Reklama

- My to odbieramy jako pierwszy etap likwidacji

Pieniądze na zastępcę są, a na utrzymanie budynku nie?
    - My to odbieramy jako pierwszy etap likwidacji
      Burzliwe było spotkanie burmistrza Jarosława Jaworskiego z rodzicami dzieci uczęszczających do szkoły w Gorzycach. Burmistrz z przyczyn ekonomicznych che wyłączyć jeden z budynków szkolnych. Mieszkańcy odpowiedzieli, że pieniądze na zatrudnienie nowego następcy są, a nie ma na utrzymanie szkoły.

    Zebranie zwołał sołtys Gorzyc Henryk Słapek po tym, jak mieszkańcy Gorzyc dowiedzieli się o tym, że jeden z budynków należących do szkoły ma zostać wyłączony i przeznaczony na mieszkania socjalne. Chodzi mianowicie o najstarszy budynek znajdujący się pośrodku kompleksu Szkoły Podstawowej w Gorzycach.
    Plany burmistrza Jarosława Jaworskiego są takie, aby pomieszczenia po szkole przeznaczyć na mieszkania socjalne. Do dyspozycji uczniów pozostałyby dwa budynki: jeden po Gromadzkiej     Radzie Narodowej, w którym znajduje się między innymi gabinet dyrektora, i drugi z salą gimnastyczną. Na parterze tego drugiego znajdują się puste pomieszczenia po poczcie. Tam ma zostać zorganizowana sala komputerowa. "Zerówka" miałaby się przenieść do pomieszczeń biblioteki, a ta z kolei do innych pomieszczeń w budynku obok.
    Budżet jest jeden
    Rodzice chcieli dowiedzieć się, jakie są koszty utrzymania szkoły. Burmistrz przedstawił koszty związane z opłatami za ogrzewanie. Z informacji wynikało, iż zdecydowanie najwyższy koszt ogrzewania ponosi gmina kupując opał do szkoły w Gorzycach. Dodać trzeba, że w szkole tej są kotłownie olejowe.
    - "To jest mniej niż koszty zatrudnienia nowego wiceburmistrza. Jaki jest związek z wyłączeniem budynku a nowym zastępcą?" - pytali mieszkańcy.
    - "Wiceburmistrz będzie służył pomocą i radą na rzecz gminy, a budynek będzie kosztował" - odparł burmistrz Żnina.
    Jeden z mieszkańców powiedział wprost, że dla jednego zatrudnionego człowieka w Urzędzie burmistrz chce zlikwidować szkołę.
    Burmistrz powiedział, żeby nie mylić kosztów poniesionych na rzecz administracji z kosztami oświatowymi. Dodał też, że nikt nie mówi o likwidacji, a o wyłączeniu budynku.
    - "Budżet jest jeden i z tego jednego budżetu wydaje się na oświatę, na utrzymanie budynków i na nowego wiceburmistrza" - nie dawał za wygraną jeden z obecnych.
    Jarosław Jaworski powtórzył, że uważa,iż wiceburmistrz poprzez swoją pracę wniesie coś pozytywnego.
    Decyzja na miarę męstwa
    W ubiegłym tygodniu na łamach "Pałuk" dyrektor szkoły Maria Błońska mówiła, że wyłączenie jednego z budynków nie spowoduje problemów z edukacją dzieci. W czwartek, na zebraniu pytała: - "Czy szkoła ma zostać, czy się rozwijać? Jeśli ma się rozwijać, to nie można uszczuplać budynku".     Zebrani na sali rodzice pytali, dlaczego nikt ich nie poinformował wcześniej o zamiarach wyłączenie jednego z budynków.  
    - "Czy my możemy podjąć decyzję wspólnie z burmistrzem. Został przecież wybrany przez nas i dla nas. Czy to będzie decyzja mądra, umiejętna, rozumna i na miarę męstwa?" - pytała jedna z obecnych w szkole mieszkanek.
Burmistrz jeszcze raz wyjaśnił, że pod względem kosztów utrzymania szkoła w Gorzycach wygląda niekorzystnie. Wyłączenie budynku i zmniejszenie kosztów choćby ogrzewania poprawi trudną sytuację.
    Chcą świetlicy
    Krzysztof Wierzchosławski, jeden z mieszkańców Gorzyc, zauważył, że budynek po dawnej radzie narodowej tak naprawdę nigdy do końca nie został przystosowany do warunków szkolnych i w każdej chwili może zostać zamknięty. Wtedy szkoła zostanie z jednym budynkiem.  
    - "Kto podjął decyzję za naszymi plecami? Ani pani dyrektor, ani burmistrz nie chcą się przyznać, kto był pomysłodawcą. Spychacie decyzję jeden na drugiego. Chcecie zabrać jeden budynek szkoły. To jest rzecz niesłychana. To jest budynek oświatowy. Był używany przez lata. Uczyło się w nim wiele pokoleń ludzi. To my jesteśmy jego właścicielami, a wy zarządcami" - stwierdził Krzysztof Wierzchosławski. - "Możecie obniżyć koszty funkcjonowania szkoły, ale odbędzie się to kosztem rozwoju naszego środowiska".  
    Mieszkaniec Gorzyc powiedział, że wieś nie ma świetlicy. Mieszkańcy chcą się spotykać i realizować wspólne przedsięwzięcia, ale nie mają gdzie. Zasugerował, że mogłoby działać Koło Gospodyń Wiejskich, ale nie ma się gdzie zebrać.
    Burmistrz Jarosław Jaworski odpowiedział, że jeszcze dwa lata tamu mieszkańcy twierdzili, że to właśnie szkoła jest centrum życia kulturalnego na wsi. Teraz mieszkańcy chcą świetlicy oraz szkoły. Zapytał także zebranych, czy w ogóle kiedykolwiek zaproponowali chęć zorganizowania świetlicy. Burmistrz dodał, że w Jadownikach jest Koło Gospodyń Wiejskich i spotyka się w szkole.
    - "Niestety mamy takie władze, które stawiają nas przed faktem dokonanym, zabierają nam budynek, a nie proponują nic w zamian" - dokończył Krzysztof Wierzchosławski.
Won dziadu
    O rozumieniu słowa demokracja mówił na zebraniu Tadeusz Ciuper. Zapytał, czy burmistrz inaczej rozumie znaczenie demokracji.
    - "To jest władza ludu. Pan jest wybrany przez nas. Jako nasz reprezentant wykonuje pan to, co społeczeństwo sobie zażyczyło. Tutaj demokracja została naruszona i przekręcona. Jesteśmy potrzebni wam w czasie wyborów. A po wyborach, gdy zwrócimy się o pomoc, mówicie: - "Won dziadu. Jesteś niepotrzebny". To gdzie tu jest demokracja?" - zastanawiał się Tadeusz Ciuper. - "Co jest ważniejsze - koszty ekonomiczne czy społeczne. Gdzie jest najwyższa wartość - człowiek?"
Na maksa
    Radny Rady Miejskiej w Żninie Adam Kowalewski powiedział zebranym, że w posunięciu burmistrza nie widzi zagrożenia dla istnienia szkoły.
    - "Nic nie słyszę o likwidacji. Jesteśmy tutaj, aby dla szkoły zrobić coś na maksa. Po to jest burmistrz, aby wysłuchać naszych propozycji. Słyszę, że sprawa jeszcze nie dojrzała. Nie wiem, czy jest bum na świetlice środowiskowe, ale może to - panie burmistrzu - jest jakieś rozwiązania. Zaproponujmy, aby był przysłowiowy wilk syty i owca cała" - twierdził Adam Kowalewski.  
    Nie za komputery
    Dyrektor Maria Błońska poinformowała rodziców, że szkoła otrzyma środki na wyposażenie pracowni komputerowej. Będzie to 10 komputerów w pracowni oraz cztery w bibliotece. Do tego szkoła otrzyma laptopa i rzutnik multimedialny. Na pracownię można zaadaptować pomieszczenia po poczcie, ale konieczny będzie remont. Po zorganizowaniu sali i zainstalowaniu Internetu, pracowni ma być udostępniona społeczeństwu.  
    Mieszkańcy nie dawali za wygraną i stwierdzili, że nie oddadzą budynku za kilka komputerów.
    Sprytna likwidacja
    Także radny Ryszard Wiechetek przyznał, że jeden z budynków szkoły nie spełnia norm.
    - "W przypadku nieszczęścia dzieci będą wyprowadzane przez okna. To co teraz się dzieje, to jest sprytna likwidacja szkoły. Zabiera się budynek, który jest najstarszy, mówiąc, że nie ma pieniędzy. Zabierze się budynek po gromadzkiej radzie, bo nie spełnia warunków. Koszt opalania, to pretekst. Ubolewam nad faktem, że takie myśli napłynęły burmistrza" - powiedział Ryszard Wiechetek.
    Burmistrz nie kłamie
    Zebrani chcieli usłyszeć od burmistrza, jakie zostaną podjęte decyzje w sprawie przyszłości jednego z budynków należących do szkoły.
    - "Nie potrafię kręcić i mówić nieprawdę. Nie mówcie, że coś chcecie, ale po prostu zróbcie to i zacznijcie działać. Wyłączenie budynku nie jest elementem zamachu na szkołę. Nie dajcie się podpuścić, że ktoś chce zamknąć szkołę i zróbcie coś dla niej" - powiedział burmistrz i dodał, że jedną z form pomocy może był powołanie stowarzyszenia, które w przyszłości może przejąć szkołę. Wtedy nawet mieszkańcy będą także podejmowali decyzje w oparciu o rachunek ekonomiczny.  
Krzysztof Wierzchosławski odpowiedział, że bez jednego budynku stowarzyszenie nie będzie mogło prowadzić szkoły.
    Sołtys Henryk Słapek zarządził głosowanie, w którym obecni nie wyrazili zgody na wyłączenie budynku. - "My to odbieramy jako pierwszy etap likwidacji" - mówili zebrani.
    We wtorek burmistrz powiedział, że decyzji o wyłączeniu budynku nie zmieni. Wyraził też nadzieję, że do 1 września zostaną spełnione wszelkie formalności związane z przekazaniem budynku dla PGM. Oznacza to, że nowy rok szkolny szkoła rozpocznie w dwóch, a nie trzech budynkach.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 733 (9/2006)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości