Reklama

Na rękę dostają za mało

Co boli pielęgniarki
   Na rękę dostają za mało
     Zbyt niskie wynagrodzenie zasadnicze w zależności od stażu pracy i brak perspektyw na poprawę sytuacji - to główne bolączki szubińskich pielęgniarek. Dyrekcja poprawy obiecać nie może ze względu na trudną sytuację w służbie zdrowia.

ŚREDNIO 3,6 TYS. ZŁ NA KONTRAKCIE
Rożnicę między tymi formami zatrudnienia wyjaśnia dyrektor Ewa Gąsior: - Pielęgniarka, która pracuje w oparciu o kontrakt, traci wszelkie prawa i przywileje wynikające z przepisów kodeksu pracy, np. prawo do urlopu wypoczynkowego, nagród jubileuszowych, odpraw emerytalno-rentowych, itp. Przy umowie cywilno-prawnej (kontrakcie), nie może również korzystać ze świadczeń z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, m. in. z dofinansowania do wypoczynku letniego, świadczeń rzeczowych w okresach świątecznych, pożyczek, zapomóg. Inaczej traktowana jest również kwestia zasiłku chorobowego. Na kontrakcie przysługuje on wyłącznie pielęgniarkom odprowadzającym dobrowolną składkę chorobową. Jest ona dużo niższa niż obowiązkowe składki odprowadzane przez pracodawcę w przypadku umowy o pracę, więc i ewentualne świadczenia chorobowe dla tzw. kontraktowca są dużo niższe. Pielęgniarki prowadzące swoją działalność, muszą we własnym zakresie zapewnić sobie odzież i obuwie ochronne. Z drugiej jednak strony, koszty tego zakupu mogą wliczyć do kosztów działalności swojej firmy, zmniejsza im się kwota dochodu do opodatkowania i w efekcie zapłacą mniejszy podatek. Reasumując, każdy pracownik musi sam ocenić swoją sytuację i wybrać, jaka forma umowy jest dla niego najkorzystniejsza. My również rozmawiamy indywidualnie z każdym kto decyduje się na zmianę formy umowy. Przy negocjacjach wynagrodzenia w umowie cywilnoprawnej, bierzemy pod uwagę przede wszystkim  wykształcenie. Dotychczasowy staż pracy nie ma tu nic do rzeczy. Tzw. przejście na kontrakt, to decyzja pielęgniarki, która sama ocenia korzyści, jak i ryzyko takiej zmiany, a nie skutek presji czy przymusu wywieranego przez kierownictwo szpitala. W Pałuckim Centrum Zdrowia sp. z o.o. NZOZ w Żninie, na umowy cywilnoprawne zdecydowało się 11,5% spośród pielęgniarek i położnych. Czy jest to forma korzystniejsza, należałoby się spytać przynajmniej kilku przedstawicielek tej grupy.
W Pałuckim Centrum Zdrowia sp. z o.o. w Żninie pielęgniarki zatrudniane są w systemie mieszanym. Większość pracuje w oparciu o umowy o pracę. Część jednak zdecydowała się podpisać ze spółką umowy cywilnoprawne, czyli tak zwane kontrakty. W PCZ podstawa wynagrodzenia pielęgniarek zatrudnionych na etacie zależy od wykształcenia. Podstawa jest kwotą od której oblicza się dodatki (m.in. za wysługę lat, nocki, za pracę w weekendy, za nadgodziny itp). Podstawa plus dodatki stanowią dopiero wynagrodzenie brutto. Pielęgniarki ze średnim wykształceniem zarabiają od 1.750 do 2.220 zł, z licencjatem od 1.750 do 2.230 zł, a magister pielęgniarstwa ma podstawę od 2.430 do 2.730 zł. Dyrektor Aleksander Kmiećkowiak wyjaśnił, że niższą podstawę mają pielęgniarki zatrudniane zaraz po szkole. Na kontraktach pracownicy zarabiają więcej, a wysokość zarobków zależy tylko od liczby przepracowanych godzin w miesiącu. Przykładowo: Pielęgniarka na etacie wypracowuje przez miesiąc około 160-170 godzin. W tym samym wymiarze pielęgniarka na kontrakcie może zarobić 3.800 zł. Z tym, że dyrektor zaznaczył, że pielęgniarki kontraktowe pracują czasem 200 godzin w miesiącu. Liczbę godzin mają ujętą w umowach lub wcale, a czas pracy ustalają z oddziałowymi. Średnio pielęgniarki kontraktowe zarabiają od 3.600 do 4.600 zł.  (rk)

     - Jestem pielęgniarką z 30-letnim stażem i mam 1.660 złotych podstawy. Lekarze zarabiają po kilkanaście tysięcy i to nas najbardziej boli. A większość prac wykonują pielęgniarki. Chcemy dostawać pieniądze za naszą pracę. Nie mamy z tego nic. Płace stoją w miejscu - mówi nam jedna z pielęgniarek szpitala w Szubinie. - Jak połączyli dwa szpitale, to wyszli z założenia, że w Nakle od 15:00 nie może funkcjonować blok operacyjny. Najcięższe przypadki w godzinach nocnych, a także w soboty i niedziele kierowane są do Szubina. I nie chodzi o ilość pacjentów, bo oni mają więcej, ale o jakość urazów pacjentów przywożonych do nas. Nie można porównać urazu palca od ostrego zapalenia trzustki. Mamy więcej pracy, a nie dostajemy podwyżki i premii. Zamiast na to, pieniądze mają być przeznaczona na sprzęt, a który - przynajmniej na bloku - jest stary i psuje się. Tłumaczą się, że muszą funduszowi zwrócić ponad 300 tysięcy złotych, ale dlaczego naszym kosztem?
     Przyznają, że pensje są wypłacane na czas i zaległości nie ma. To na co pielęgniarki zwracają uwagę, to dwie pensje podstawowe. Niższą otrzymują pielęgniarki ze stażem poniżej 20 lat. Ich podstawa wynosi 1.585 zł. Wyższą dostają pielęgniarki ze stażem powyżej 20 lat. Ta podstawa wynosi 1.660 zł. Dla pielęgniarek niezrozumiałe jest to, że osoba np. z 5-letnim stażem miała pensję taką samą jak ta ze stażem 15-letnim.
     - Jeśli podawane są kwoty brutto, to może i zarabiamy ponad dwa tysiące złotych. Wliczają w to wszystkie możliwe składniki i składki. Tak naprawdę, to na rękę mamy po około 1.600 zł - powiedziała jedna z pielęgniarek.
     - Dyrekcja odpowiedziała nam kiedyś, że możemy zarabiać więcej jak przejdziemy na kontrakty. Tylko przez dwa lata płaci się niższy ZUS, a potem miałybyśmy to samo. I straciłybyśmy ciągłość pracy - twierdzą inne.
     Zdaniem pielęgniarek, aby wyjść na swoje, musiałyby przepracowywać nawet do 300 godzin miesięcznie. Panie nie chcą pójść na takie rozwiązanie ze względu na specyfikę pracy. To one są przy pacjentach, one podają leki i nie mogą pozwolić sobie na pracę w zbyt dużym wymiarze godzin.
     - Nasza praca, to nie to samo co praca lekarzy. Oni rozdysponują zadania, a my musimy wykonać. My życia pacjentów nie będziemy narażać. Zbytnie przemęczenie na dyżurze doprowadzić może do błędu, którego konsekwencje mogą być tragiczne - mówią. - Na równi z lekarzami musimy się dokształcać, a żadnej motywacji finansowej ku temu nie mamy.
     Częściową winę za brak podwyżek pielęgniarki zrzucają na zbyt wysokie - w ich ocenie - kontrakty lekarzy. Szpital, który potrzebuje lekarzy specjalistów, przyjmuje ich warunki płacowe, a to odbija się na wynagrodzeniach pozostałych pracowników szpitala. - Za jeden dyżur dostają tyle co moja miesięczna pensja - mówi nam pielęgniarka.
     Dyrektor szpitala w Nakle i Szubinie Tomasz Ławrynowicz wyjaśnił, że wynagrodzenie pielęgniarek, oprócz pensji zasadniczej, tworzy kilka składników. - W efekcie wynagrodzenie brutto kształtuje się średnio na poziomie 2.000 zł. Chciałbym, żeby pielęgniarki zarabiały więcej - powiedział dyrektor. Ponadto praca na kontrakty nie musi wcale oznaczać utraty ciągłości pracy.
     Stwierdził, że zróżnicowanie wynagrodzenia ze względu na staż pracy wynika z troski szpitala o te pielęgniarki, które najdłużej związane są z zakładem. - Dodatek stażowy rośnie do dwudziestego roku pracy, a potem zostaje na tym samym poziomie. To oznacza, że pielęgniarka z każdym rokiem pracy w szpitalu ma zwiększone wynagrodzenie (tzw. dodatek stażowy). W podziękowaniu za wieloletnią pracę postanowiliśmy dać większą podstawę tym pielęgniarkom, które pracują powyżej 20 lat - mówi dyrektor.
     Nie zgodził się też ze stwierdzeniem, że lekarze podczas rozmów ze szpitalem stawiają warunki, na które szpital się z góry zgadza. Lekarze oczywiście zarabiają więcej, ale też nikt z nich na szpital presji nie wywiera. Dodał, że prowadzenie dwóch bloków operacyjnych w Nakle i Szubinie było nieuzasadnione i stąd decyzja, żeby w Szubinie blok operacyjny był tzw. blokiem ostrym i działał przez 24 godziny na dobę. Powiat nakielski jest specyficznym powiatem, w którym funkcjonują dwa szpitale. Niemal we wszystkich innych powiatach jest jeden szpital i jeden blok operacyjny i to w zupełności wystarcza. Pilnych zabiegów chirurgicznych, wymagających uruchomienia zespołu operacyjnego w godzinach nocnych jest średnio 2 w tygodniu. W chwili wprowadzania zmian organizacyjnych w pracy obu bloków, to w Szubinie widać było radość z tego faktu i dyrektor nie rozumie, dlaczego teraz odbierane jest to inaczej. Nie rozumie też, dlaczego pielęgniarki próbują załatwić problem wynagrodzenia za pośrednictwem prasy, skoro mogą to zrobić na cyklicznych zebraniach z pracownikami, organizowanych przez dyrekcję.
     - Pielęgniarki i inni pracownicy pytają o podwyżki, a my nie unikamy odpowiedzi na te pytania - twierdzi dyrektor.
     - Związki zawodowe na każdym zebraniu poruszają temat wynagrodzeń. Bez przerwy mówimy o tym, że zarabiamy bardzo mało. Ciągle słyszymy, że szpital trzeba doposażyć - mówi pełniąca obowiązki przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych Elżbieta Polawska.
     Premie natomiast uzależnione są od tego, w jakiej szpital jest kondycji. Dyrektor powiedział, że ten rok jest słaby i dlatego premii nie ma, ale w ubiegłym roku były, bo pozwalała na to sytuacja finansowa. - Nie dam premii jak wiem, że szpital sobie finansowo nie poradzi - wyjaśnia. - Grupa zawodowa pielęgniarek otrzymała regulacje wynagrodzenia w ubiegłym roku. W tym kontynuujemy regulacje, ale po kolei. Dostają je inne grupy zawodowe. Pielęgniarki otrzymały jako pierwsze, bo są najliczniejszą grupą zawodową, ale nie jedyną.
     Lekarze już drugi rok zostają bez żadnych regulacji pensji.
     - To są ekonomiści. Nie mają pojęcia o pracy pielęgniarki i salowej. Liczą się dla nich tylko cyferki - mówi nam jedna z pielęgniarek.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 972 (39/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości