Reklama

Na Polnej nie chcą tranzytu

Następne kłopoty z drogą międzyosiedlową
     Na Polnej nie chcą tranzytu
     Mieszkańcy ulicy Polnej oraz części Dąbrowskiego protestują przeciwko planom budowy drogi łączącej ulicę Fabryczną z Polną w Żninie.

     Na początku tego roku w Urzędzie Miejskim w Żninie odbyła się debata publiczna na temat  studium kierunków rozwoju miasta i gminy oraz proponowanych rozwiązań komunikacyjnych. Większa część debaty była poświęcona przebiegowi planowanej budowy drogi lokalnej łączącej ulicę Fabryczną z ulicą Polną. Projekt drogi wywołał protesty mieszkańców ulicy Aliantów, którzy apelowali o skrzyżowanie z przesuniętymi wlotami. Po wielu spotkaniach i wymianie argumentów projektantka zgodziła się na wariant budowy skrzyżowania o przesuniętych wlotach. Takie rozwiązanie satysfakcjonuje mieszkańców Aliantów, ponieważ oznacza budowę drogi bez ingerencji w istniejącą zabudowę.
     PO PROTEŚCIE MIESZKAŃCÓW ALIANTÓW, PROTEST Z POLNEJ
     Pod koniec marca Rada Miejska w Żninie przyjęła studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania miasta i gminy. Gwarantuje to opracowanie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla południowo-zachodniej części Żnina, przez którą ma przebiegać droga.
     Do Rady Miejskiej wpłynął jednak kolejny protest dotyczący budowy drogi. Tym razem protestują i wnoszą o wykreślenie w planowanym projekcie zagospodarowania przestrzennego odcinka drogi właściciele dwóch działek przy ulicy Polnej, ponieważ droga miałaby przechodzić przez ich działki. Pod protestem oprócz właścicieli działek, przez które droga ma przebiegać, podpisało się jeszcze 57 osób. Są to wszyscy mieszkańcy ulicy Polnej oraz części Dąbrowskiego.
     - Droga ta została naniesiona na terenie powyższych działek bez naszej wiedzy oraz zgody i jest sprzeczna z oficjalnym projektem studium wyłożonym dla mieszkańców gminy Żnin, ponieważ w projekcie tym odcinek ten jeszcze nie istniał. Powyższy fakt oraz brak ponownego wyłożenia nowego i poprawionego już projektu studium spowodowały, iż zostaliśmy pozbawieni jakichkolwiek możliwości oraz podstaw, by wyrazić swój sprzeciw na etapie pierwotnego wyłożenia studium - informują właściciele działek. Uważają poza tym, że pomysł budowy odcinka drogi przechodzącego przez ich działki jest całkowicie absurdalny i nie ma żadnego logicznego uzasadnienia.
     TRANZYT PRZY TARASIE
     Dlaczego mieszkańcy ulicy Polnej obudzili się dopiero teraz?
     Tomasz Boroch pracuje poza Polską. Zdziwiło więc go to, że część jego działki przy ul. Polnej ma zostać przeznaczona pod drogę. - O całej sytuacji dowiedziałem się w maju od swojego ojca, który dowiedział się od sąsiada - mówi Tomasz Boroch. - Poszedłem do Urzędu i zapytałem, dlaczego nas nie powiadomiono. W odpowiedzi usłyszałem, że skoro nie wyraziłem w tej sprawie opinii, to była to milcząca zgoda. Jak mogłem wyrazić opinię skoro nikt nas nie powiadomił o nowych planach? Jak kupowałem działkę, to poprzedni właściciel powiedział mi i pokazał na piśmie, że jest to teren zabudowy mieszkaniowej o niskiej intensywności zabudowy. O żadnej drodze nie było mowy. Gdybym wiedział, że tak będzie, to nie kupowałbym tych działek.
     Tomasz Boroch jest właścicielem dwóch działek przy ul. Polnej. Część jednej z nich, według projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, ma zostać w przyszłości przeznaczona na drogę. Pod drugą połowę drogi ma zostać wyznaczona część działki jego sąsiada. Obaj nie zgadzają się na takie plany. Droga ma łączyć ul. Polną z ul. Aliantów. Mieszkańcy ul. Polnej nie chcą, aby wlot planowanej ulicy łączył się bezpośrednio z ich ulicą. Obawiają się, że obok ich domów odbywać się będzie ruch tranzytowy, a kierowcy będą skracać sobie drogę na Damasławek i Wągrowiec.
     - Osiemdziesiąt procent ruchu na krajowej „piątce” to tranzyt. Jeśli kierowcom stworzy się alternatywę, to zaczną jeździć obok naszych domów. Przez takie osiedla mieszkaniowe jak nasze nie może być ruchu tranzytowego - dodaje Tomasz Boroch.
     Burmistrz Leszek Jakubowski stwierdził, iż nie ma szans na to, żeby odciąć część projektowanej ulicy i zmienić plany. - Jak na co dzień jest w Anglii, to nie wiedział o planach. Nie można zamykać łączności przez jego upór. Tylko około 7 metrów z jego działki na drogę pójdzie.
     - Decyduje się o tym poza naszymi plecami. To, że mnie nie ma, nie oznacza, że można mnie i innych mieszkańców ignorować - powiedział właściciel działek na Polnej.
     - Osiedle domów jednorodzinnych powinno być strefą ograniczonego ruchu, gdzie sieć drogowa zniechęca do tranzytu. Budowa tego odcinka oznaczałaby zwiększenie zanieczyszczenia i hałasu oraz pogorszenie bezpieczeństwa mieszkańców. Jednym z rozwiązań problemów komunikacyjnych Żnina powinno być przyspieszenie prac nad budową obwodnicy miasta zamiast kosztownych, niczym nieuzasadnionych projektów, które to mogą dodatkowo opóźnić jej budowę - zwracają uwagę w proteście właściciele działek.
     Właściciel jednej z działek, przez którą planowana jest droga, w rozmowie z Pałukami wyjaśnia, że mieszkańców ulicy Polnej i Dąbrowskiego chce się na siłę uszczęśliwić i proponuje połączenie obu ulic. Zaznacza, że planowana droga przebiegałaby tuż przed tarasem jego posesji. Tłumaczy, że żaden mieszkaniec ulicy Polnej nie chce budowy planowanej przez gminę drogi.
     - Nie zgadzamy się na tranzyt przez osiedle domków jednorodzinnych. Od Janowca jeździłyby tu ciężarówki. Powinniśmy walczyć o tę obwodnicę, żeby nas nie rozjeżdżali - mówi nasz rozmówca. I dodaje, że przez budowę drogi straciłby część działki i rosnące na niej drzewa.
     NIC W ŻNINIE NIE WYBUDUJEMY
     Sławomir Chrośniak, pracownik Urzędu Miejskiego odpowiedzialny za sprawy planowania przestrzennego wyjaśnia, że miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego dla południowo-zachodniej części Żnina jest obecnie na etapie uzgadniania i opiniowania. Najprawdopodobniej we wrześniu zostanie wyłożony do publicznego wglądu. Wówczas będzie można składać uwagi do projektu planu. Jeśli wobec planu mieszkańcy będą mieli zastrzeżenia, to złożone uwagi będą rozpatrywane przez burmistrza i Radę Miejską. Odbędzie się też debata publiczna, podczas której wnoszące uwagi strony będą mogły się wypowiedzieć. Sławomir Chrośniak przyznaje, że boi się myśleć, co by się stało, gdyby zgłoszone uwagi zostały przyjęte przez radnych. Procedura musiałaby się rozpocząć od początku, co opóźniłoby rozwój Żnina.
     - Jeśli tak miałoby się stać, to my nic w Żninie nie wybudujemy. Ja sobie tego nie wyobrażam - mówi Sławomir Chrośniak. I zwraca uwagę: - Nawet jeśli przebieg tej drogi przesuniemy, to i tak indywidualne działki zabierzemy. To nie będzie tak, że ich właściciele zostaną z niczym. Jeśli tylko plan zacznie obowiązywać, to właściciel gruntu może się zwrócić do gminy o odszkodowanie.
     Urzędnik wyjaśnia, że gmina nie miała obowiązku ponownie wystawiać do publicznego wglądu poprawionego projektu studium. Obowiązek taki (ponownego wglądu) istnieje, jeśli zajdą istotne zmiany w projektowanym studium zagospodarowania przestrzennego.
     Sławomir Chrośniak zapewnia, że opracowując przebieg drogi łączącej ulice Fabryczną i Polną wzięto pod uwagę takie rozwiązanie, by nie zabierać właścicielom całych działek, a jedynie ich część. Zaznacza, że właściwy dostęp komunikacyjny jest ważny dla wszystkich, a głównie dla tych, którzy będą w tym rejonie budować nowe domy. Mieszkańcy Polnej zapowiadają, że będą zgłaszać swoje uwagi podczas debaty publicznej przed uchwaleniem planu.
     CO DALEJ?
     Po etapie wyłożenia studium do publicznej wiadomości projekt może ulec zmianom. Służy temu debata publiczna, podczas której mieszkańcy mogą składać uwagi do projektu studium. Wszystkie uwagi zgłoszone na debacie publicznej w styczniu przez mieszkańców ulicy Aliantów i Polnej, przez których działki miała przechodzić droga, zostały uwzględnione i przyjęte przez Radę Miejską (pierwotnie droga miała przechodzić przez działki innych właścicieli na ulicy Polnej, jednakże po zgłoszeniu przez nich uwag jej przebieg zmieniono).
     - Po terminie składania uwag pani projektantka zmieniła przebieg tej trasy i radni otrzymali wersję po zmianach - wyjaśnia Sławomir Chrośniak. I dodaje, że obu właścicielom pod drogę zostanie zabrane po 7,5 metra działki. Zaznacza, że jeden z właścicieli ma dwie działki i nie będzie musiał rezygnować z zaplanowanej zabudowy mieszkaniowej.
     Projektantka Joanna Grocholewska wyjaśnia, iż właściciele gruntów mają prawo wnosić swoje uwagi na etapie wyłożenia projektu planu zagospodarowania przestrzennego do publicznego wglądu. Później uwagi będą rozpatrywane przez burmistrza. Jeśli burmistrz nie wniesie zastrzeżeń do planu, to dokument trafi do Rady Miejskiej, która również może wnosić swoje uwagi.
     Projektantka tłumaczy, że nie wszystko da się załatwić w taki sposób, by uwzględnić wszystkie uwagi. Jakie są zatem rozwiązania?
     - Albo odrzucić uwagi dotyczące ulicy Polnej, albo wrócić do pierwotnego studium - mówi projektantka. I zaznacza, że dla niej pierwotny wariant był lepszy, ale po wystąpieniach mieszkańców Rada Miejska uwzględniła ich uwagi.

Arkadiusz Majszak
współpraca
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1014 (29/2011)

Reklama


 


     Już nie między polami, a między osiedlami

     W wyniku kilkudziesięcioletnich zaniedbań w planowaniu przestrzennym Żnina dopiero w zeszłym roku projektanci wymyślili drogę, która łączyłaby południową i zachodnią cześć Żnina. Dotąd to połączenie możliwe jest wyłącznie jedną nitką - szosą numer 5. Jeśli miasto ma się rozwijać - musi posiadać ciągi komunikacyjne. Droga między osiedlami ma spełniać taką funkcję i bardzo dobrze, że komuś w końcu wpadło na myśl, że taka droga jest potrzebna.
     Oczywiście zgadzam się, że została ona zaprojektowana za późno. Ale jeśli zaprojektowana za późno, to znaczy, że wykonana nie ma być wcale? Nie. Uważam, że lepiej za późno niż wcale.
     Rada Miejska zgodziła się już raz na zmianę projektu. Został zatwierdzony projekt gorszy. Uzasadniony ze względu na interes indywidualny, ale bezsensowny z punktu widzenia interesu publicznego. Zaprojektowano bowiem skrzyżowanie z przesuniętymi wlotami. Mamy takie skrzyżowanie jedno w Żninie (Dworcowa -  Mickiewicza - Ogrodowa) i wiemy, jak taki projekt co dzień komplikuje życie tysiącom przejeżdżających tamtędy kierowców. Tak samo będzie na skrzyżowaniu drogi międzyosiedlowej z ulicą Aliantów. Będziemy to zawdzięczać naszej Radzie Miejskiej, która bojąc się niezadowolenia tych wyborców, którzy byli w sprawie aktywni, postąpiła oportunistycznie i zrobiła kuku wszystkim pozostałym wyborcom, którzy w tej sprawie liczyli na zbiorową mądrość wybranych przez siebie radnych.
     Teraz będziemy mieli sprawę ulicy Polnej. Zacznijmy może najpierw od zarzutu niepoinformowania. Otóż nie jest to zarzut. Urbaniści nie mogą chodzić po posesjach i pytać, czy taki albo inny projekt komuś pasuje. Nawet nie z braku czasu. Nie mogą, bo oni muszą uwzględnić tylko i wyłącznie jeden interes: publiczny. Gdy zaprojektują, sprawa jest ogłaszana i wtedy osoby, które chcą zmian, mają czas na ich wniesienie. Ta faza jest przed nami. Będą argumenty za, będą argumenty przeciw, będą decyzje. Jeden wariant przebiegu drogi nie będzie opowiadał tym, drugi wariant nie będzie odpowiadał innym, a burmistrz (a następnie Rada Miejska) podejmą takie decyzje, jakie uznają za najlepsze. Też bym się wkurzył na planistów, jakbym mieszkał przy Polnej. Też bym protestował. Ale projektanci, burmistrz, Rada Miejska muszą zważyć wszystkie uwarunkowania. Nie tylko moje prywatne.
     Czy fakt, że drogą tą będą jeździły samochody od strony Rogowa do Damasławka powinien być argumentem przeciw tej drodze? Absolutnie nie. Równie dobrze mógłbym spytać, czy mieszkańcy domków jednorodzinnych przy ulicy Szpitalnej muszą być skazani już na zawsze na to, że będą im wszystkie tiry jeździć pod oknami? Mieszkaniec Szpitalnej w niczym dla władz miasta nie jest gorszy od mieszkańca ulicy Polnej.
     Argument, że mieszkańcy Polnej w momencie zakupu posesji nie liczyli się z tym, że będą mieli tiry pod oknem, jest ważny i przekonujący. Tu oczywiście mają rację. Działka przy Szpitalnej jest pewnie tańsza (jako obciążona tirami), a oni - kupując swoją - płacili także za cichy zakątek. I dlatego należeć się im będą odszkodowania. Niekoniecznie jednak - zmiana przebiegu trasy.
     Bardzo dobrze, że mieszkańcy ulicy Polnej wystąpią z propozycjami zmian; o to właśnie w planowaniu przestrzennym chodzi, aby w odpowiednim czasie zgłosić do planu swoje uwagi. Urbaniści, burmistrz i radni muszą przy podejmowaniu decyzji brać pod uwagę interesy wszystkich, których dotyczą zmiany, wezmą na pewno pod uwagę także i zdanie mieszkańców ulicy Polnej. 
     W przypadku wspomnianej przeze mnie zmiany przebiegu drogi międzyosiedlowej przez ulicę Aliantów podjęli decyzję - według mnie - złą. Jak będzie w przypadku ulicy Polnej, zobaczymy niebawem.

Reklama

Dominik Księski

Pałuki nr 1014 (29/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości