Reklama

Na ratunek Nadii

Jedyna szansa - szybka operacja
     Na ratunek Nadii
     Pięciomiesięczna Nadia Michalak ze Żnina przejść musi operację serca. Koszt operacji ratującej życie dziecka, która odbędzie się w styczniu w klinice w Monachium, wyniesie 12.265 euro. Takiej sumy rodzice dziewczynki nie są w stanie sami zebrać, ale każdy z nas może im w tym pomóc.  

     Wiadomość, że dziecko urodzi się z poważną wadą serca, spadła na rodziców  Nadii jak grom z jasnego nieba podczas kontrolnego badania USG na miesiąc przed porodem. Dwa tygodnie przed urodzeniem w Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi Nadia przeszła badania, które wykazały wadę serca w postaci wspólnego kanału przedsionkowo-komorowego.

     Dziewczynka przyszła na świat w Szpitalu im. dra Jana Biziela w Bydgoszczy. W pierwszej dobie życia przetransportowana została na oddział patologii noworodka Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy, gdzie wykonane badania echokardiograficzne potwierdziły wcześniejszą diagnozę: wspólny kanał przedsionkowo-komorowy, stwierdzono również blok przedsionkowo-komorowy I stopnia oraz pojedyncze pobudzenia komorowe i nadkomorowe. 
    Po trzech miesiącach, podczas wizyty kontrolnej w Poradni Kardiologicznej, prowadzący Nadię lekarz stwierdził narastającą niewydolność krążenia, a także częstoskurcz nadkomorowy i znaczne powiększenie wątroby, w związku z tym dziewczynka od razu została skierowana na oddział kardiologiczny Wojewódzkiego Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy, gdzie spędziła 3 tygodnie.
Podczas kolejnej kontroli lekarz prowadzący Nadię poinformował rodziców, że jedynym sposobem na wyleczenie dziecka jest operacja serca, która powinna odbyć się zanim dziecko skończy pół roku. Powiedział też, że planowana jest konsultacja dziewczynki ze specjalistami z Centrum Zdrowia Dziecka, jednak nie potrafił podać żadnego terminu tej konsultacji, a następną wizytę w poradni umówił na 13 stycznia (Nadia w tym czasie będzie już miała 7,5 miesiąca).

Reklama
Wada serca, na którą cierpi Nadia - wspólny kanał przedsionkowo-komorowy - jest szczególną postacią ubytku przegród serca, obejmuje ona część na pograniczu przegrody międzyprzedsionkowej oraz międzykomorowej, zatem miesza się ze sobą krew z obu przedsionków i z obu komór.
Dzieci z tą wadą często są ciężko chore, mają nasiloną niewydolność krążenia, słabo rosną, chorują na zapalenia płuc, często przebywają w szpitalu. Wada wyjątkowo łatwo doprowadza do znacznego wzrostu ciśnienia krwi w tętnicy płucnej, a nawet do nieodwracalnych w niej zmian, kiedy to leczenie operacyjne staje się niemożliwe. Najlepsze wyniki leczenia uzyskuje się, jeśli niemowlęta operowane są wcześnie, około 3-4 miesiąca życia, by nie dopuścić do bardzo poważnych powikłań. Operacja jest skomplikowana, wykonywana na otwartym sercu w krążeniu pozaustrojowym, polega na zamknięciu ubytków przy pomocy łatek, a ponadto na naprawie uszkodzonych zastawek, tak, by były jak najbardziej sprawne. (mz)

     W trosce o życie swojego dziecka rodzice Nadii zaczęli działać na własną rękę. Skontaktowali się z prof. Edwardem Malcem - wybitnym polskim kardiochirurgiem, który pracuje w klinice w Monachium. Profesor Malec zgodził się zoperować Nadię, jednak sama operacja i pobyt dziecka w klinice kosztować będzie 12.265 euro (czyli około 45.772 zł), a do tego dojdzie opłata za pobyt rodziców i przeloty do Monachium i z powrotem. W poniedziałek rodzice Nadii odebrali wiadomość z monachijskiej kliniki, że dziewczynka zoperowana zostanie w styczniu, a o dokładnym terminie operacji powiadomieni zostaną w najbliższych dniach.   
     Obecnie Nadia przebywa w domu. By zniwelować objawy niewydolności krążenia, niemowlę codziennie przyjmuje cztery różne rodzaje leków. Choć dziewczynka intelektualnie i emocjonalnie rozwija się prawidłowo, bardzo niewiele przybiera na wadze, szybko się męczy i fizycznie różni się od swoich zdrowych rówieśników.  Wada serca powodująca nieprawidłowy przepływ krwi, bardzo obciąża też płuca dziecka, w związku z czym dziewczynka narażona jest na częste infekcje dróg oddechowych. Rodzice z niepokojem obserwują Nadię, zdając sobie sprawę, że czas działa na jej niekorzyść i jedynym dla niej ratunkiem jest jak najszybsza operacja. 
     - Nadia musi zostać zoperowana w styczniu, inaczej w jej płucach zajdą nieodwracalne zmiany, jest serduszko może nie wytrzymać i żeby żyła, konieczny będzie przeszczep - mówi Paweł Michalak - tata Nadii. -  Wyjazd do Monachium nie jest, jak się niektórym wydaje, przyjemnością, czy modą na leczenie za granicą. Nie jedziemy w obce miejsce, w którym wszyscy mówią w języku, którego my praktycznie nie znamy, tylko po to, bo mamy takie widzimisię. Jedziemy, a raczej chcemy tam jechać, do wybitnego polskiego kardiochirurga, który w Monachium operuje  również polskie dzieci, i który jest całkowicie oddany swoim małym pacjentom. Zależy nam, by to on właśnie operował Nadię, dlatego, że jest on niezwykle manualnie uzdolnionym lekarzem i jemu ufamy.
     W akcję zbiórki pieniędzy na rzecz Nadii włączyło się wiele osób. W Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Żninie zorganizowany został biletowany mecz pomiędzy uczniami i nauczycielami, z którego dochód przeznaczono na operację dziewczynki, w szkole nadal trwa też zbiórka pieniędzy do puszek na ten cel. Pieniądze zbierane są też w I Liceum Ogólnokształcącym, a w najbliższą niedzielę pod żnińskimi kościołami rozprowadzane będą przez wolontariuszy specjalne kartki, których sprzedaż także wesprze szczytny cel pomocy małej Nadii. - Kartki są bardzo ładne, sponsor przekazał nam ich 8 tysięcy sztuk, będziemy je sprzedawać po dwa złote jedna - mówi Katarzyna Karolak - pedagog szkolny w ZSP w Żninie i koordynator akcji na rzecz Nadii. Dodatkowo, oprócz rozprowadzania kartek, w najbliższą niedzielę pod kościołem św. Marcina w Żninie-Górze zbierane będą pieniądze do puszek, natomiast na 26 listopada w ŻDK zaplanowany został koncert na rzecz chorej dziewczynki (początek koncertu o 1800), a 23 listopada podobny koncert ma się odbyć w Zespole Szkół Ponadgimnazjalnych w Janowcu.
     Pieniądze na operację Nadii można też wpłacać na konto Fundacji Cor Infantis, której dziewczynka jest podopieczną,  i dzięki której - jak dotąd - udało się zebrać 6.529 złotych:
Fundacja Cor Infantis
Fortis Bank SA Oddział w Lublinie
Nr rachunku 86 1600 1101 0003 0502 1175 2150
z dopiskiem: Nadia Michalak. 

Marta Złotnicka
Pałuki 874 (46/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości