Spór, zapłata, Zenon F., radny sejmiku, dług, Arkadiusz W.
Nazwany oszustem i złodziejem
Radny Sejmiku Województwa Kujawsko-Pomorskiego Zenon F. nie uznaje długu wobec Arkadiusza W. Zapewnia, że pokwitowanie z 26 lutego 2010 roku (w którym oświadczył, że pożycza pieniądze i zobowiązuje się do spłaty) było sporządzone dla pozoru, a należności spłacał, ponieważ był szantażowany przez Arkadiusza W.
Arkadiusz W. ze Żnina, były pracownik Rolmetu, twierdzi, że w 2010 roku postanowił oddać swojemu dawnemu pracodawcy przysługę i zaciągnął wraz z żoną 50.000 zł kredytu. Pieniądze te pożyczył Zenonowi F., by ratować upadającą firmę. Według Arkadiusza W., Zenon F. spłacił 35.000 zł i przestał. Reszta spłaty kredytu spadła na barki Arkadiusza W. Twierdzi, że spłaca co miesiąc blisko 1.500 zł raty kredytu, co w znaczący sposób ciąży na jego domowym budżecie. O sprawie szerzej pisaliśmy w styczniu. Arkadiusz W. dochodzi swoich praw przed żnińskim sądem z powództwa cywilnego. Sprawa toczy się o zapłatę.
Na pierwszej rozprawie 7 marca pozwany Zenon F. wniósł o oddalenie powództwa. Oświadczył, iż nie uznaje długu. Dodał, że podpisał pokwitowanie 26 lutego 2010 roku
(w którym oświadczył, że pożycza pieniądze i zobowiązuje się do spłaty), ale była to umowa sporządzona dla pozoru, ponieważ żona nie chciała się zgodzić powodowi na pożyczkę. W opinii Zenona F., gdyby była to prawdziwa umowa, musiałyby zostać wykonane kolejne czynności, czyli zgłoszenie do Urzędu Skarbowego, dowody wpłaty.
Arkadiusz W. zaprzeczył twierdzeniom pozwanego o pozorności umowy. Zaznaczył, iż umowę podpisywali wspólnie z żoną. Dodał, iż na przedmiotową kwotę składa się niespłacona część kapitału i odsetki.
- Do lutego zeszłego roku pozwany zwracał pieniądze częściowo na konto, a częściowo do ręki. On spłacał pożyczkę bankowi. Dotychczas zostało spłacone około 35.000 zł z tytułu kapitału i odsetek.
Łącznie do spłaty zgodnie z umową było około 90.000 zł - oświadczył Arkadiusz W. I dodał, że owe 35.000 zł, które zwrócił bankowi, to kwota przekazana mu do lutego 2012 r. przez pozwanego. Od tego czasu, czyli przez ponad rok, zwrócił bankowi około 15.000 zł z własnej kieszeni.
Powód oświadczył również, iż domaga się zasądzenia odsetek od daty kolejnej raty, którą musiał zapłacić sam. I przedłożył wyciąg z rachunku z opisem transakcji na dowód przelewów przychodzących od pozwanego. Zaznaczył, że kiedy był pracownikiem pozwanego, były 2 przelewy. W czasie, kiedy pozwany był w szpitalu pod koniec 2011 r., dwóch wpłat dokonał syn pozwanego.
Zenon F. oświadczył, że wpłaty z okresu, gdy Arkadiusz W. był jego pracownikiem, świadczą o pozorności umowy.
Na rozprawie 27 marca sędzia Tomasz Michalak z uwagi na fakt, iż Zenon F. kwestionuje wysokość żądanej kwoty, zobowiązał Arkadiusza W. do wykazania wysokości dochodzonej kwoty.
Arkadiusz W. zaznaczył, że cała sytuacja była wcześniej opisywana w mediach. Dodał, iż pozwany wyjaśniał wcześniej, iż nie chciał go w takie kłopoty wpędzić, lecz sytuacja nie pozwala mu na spłatę kredytu. Według powoda, pozwany nigdy wprost nie zaprzeczał, że wziął od niego pieniądze.
Zenon F. oświadczył, iż powód skierował sprawę do e-sądu licząc, że po chorobie nie zdąży się ustosunkować do zarzutów. Dodał, iż nie jest żadną tajemnicą, że ma problemy finansowe, bo za bardzo zaufał niektórym ludziom oraz był chory. W opinii Zenona F., powód wywierał na niego presję poprzez media.
- Szantażował mnie wręcz, pomimo że pomogłem mu w wielu sytuacjach rodzinnych. Po poprzedniej rozprawie nazwał mnie złodziejem i oszustem. Nie mam oczywiście na to świadków. Sprowadzenie telewizji świadczy o chęci zniszczenia i zabrania autorytetu. Jeździł za mną wielokrotnie samochodem. Używał wobec mnie stalkingu [złośliwe i powtarzające się nagabywanie, prześladowanie - am] - mówił Zenon F.
Pozwany wyjaśnił również, że w listopadzie ub.r. zorganizował spotkanie z wyborcami w celu podsumowania połowy kadencji działalności w Sejmiku. Przyszedł na nie Arkadiusz W. I - jak stwierdził Zenon F. - zaatakował go w sposób bezpardonowy.
- Dzisiejsza obecność prasy również jest spowodowana przez powoda. Ja nie wierzę, że tak się to nie odbyło - zaznaczył pozwany. Mówił również o grożeniu synowi, a także o tym, że cała sytuacja nie skupia się jedynie na nim, ale również na rodzinie. Podkreślił, że wypowiadając się w mediach nie chciał zdradzać swojej linii obrony. I dodał, że żadna z jego wypowiedzi nie była autoryzowana.
Zenon F. przyznał też, że na wysokość wpłacanych pieniędzy Arkadiuszowi W. wpływ miały składniki ujęte w umowie o pracę. Zwrócił również uwagę, że powód prowadzi działalność gospodarczą w punkcie, który niegdyś prowadził Rolmet. On sam natomiast zyskał status osoby bezrobotnej.
Pozwany wniósł o dopuszczenie dowodu z nagrania ze spotkania z wyborcami z 21 listopada zeszłego roku, na którym powód domagał się sprawiedliwości, mimo że sprawa była już w sądzie. Zenon F. chce w ten sposób wykazać, że powód nie mając dowodów chce go zmusić do zapłaty.
Od 24 sierpnia 2011 r. Zenon F. przebywał w szpitalu. Do lutego 2012 r. podlegał rekonwalescencji. Twierdzi, że w tym czasie Arkadiusz W. otrzymywał wpłaty od jego syna pod wpływem szantażu.
- Te wpłaty dokonywał mój syn na rzekomą umowę między mną a nim, o czym syn nie miał wiedzy. Powód mówił synowi, że łączyła nas umowa. Syn nie chciał mnie denerwować wtedy z uwagi na chorobę - tłumaczył Zenon F.
Kolejna rozprawa została zaplanowana na 23 kwietnia. Tego dnia sędzia będzie chciał sprawę zakończyć.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1103 (14/2013)
Inne teksty na ten temat:
Kłopoty tego, który wie jak
Zenon F. oskarżony
Radny ma oddać pieniądze
Zenon F. i zespół depresyjny
Zwolnienie opóźnia proces
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze