Tegoroczne zawody motorowodne w Żninie zakończone. Z zaplanowanych wyścigów zdołano rozegrać jedynie te w klasie P-750, ale i one nie były wolne od dramatów. W eliminacjach mistrzostw świata F-125, F-250 i F500 nie udało się rozegrać nawet kwalifikacji czasowych, a bez tego nie było możliwości ścigania się o punkty. Impreza przejdzie zatem do historii jako bardzo wysoko oceniona pod względem organizacyjnym, ale z mizernymi emocjami sportowymi.
Na pierwszym dzisiejszym spotkaniu z zawodnikami bardzo dobrze pracująca komisja sędziowska pod przewodnictwem Joanny Rau zadecydowała, by wszyscy byli gotowi do startu na godzinę 10:00. O tym, kto i czy w ogóle zejdzie na wodę decydowała pogoda. Próbowano zrobić niemalże wszystko, by daleka podróż wielu zawodników, wielotygodniowy trud organizatorów i oczekiwania licznych miejscowych kibiców nie poszły na marne. Postawiono jednakże - co w pełni zrozumiałe - na pierwszym miejscu bezpieczeństwo uczestników, którzy dysponują coraz szybszym sprzętem i nawet bezbłędna jazda w tych warunkach nie gwarantowała szczęśliwego dotarcia do mety.
Wstępnie do kwalifikacji czasowych mieli przystąpić uczestnicy MŚ w Formule 500. Szybko okazało się to niemożliwe, więc kolejna decyzja dotyczyła startu trzeciego wyścigu w międzynarodowych mistrzostwach Polski klasy P-750. Bieg rozpoczął się o godzinie 11:15. Niestety dość szybko wyszło do wywrotki, na szczęście niegroźnej, której uczestnikiem była załoga prowadzona przez młodziutką Amelię Suszczyk z Poznania. W restarcie problemów już nie było, przez cały dystans wyścigu prowadzili Niemcy Andreas Brillowski i Dennis Brillowski. Wygrywając ostatni bieg zostali oczywiście zwycięzcami całych zawodów z kompletem 1200 punktów. O drugie miejsce trwała zacięta walka pomiędzy drugą z załóg niemieckich Tobias Wehling / Mara Schwabe a reprezentantami Polski Marcinem Muchą i Martą Turek, którzy po dyskwalifikacji w drugim biegu startowali z ostatniej pozycji. Przez większość okrążeni to Niemcy byli górą, ale z czasem pod dużym naporem naszych motorowodniaków zaczęli popełniać błędy, co Marcin i Marta wykorzystali błyskawicznie i wskoczyli na miejsce wiceliderów. Dodatkowo sędziowie ukarali Wehlinga i Schwabe przesunięciem o dwie pozycje niżej za zmianę toru jazdy tuż po starcie. Skorzystali na tym Krzysztof Gockowski i Marta Gockowska, którzy przesunęli się na trzecie miejsce.
W końcowej klasyfikacji bezapelacyjnie najlepsi byli Andreas Brillowski i Dennis Brillowski, drugie miejsce ostatecznie wywalczyli Wehling i Szwabe, a trzecie Gockowski i Gockowska. Pomimo świetnego wyniku w trzecim biegu poznańsko-żnińska załoga Marcin Mucha i Marta Turek sklasyfikowana została na piątym miejscu. Stało się tak, ponieważ z czołowej ósemki tylko oni mieli zaliczone dwa z trzech biegów. Nie zmienia to faktu, że debiut Marty na motorowodnych akwenach, znanej dotąd głównie z zawodów triathlonowych, był bardzo udany. Kolejny start naszej zawodniczki będzie miał miejsce już w najbliższy weekend w Chodzieży podczas kolejnej eliminacji MMP.
Podczas zakończenia zawodów, które odbywało się na żnińskiej plaży w strugach deszczu i przy silnym wietrze, nagrodzono również trzech najlepszych zawodników z próby czasowej w klasie GT-30. Najszybszy tutaj był brązowy medalista mistrzostw Europy Marcin Kociucki (Klub Motorowodny 50 Śrem), który o 1,20 sekundy wyprzedził Jakuba Skrzypka i o 3,39 sekundy Franciszka Dankowskiego (obaj WKS Zegrze).
Chociaż nie rozegrano głównej części zawodów, czyli eliminacji MŚ cyklu Hydro GP, podczas wydarzenia wśród gości spotkać można było wiele wybitnych osobistości ze świata sportu motorowodnego. Ponownie do Żnina zawitał Maurizio Darai, Włoch, który wygrał pierwsze rozegrane tutaj mistrzostwa Europy w 1984 roku, pojawił się również wieloletni rywal Waldemara Marszałka w rozgrywanych na pałuckim jeziorze zawodach o Grand Prix Polski Bernd Beckhusen (Niemcy). Osobnym, ale bardzo ważnym punktem zakończonych mistrzostw była premiera książki Kamila Walensiaka i Krzysztofa Popioła "Motorowodne Grand Prix Polski w Żninie 1983-1995". Po wielu latach ciężkiej pracy obu autorom udało się zgromadzić niesamowity materiał i pozycja ta powinna stać się obowiązkową dla każdego fana motorowodniactwa, a tych ze stolicy Pałuk w szczególności.
Michał Krzyżaniak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze