ale to nie oznacza, że budowa szeregowa nie może zaistnieć. Dodaje, iż na terenach miejskich może obowiązywać różny charakter zabudowy.
- Zabudowa szeregowa też jest zabudową jednorodzinną. Jak dotąd charakter zabudowy tego terenu się nie zmienił. To nadal jest budowa jednorodzinna. Dlatego mieszkańcy Wrzosowej nie byli informowani o zmianach - mówi Sławomir Chrośniak. I wyjaśnia, że SKO uchyliło decyzję burmistrza, ponieważ nie można dokonać zmiany decyzji o warunkach zabudowy, jeśli nie ma zgody stron. Decyzję można zmienić za zgodą wszystkich stron. Sławomir Chrośniak zwraca uwagę, że w różny sposób jest to interpretowane.
- Są interpretacje, że w przypadku zmiany decyzji o warunkach zabudowy wystarczy sam wniosek inwestora. Po orzeczeniu SKO okazało się, że to był nasz błąd - przyznaje Sławomir Chrośniak.
W grudniu 2010 roku burmistrz zawiesił postępowanie na 9 miesięcy, ponieważ projektanci zaczęli opracowywać miejscowy plan zagospodarowania południowo-zachodniej części Żnina.
- W tym samym czasie nastąpiły czynności wznowienia znaków granicznych i okazania przebiegu granic na działkach na wniosek inwestora, w wyniku czego doszło do wyznaczenia tak wąskich działek, których na podstawie decyzji z 2005 roku nie powinno być - opowiada Rajmund Karolak. I dodaje: - Ponieważ burmistrz nie odniósł się do pisma SKO w Bydgoszczy, zwróciłem się o zajęcie stanowiska Urzędu, jakie będą dalsze decyzje związane z zaskarżoną budową. 7 listopada 2011 roku otrzymałem odpowiedź, że obowiązują warunki zabudowy, takie jak w roku 2005. Nie przewidywały one zabudowy szeregowej, a jedynie domy jednorodzinne wolno stojące. Nie rozumiem jednak tej informacji burmistrza w kontekście faktu, że w tym czasie opracowano już plan zagospodarowania terenu, który sankcjonował rażące naruszenie prawa przez burmistrza i legalizował błędy popełnione przez urzędników, poprzez wyrażenie zgody na zabudowę szeregową - tłumaczy Rajmund Karolak.
Nasz rozmówca zaznacza, że wszyscy mieszkańcy ulicy Wrzosowej podpisali protest i wnieśli uwagi do projektu planu zagospodarowania przestrzennego wobec terenu, na którym ma stanąć szeregowiec.
INNE WARUNKI
W opinii Rajmunda Karolaka, istniejąca budowa już obecnie nie spełnia założeń planu, zgodnie z którym poziom parteru nowych budynków nie może być wyższy niż 0,8 metra nad poziomem terenu, przy czym w budowie szeregowej dopuszcza się poziom parteru nowych budynków nie wyższy niż 1,2 metra nad poziomem terenu. Według Rajmunda Karolaka poziom ten wynosi już 2,10 metra.
- Inwestor podnosi ten teren, żeby piwnic nie zalewało z uwagi na wysoki poziom wód gruntowych, co jest niezgodne z prawem. Wody opadowe będą zalewać nasze posesje - uważa Rajmund Karolak. I dodaje: - Budowę rozpoczęto przed wydaniem warunków zabudowy, a tym samym zgody na budowę. Dla terenu pod zabudowę szeregową są przewidziane zupełnie inne warunki niż dla pozostałych działek.
Inwestor Tomasz Adamski wyjaśnia, że szeregowiec buduje zgodnie z prawem. Zaznacza, że otrzymał protokół z kontroli Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, z którego wynika, że nie złamał przepisów realizując inwestycję.
- Kontrola nie wykazała żadnych uchybień w budowie - mówi Tomasz Adamski.
Inwestor podkreśla, że narożnik ostatniego z segmentów budynku szeregowego, który powstaje, będzie znajdował się w odległości blisko 50 metrów od narożnika domu Rajmunda Karolaka. - Nie wiem, co panu Karolakowi w mojej inwestycji przeszkadza. To jest teren miasta i ta część w kierunku zachodnim będzie się rozbudowywać. Tych siedlisk będzie powstawać coraz więcej - zauważa Tomasz Adamski.
Inwestor nie zgadza się z rozpowszechnianą przez Rajmunda Karolaka opinią, że wszyscy mieszkańcy Wrzosowej są przeciwni budowie szeregowca. - Rozmawiałem z kilkoma mieszkańcami tej ulicy i oni mają tylko pewne zastrzeżenia, ale nie są przeciwko. Pan Karolak wprowadził ich w błąd. Zmanipulował niektóre fakty. Mieszkańcy podpisali mu się po sąsiedzku - uważa Tomasz Adamski.
Tomasz Adamski ma nadzieję, że do końca tego roku w stanie surowym budynek zostanie ukończony. Zwraca uwagę, że gdyby nie protesty Rajmunda Karolaka, w budynku najprawdopodobniej mieszkaliby już ludzie. I dodaje, że nie podniósł terenu, na którym stawia szeregowiec. Zaznacza, że zniwelował jedynie teren, gdzie powstaje inwestycja, który biegnie pod górkę. Usypywane jest zbocze pod planowany taras.
- Dopilnujemy, żeby to było spójne architektonicznie. To będzie ładnie wyglądało - zapewnia Tomasz Adamski.
SANKCJONOWANIE RAŻĄCEGO NARUSZENIA
Zbigniew Napierała, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego, wyjaśnia, że inwestor buduje szeregowce zgodnie z prawem, ponieważ posiada pozwolenie na budowę, którego nikt nie uchylił oraz nie stwierdził jego nieważności. To, że SKO uchyliło decyzję o warunkach zabudowy wydaną przez burmistrza, nie jest sprawą inspektoratu. W opinii Zbigniewa Napierały, burmistrz powinien wydać nową decyzję. Gdyby burmistrz zmienił decyzję o warunkach zabudowy, trzeba by zmienić decyzję o pozwoleniu na budowę. - Skoro decyzja burmistrza jest uchylona, to coś z nią należy zrobić. Tutaj jednak ruch należy do pana burmistrza - zaznacza Zbigniew Napierała.
Burmistrz nie podejmuje ruchu w sprawie decyzji, ponieważ jutro ma odbyć się głosowanie nad planem zagospodarowania. Tymczasem Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego prowadzi kontrolę, czy inwestor buduje szeregowce zgodnie z pozwoleniem na budowę. Sprawa dotyczy przede wszystkim ustalenia, czy Tomasz Adamski miał zgodę podwyższyć teren pod budowę.
Rajmund Karolak z jednej strony zapewnia, że nie ma nic przeciwko budowie szeregowców, a z drugiej dodaje, że jego zdaniem estetyczniej dla osiedla byłoby, gdyby zamiast szeregowców powstały domki jednorodzinne. W jego opinii szeregowce nie współgrają z pozostałą zabudową Manhattanu. Podkreśla, że najważniejsze jest, by ich budowa odbywała się zgodnie z prawem.
W podobnym tonie wypowiada się Grzegorz Koziełek, mieszkaniec ulicy Wrzosowej. Wyjaśnia, że nie jest przeciwko Tomaszowi Adamskiemu, jednakże - jego zdaniem - projekt planu zagospodarowania przestrzennego sankcjonuje sytuację, która przez SKO została podważona. Uważa, że usankcjonowanie tego, co już powstało (3 segmenty) bez kontynuacji budowy kolejnych segmentów byłoby najbardziej logicznym rozwiązaniem. - Niech te trzy domy zostaną usankcjonowane, a pozostałe niech mają dwie kondygnacje, a nie trzy tak jak te, które już powstają. Jestem za tym, żeby Żnin się rozbudowywał, ale jakieś ramy muszą obowiązywać. Po co sankcjonować coś, co jest podważone - dziwi się Grzegorz Koziełek. Czy inwestor złamał prawo, tego Zbigniew Napierała nie jest na razie w stanie powiedzieć, ponieważ kontrola jeszcze się nie zakończyła.
BUDUJE DALEJ
- Jeśli w sposób nieistotny odstąpił od warunków pozwolenia na budowę, to może tak zostać, ale jeśli w sposób istotny odstąpił od warunków pozwolenia na budowę, to musi wystąpić o zmianę pozwolenia na budowę. To okaże się podczas dalszego toku naszej kontroli, która cały czas trwa. Jeśli za bardzo zawyżył teren, to będzie to samowola, ale to musimy stwierdzić. Jeśli się okaże, że tak się stało, nie oznacza to, że inwestor nie może budować dalej. Zapłaci stosowną karę i po zmianie pozwolenia na budowę buduje dalej - wyjaśnia Zbigniew Napierała.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1050 (13/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze