Reklama

Na razie zaostrzenia protestu nie będzie

Marek Wojciechowski: - Rozmowy idą dwutorowo
    Na razie zaostrzenia protestu nie będzie
    Dzisiaj pracownicy cukrowni będą kontynuowali rozmowy z nowym inwestorem w sprawie pakietu pracowniczego. Za tydzień jadą na rozmowy z zarządem KSC w sprawie zwolnień. Postulat jest w zasadzie jeden: zachowanie dotychczasowego zatrudnienia w cukrowni aż do chwili przejęcia 100% załogi przez nowego właściciela.

    Już dwa tygodnie trwa akcja protestacyjna w żnińskiej cukrowni. Związana jest ona z planowanym zwolnieniem 40 pracowników przez Krajową Spółkę Cukrową. W poniedziałek delegacja pracowników cukrowni z szefem Związku Zawodowego Cukrowników Cukrowni Żnin Markiem Wojciechowskim rozmawiała z prezesem KSC Krzysztofem Kową.
    - Spotkanie to nie przyniosło efektów. Na razie przedstawiliśmy zarządowi nasze stanowisko. Prezes przedstawił co prawda pewne rozwiązania, ale nie są jeszcze dopracowane od strony prawnej i organizacyjnej - informuje Marek Wojciechowski.
    Jedenastego lipca, a więc w najbliższą środę, pracownicy cukrowni mają po raz kolejny spotkać się z Zarządem KSC i rozmawiać na temat planowanych zwolnień.
    Jednocześnie załoga cukrowni w Żninie otrzymała pełnomocnictwo do prowadzenia rozmów dwustronnych z nowym inwestorem, który zamierza kupić zakład i uruchomić produkcję biopaliw na bazie buraka cukrowego. Rozmowy z przedstawicielami firmy Biocom, która chce nabyć cukrownię w Żninie, odbędą się dziś. Negocjowany ma być pakiet pracowniczy.
    Marek Wojciechowski obawia się, że zamieszanie wokół zwolnień osłabia pozycję wyjściową w negocjacjach z inwestorem. Na razie inwestor nie wycofał się jeszcze z tego, że chce przejąć sto procent zatrudnionej obecnie załogi.
    Szef związku zawodowego wyjaśnił, że spółka nie chce czekać na przejęcie cukrowni w Żninie przez nowego inwestora, tylko już teraz postanowiła zredukować załogę. Natomiast pracownikom chodzi o to, aby w okresie przejściowym utrzymać stan załogi, aż do chwili wejścia nowego właściciela.
    - Nie chcę straszyć władz spółki, ale jeśli nie ustąpią, to nie wiem jak zareaguje załoga. Proszę zrozumieć, że to jest 40 osób. Nowa spółka gwarantuje pracę, a teraz dowiadujemy się, że KSC chce zwolnić ludzi, bo trzeba ciąć koszty. I to nie chodzi tylko o Żnin, ale też o pozostałe cukrownie - mówi Marek Wojciechowski. - Poza tym istnieje zagrożenie, że po zwolnieniu 40 osób nowy właściciel nie będzie miał ludzi do pracy. Należałoby opracować harmonogram działań, tak, aby od września przyszłego roku ruszyła w naszej cukrowni produkcja biopaliw.
    Do czasu znalezienia rozwiązania w sprawie redukcji w zakładzie będzie prowadzona akcja protestacyjna, polegająca na oflagowaniu cukrowni. Marek Wojciechowski na razie nie widzi konieczności zaostrzenia protestu.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 803 (27/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości