70-lecie PZŁ
Myśliwi z całej Polski na zawodach w Oćwiece
Jednym z ważnych akcentów obchodów 70-lecia Polskiego Związku Łowieckiego na Pałukach był zorganizowany 24 października 1993 r. w Oćwiece Regionalny Konkurs Dzikarzy.
W czasie konkursu oceniano między innymi atakowanie przez psy dzika i tropienie upolowanej sztuki po śladach krwi.
Na jubileusz przyjechali myśliwi z całej Polski, do konkursu zgłoszono 20 psów.
Konkurs podzielony był na dwie części, pierwsza odbywała się w zagrodzie, do której wpuszczono dwa dziki wyhodowane przez Andrzeja Maciejewskiego. Pieski musiały wykazać się umiejętnością szukania dzika (szerokość, głębokość, szybkość chodów), odwagą i zaciętością w atakowaniu, częstotliwością i donośnością głosu, głoszeniem wchodzącego dzika, prawidłowością i zręcznością w atakowaniu zwierza, wytrwałością, a na końcu - posłuszeństwem.
Pieski spisywały się znakomicie, goniły zwierzynę, atakowały i szczekały jak na psa przystało, jednak kiedy już dopadły dzika, to niejeden pan musiał, chciał czy nie, uprawiać tę dziedzinę sportu, którą nazywamy biegi. Nie było pieska, który otrzymałby 5 z posłuszeństwa.
Na szczęście dziki były w zagrodzie i nie mogły uciekać w las.
Drugi etap konkursu polegał na odnalezieniu upolowanego dzika. Ta część nazywa się fachowo "tropieniem po farbie", a polega na tym, że pies prowadzony na długiej smyczy przez swego właściciela musi iść śladem rannej zwierzyny i poszukać miejsca, w którym padła, a potem oznajmić szczekaniem miejsce i czekać na swego pana. Psu nie wolno szarpać, ani zjadać ofiary.
Impreza zakończyła się bardzo późno, a myśliwi snuli opowieści i wspomnienia. Ciekawą osobowością był wesolutki emerytowany pilot z Radomia, który narzekał, że z syna nie miał pociechy, ale córkę wychował na myśliwego. Mówił, że jest znawcą psów i ze szczególnym uznaniem wyrażał się o hodowcach z bydgoskiego, a za autorytety uważa sędziów: Jana Oseta i Janusza Brodzińskiego i hodowców: Leszka Siejkowskiego i Henryka Nawrota.
Tu należy wspomnieć psa, który nie był w czołówce, ale jego życiorys zasługuje na parę słów, ponieważ stoczył kiedyś walkę na śmierć i życie z borsukiem. Walczył ponad godzinę, borsuk odgryzł mu część wargi i nosa, ale pies nie poddał się i zwyciężył. Jego historię z dużym przejęciem opowiadają sobie myśliwi.
Było już ciemno, kiedy ogłoszono wyniki, najlepsze okazały się psy Henryka Nawrota, które zajęły I i II lokatę, III lokatę zdobyły psy Romy Kazbur i Wojciecha Burskiego z woj. sieradzkiego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze