Cielęta na ringu
Najmłodsi hodowcy i najmłodsze zwierzęta
Wystawa dorosłych krów mlecznych wzbudziła zainteresowanie, ale cielaczki na wybiegu zrobiły prawdziwą furorę. Widzowie nie szczędzili braw, a dzieci z całym wdziękiem oprowadzały swoje zwierzątka po ringu.
Przemek Dudczak z Malic
Kuba Kaźmierczak z Wójcina W zawodach wzięło udział pięcioro małych uczestników. Najmłodszy uczestnik miał nieskończone cztery lata, najstarszy jedenaście lat. Na wybiegu towarzyszył im sędzia główny na wystawie bydła mlecznego Roman Januszewski.
- Ta zabawa już na dobre zadomowiła się na wystawach w naszym kraju i nieodzownie towarzyszy wystawie zwierząt hodowlanych, na których prezentowane są dorosłe krowy. Te zawody mocno przeżywają młodzi hodowcy i tutaj na ringu różne rzeczy mogą się wydarzyć - mówił sędzia Roman Januszewski.
Niektórzy chłopcy radzili sobie ze zwierzętami sami, inni korzystali z pomocy taty czy dziadka. Wszyscy wzbudzili jednakowy zachwyt sędziego i publiczności. Każdemu bryknięciu cieliczki towarzyszyły wybuchy śmiechu i oklaski. Mali uczestnicy przedstawili się i przedstawili imiona swoich zwierząt. Wypytywani szczegółowo przez sędziego opowiadali, jak im się na wystawie podoba i jak długo trenowali ze swoimi cielaczkami oprowadzanie.
Przemek Dudczak z Malic prezentował na wybiegu cielaczka o imieniu Strzałka, Kuba Kaźmierczak z Wójcina oprowadzał cielaczka o imieniu Stówka, Szymon Słota z Gorzyc przybył na wystawę z cielaczkiem o imieniu Łatka, Wiktor Jurek ze Słębowa na wybiegu zaprezentował cielaczka o imieniu Sutka, a Rafał Pilachowski z Ustaszewa oprowadzał cielaczka o imieniu Szmatka.
Sędzia długo przyglądał się małym zwierzątkom i skapitulował. - Nie podejmuję się wybrać tego najlepszego, dla mnie oni wszyscy są wspaniali i wszyscy są zwycięzcami, chłopcy są niesamowici - mówił Roman Januszewski i dodał, że w tych zawodach powinno się oceniać oprowadzanie, to jak dzieci panują nad zwierzętami. Stwierdził też, że ta zabawa spełnia rolę edukacyjną, bo już od małego dziecko obcuje ze zwierzęciem, prezentuje je na ringu i staje się bardzo dobrym kandydatem na hodowcę, który w przyszłości będzie prezentował zwierzęta na wystawach.
Tradycją jest, że dzieci ze swoimi małymi zwierzątkami zawsze zostają najhojniej nagrodzeni. Nie inaczej było i tym razem. Przedstawiciele różnych firm i instytucji pospieszyli, żeby obsypać chłopców prezentami, a ci dzierżąc w jednej dłoni sznurek z cieliczką, a w drugiej paczki i prezenty opuścili z uśmiechami wybieg.
Szymon Słota z Gorzyc
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1019 (34/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze