Reklama

Może, gdyby był pacjentem z udem odciętym piłą łańcuchową

Mieszkaniec gminy Rogowo z opuchniętą po skaleczeniu ręką szukał pomocy w Epoce i na oddziale ratunkowym żnińskiego szpitala. Nigdzie nie chciano podać mu antytoksyny tężcowej. Ponadto w szpitalu był traktowany jak intruz i obrażany. Złożył do dyrektora szpitala skargę na lekarza oddziału ratunkowego. Został przeproszony.

     BŁĄD EPOKI
     Grzegorz Fik, mieszkaniec gminy Rogowo, z opuchniętą i bolącą ręką po głębokim zakłuciu, jakie miało miejsce dwa dni wcześniej, udał się do Epoki w Żninie, gdzie lekarz po obejrzeniu rany zalecił szczepienie anatoksyną tężcową.
- Anatoksynę miałem kupić w aptece i wrócić do przychodni.
     Piotr Chodkiewicz, szef NZOZ Epoka ocenia, że dyżurujący lekarz popełnił błąd. - Posiadamy kilka sztuk antytoksyny na tężec w zapasie i procedura wygląda tak, że jeśli trafia do nas pacjent ze skaleczeniem - jak miało to miejsce w tym przypadku - to podawana jest mu antytoksyna. Według danych zawartych w karcie pacjenta, tak powinno stać się i tym razem, lekarz nie dotrzymał procedur - przyznaje Piotr Chodkiewicz.
     Piotr Chodkiewicz zapewnił, że lekarz nie potrafił racjonalnie wyjaśnić, dlaczego nie zlecił szczepienia, a wydał receptę. - Lekarz zdaje sobie sprawę, że postąpił niezgodnie z procedurami, za co przeprosił. Przyznał, że lepsza komunikacja pomiędzy jednostkami pozwoliłaby uniknąć problemu. Ja ze swej strony przypomnę lekarzom procedury - powiedział Piotr Chodkiewicz.
     SZPITALNY ODDZIAŁ RATUNKOWY
     - Po odwiedzeniu czterech aptek okazało się, że szczepionki tej nigdzie nie ma i konieczne jest zaczekanie na nią dwa dni do czasu jej sprowadzenia - opowiada Grzegorz Fik. Farmaceutki poleciły, by udał się do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego, pokazał receptę i wyjaśnił, że apteki nie mają leku na stanie.
     - Naiwny i wierzący w dobrą radę farmaceutek udałem się do szpitala. Pomocy tam nie uzyskałem, a doktor Michał Szymczak w sposób bezpośredni i opryskliwy powiedział, że od kiedy on pamięta, SOR to nie jest punkt szczepień. Spytałem wobec tego, czy gdybym bezpośrednio zgłosił się z raną na SOR, pomijając „Epokę“, to czy wtedy - mimo że „nie jest to punkt szczepień“, podałby mi szczepionkę. Odpowiedział mi z szyderczym uśmiechem, że rozważyłby taką możliwość, gdybym zgłosił się do niego z udem odciętym przez piłę łańcuchową. W tym czasie poinformował mnie, że szczepienie podstawowe na tężec, które miałem robione w przeszłości, powinno chronić mnie do 33-35 roku życia. Pytałem, co mam zrobić z napuchniętą i bolącą ręką. Usłyszałem, że muszę sobie to wyjaśnić z lekarzem z „Epoki“, który wypisał receptę. Lekarz, mimo że prowadził ze mną rozmowę, był co najmniej podirytowany całą sytuacją i moją obecnością oraz przez cały czas zwracał się do mnie na ty, co było z pewnością nie na miejscu, gdyż nigdy wcześniej się nie widzieliśmy. Nie wyglądam także na dziecko, aby się do mnie tak zwracał - mówi pacjent SOR.
     ZNÓW W EPOCE I NA SOR
     W Epoce lekarz wypisał skierowanie na SOR. Grzegorz Fik opowiada, że lekarz kazał mu usiąść w poczekalni SOR. - Udał się do jednego z pomieszczeń i głośno komentował sytuację na zasadzie „stało się to dwa dni temu, a teraz przychodzi, śmiech na sali“. Będąc w innym pomieszczeniu zaczął mnie pytać, czy na pewno byłem szczepiony na tężec w przeszłości. Odpowiedziałem, że trudno mi powiedzieć, gdyż musiało to być dawno temu. Zaczął wobec tego zadawać to samo pytanie w inny sposób. Każdorazowo odpowiadałem w zależności od tego, jak zadawał pytania, że nie potrafię go zapewnić, że w 100% byłem zaszczepiony, gdyż samego zdarzenia nie pamiętam. Jeśli jest to szczepienie obowiązkowe, to sądzę, że byłem, gdyż nigdy w żaden sposób nie unikałem szczepień obligatoryjnych. I kolejny raz pytania, czy wobec tego pamiętam, że przeszedłem cały harmonogram szczepień itd. Odpowiadałem tak jak poprzednio - mówi Grzegorz Fik.
     Pacjent opowiada, że złośliwym uwagom nie było końca na zasadzie: - Człowieku, co Ty sobie wyobrażasz, co to ma znaczyć, że przychodzisz po 2 dniach i jeszcze nie pamiętasz, czy byłeś szczepiony, a lekarz był przy tym wyraźnie wzburzony, strasznie opryskliwy i głośny, tak że do korytarza SOR z holu głównego weszła żona Grzegorza Fika. Kobieta zwróciła lekarzowi uwagę na to, aby zachowywał się jak przystało, ale usłyszała, że ma opuścić SOR. Usłyszał, że do dyrektora trafi skarga na jego zachowanie.
     - Wszystko to odbywało się na korytarzu SOR w obecności pozostałego personelu, gdzie w każdej chwili mogły wejść osoby postronne. Chyba nie takie powinny być standardy przyjmowania pacjentów na korytarzu i dyskusji o jego przypadłościach w obecności osób nieupoważnionych do takich informacji. Nie mówiąc o sposobie prowadzenia rozmowy i poszanowaniu godności pacjenta - podkreśla Grzegorz Fik.
     Mieszkaniec gminy Rogowo oczekujący na pomoc ostatecznie usłyszał, że pomocy nie uzyska dopóki ktoś nie dowiezie książeczki szczepień pacjenta. Takiej możliwości nie było, więc sam miał po nią pojechać.
     - Stwierdziłem, że pojadę szukać tej książeczki pod warunkiem, że wyda mi kartę leczenia, w której napisze, że nie może mi udzielić pomocy dopóki nie dostarczę książeczki szczepień, na to jednak nie chciał się zgodzić. W tym czasie podchodził i szyderczo pytał, kiedy mu ją dostarczę, bo czeka, czy za 2 dni, 2 tygodnie, a może 2 lata. Cała ta rozmowa była upokarzająca i niestosowna. Wielokrotnie pytałem, dlaczego jest niegrzeczny i niekulturalny skoro ja nie dałem mu żadnego powodu do takiego zachowania i odnoszę się do niego grzecznie. Nie uzyskałem żadnej odpowiedzi - relacjonuje Grzegorz Fik.
     Ostatecznie lekarz stwierdził, że dokona szczepienia przeciw tężcowi. Jednak zanim do tego doszło padały kolejne uwagi lekarza, że w innej sytuacji porozmawialiby po męsku, że gdyby spotkał takiego pacjenta gdzie indziej, to by z nim inaczej rozmawiał. - W tej sytuacji poinformowałem go, aby osobiste uwagi pozostawił dla siebie, bo jako osobie z wyższym wykształceniem takie uwagi w stosunku do pacjenta mu nie przystoją. Poprosiłem go, abyśmy pozostali w relacjach lekarz - pacjent i aby odnosił się do mnie stosownie. Odrzekł z uśmiechem, że będzie się do mnie tak zwracał, bo to nie mój PESEL decyduje o mojej dorosłości. Na koniec, będąc plecami do mnie, polecił mi, abym następnym razem, gdy przyjadę na SOR, zabrał ze sobą mamę albo kogoś dorosłego - mówi Grzegorz Fik.
     Pacjent zapewnia, że trudno mu negować postępowanie medyczne lekarza, jego decyzje merytoryczne, ale uważa, że stosunek do pacjenta jako osoby chorej mniej lub bardziej potrzebującej pomocy był absolutnie niewłaściwy. Począwszy od rozmowy, w trakcie której lekarz krążył od gabinetu do korytarza, poprzez podnoszenie głosu w trakcie wywiadu przy całym personelu medycznym i wielokrotnym zwracaniu się bez poszanowania i skończywszy na groźbach.
     Doktor Michał Szymczak poproszony o ustosunkowanie się do zdarzenia zapewnił, że nie jest upoważniony do udzielania informacji na temat tego, co dzieje się w szpitalu, takich informacji udziela dyrektor albo wyznaczony przez niego lekarz. - Wszystko to, co dotyczy pacjenta zgodnie z ustawą o zawodzie lekarza stanowi tajemnicę lekarską. Odsyłam do prezesa szpitala, który jest na bieżąco we wszystkich kwestiach - powiedział Michał Szymczak.
     Szef Pałuckiego Centrum Zdrowia potwierdził, że pacjent powinien być zaopatrzony w szczepionkę w POZ. - Jesteśmy zaskoczeni, że pacjent został wysłany z receptą do miasta i po raz drugi trafił do nas do SOR. Taka szczepionka powinna być dostępna w każdym POZ, każdym ośrodku przez całą dobę.
     SKARGA I PRZEPROSINY
     Do dyrektora Pałuckiego Centrum Zdrowia Romana Pawłowskiego Grzegorz Fik złożył skargę - jak mówi - głównie z  poczucia obowiązku wobec innych, wierząc, że dyrektor jako osoba nadzorująca pracę lekarzy zdyscyplinuje Michała Szymczaka, a także być może zwróci innym lekarzom uwagę na to, że zawód ten wymaga oprócz wiedzy także kulturalnego zachowania i poszanowania godności pacjenta. Zapewnił, że rozważa także złożenie skargi w innych instytucjach.
     Skontaktowaliśmy się z dyrektorem Pałuckiego Centrum Zdrowia Romanem Pawłowskim jako przełożonym lekarza Michała Szymczaka. Dyrektor potwierdził, że dotarła do niego skarga w piątek ubiegłego tygodnia, zaprosił do siebie doktora Michała Szymczaka celem ustosunkowania się do jej treści. Dyrektor poprosił lekarza o złożenie wyjaśnień w formie pisemnej.
     Doktor Michał Szymczak zadzwonił do Grzegorza Fika. - Zapewnił mnie, że jest po rozmowie z dyrektorem w związku ze skargą, jaką obiecywaliśmy napisać i napisaliśmy. Przyznał, że wie też, iż zainteresowała się tym prasa i chciałby mnie przeprosić za zaistniałą sytuację. Tłumaczył, że tego dnia miał natłok pracy i być może swoją frustrację wyładował, co nie powinno mieć miejsca i za co przepraszał - relacjonuje rozmowę pacjent pogotowia Grzegorz Fik.
     - Rozmowa z panem doktorem była uczciwa. Sam przyznał, że przebieg rozmowy wyglądał niestandardowo i miało to prawo wzburzyć pacjenta. Spotkaliśmy się dziś z panem Fikiem i doszliśmy do porozumienia. Dwaj młodzi ludzie, ale to nie świadczy o tym, by lekarz traktował pacjenta w sposób taki bezpośredni, jak to miało miejsce w tym przypadku - powiedział dyrektor Roman Pawłowski. Zapewnił, że panowie rozmawiali z sobą i nie ma już między nimi zadry. - My ze swej strony przeprosiliśmy pana Grzegorza Fika za ten incydent, bo tak to muszę określić i mam nadzieję, że się to już nie powtórzy - dodał Roman Pawłowski.
     Po wtorkowym spotkaniu z dyrektorem szpitala Romanem Pawłowskim, Grzegorz Fik przekazał, że został przez dyrektora przeproszony za zajście na SOR. - Powiedział, że zachowanie lekarza nie jest niczym usprawiedliwione - ani natłokiem pracy, ani też niczym innym. A jego temperament wybuchowy może wynikać z faktu, że jest on młodym lekarzem. Dyrektor wyraził też pogląd, że ta cała sytuacja może przyczynić się do utemperowania temperamentu doktora Michała Szymczaka i takie sytuacje nie będą miały więcej miejsca - zapewnił Grzegorz Fik.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1297 (51/2016)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości