Pracownice szubińskiego szpitala przygotowały transparenty, które miały pojawić się na terenie lecznicy. Prezes szpitala nie wyraża jednak na to zgody, dlatego zamierzają wyjść
z protestem na zewnątrz.
fot. Arkadiusz Majszak
Pracownicy, Nowy Szpital, Nakło, Szubin, spór zbiorowy, zarząd spółki, wynagrodzenia
Nie chcą być niewolnikami
Zaostrza się spór zbiorowy pomiędzy załogą szubińskiego szpitala a zarządem spółki dotyczący podwyżki i wyrównania wynagrodzeń. Przedwczoraj przedstawiciele NSZZ Solidarność spotkali się z pracownikami, by omówić dalsze kroki i wszystko wskazuje, że pielęgniarki wyjdą protestować poza teren szpitala. Prezes spółki Karolina Welka bezradnie rozkłada ręce, ponieważ szpitala nie stać na podwyżki wynagrodzeń.
Przypomnijmy, iż pracownicy Nowego Szpitala w Nakle i Szubinie, który tworzy jedną spółkę, weszli w spór zbiorowy z zarządem spółki, ponieważ domagają się podwyżki i wyrównania wynagrodzeń. W obu placówkach istnieją rozbieżności w wynagrodzeniach na tych samych stanowiskach pracy. Osoba pracująca np. na stanowisku pielęgniarki zarabia mniej od koleżanki, która ma identyczne stanowisko i wykonuje dokładnie te same czynności. Pracownicy postanowili przerwać milczenie i blisko 2 lata temu zaczęli domagać się godnych wynagrodzeń i podwyżki płac. Z relacji pielęgniarek, z którymi rozmawialiśmy wynika, iż pielęgniarki ze stażem do 20 lat pracy zarabiają 1.640 zł brutto, natomiast pielęgniarki po specjalizacjach ze stażem zawodowym powyżej 20 lat pracy - 1.715 zł. To w ich opinii głodowe pensje. Są w szpitalu grupy zawodowe, które zarabiają jeszcze mniej, w granicach 1.360 zł brutto. Chodzi tu m.in. o grupę sekretarek medycznych, pracowników laboratorium czy techników rentgenowskich.
Dotychczasowe próby porozumienia pomiędzy załogą a zarządem zakończyły się fiaskiem. Pracownicy są tak zdeterminowani, że podejmują kolejne działania w celu poprawienia swej sytuacji bytowej i materialnej. Przedwczoraj doszło do spotkania Jarosława Kościelnego, przewodniczącego komisji zakładowej NSZZ Solidarność NZOZ Nowy Szpital w Nakle i Szubinie i Jana Krygera, zastępcy przewodniczącego zarządu regionu bydgoskiego NSZZ Solidarność z przedstawicielami załogi zarówno w szpitalu w Nakle, jak i Szubinie. Spotkania miały charakter protestacyjny. Podczas spotkania z pracownikami w świetlicy szpitala w Szubinie Jarosław Kościelny zwrócił uwagę, iż prezes spółki Karolina Welka odmówiła zgody na usytuowanie banerów na elewacjach szpitala i oflagowanie terenu lecznicy.
- Wskazałem miejsca, gdzie będą wywieszane flagi. Zapewniłem, że banery będą wykonane z materiałów miękkich i nie będą zasłaniały okien. Nie będą też zagrażały zdrowiu i życiu pacjentów oraz osobom przychodzącym do szpitala. Bez podania przyczyny otrzymałem od pani prezes odmowę. Dlaczego nie wyraża zgody na nasz protest? Niech to wyjaśni. Wystąpiłem również z pismem do Starostwa Powiatowego w Nakle o wsparcie nas w sprawie oflagowania szpitala, gdyż sądziłem, że są właścicielami murów. Otrzymałem odpowiedź, że do 2013 roku oddali szpital we władanie spółki - mówił Jarosław Kościelny. Szef komisji zakładowej wspomniał również, iż Państwowa Inspekcja Pracy wydała spółce nakaz wyrównania pensji w obu szpitalach. Według przewodniczącego, nakaz PIP nie został przez zarząd spółki wykonany, ponieważ płace nie zostały we wszystkich grupach zawodowych wyrównane. - Nie może tak być, że osoby z jednego szpitala mają różne płace - zaznaczył Jarosław Kościelny.
Szef komisji zakładowej zasugerował, że załoga będzie musiała zaostrzyć formę protestu, by uzyskać określony cel, czyli podwyżki płac.
- Po dobroci nie można z władzami rozmawiać, więc trzeba inaczej działać. Przekonujcie pozostałych, że jeśli teraz tego nie zrobimy, to przez najbliższe 5 lat nie będziemy mieli nic. Musimy mieć wsparcie załogi. Staraliśmy się to wszystko do tej pory robić łagodnie, ale sami widzicie, że przez negocjacje i mediacje do niczego nie doszliśmy. Co roku rozmawiamy o podwyżkach, ale zawsze są różne przyczyny, z powodu których podwyżek nie będzie. A to trzeba kupować nowy sprzęt, a to poprawić standard, żeby nie stracić kontraktu - apelował Jarosław Kościelny.
Wszystko wskazuje na to, że w najbliższych tygodniach dojdzie do zaostrzenia protestu. W sytuacji, kiedy prezes spółki nie wyraziła zgody na oflagowanie szpitala i wywieszenie banerów, pracownicy szpitala wyjdą protestować poza teren lecznicy. Pracownicy, którzy nie mają wątpliwości, że ich wynagrodzenia są skandalicznie niskie w porównaniu z płacami w bydgoskich szpitalach, skłonni są wyjść na ulice Szubina, by ich postulaty poznało społeczeństwo. Ich zdaniem czarne koszulki w geście protestu to za mało. Liczą poza tym na udział ogólnopolskich mediów. Akcję protestacyjną załogi szubińskiego szpitala ma poprzeć zarząd regionu bydgoskiego NSZZ Solidarność. Na najbliższym walnym zebraniu delegatów NSZZ Solidarność regionu bydgoskiego zostanie poddany pod głosowanie projekt uchwały w tejże sprawie.
- Spółka dostała szpital na bardzo dogodnych warunkach. Powiat spłaca zadłużenie obu szpitali przez emisję obligacji. Jak jest źle, to pracownicy mają ratować zakład, a jak jest dobrze, to zyski należą się tylko właścicielom spółki - zwrócili uwagę związkowcy. Podkreślili również, iż podczas rozmów z zarządem prosili o wyjaśnienie kolosalnych zarobków lekarzy. Ich zdaniem temat szybko odsunięto na bok. - Oni tyle zarobią za jeden dyżur co pielęgniarka przez cały miesiąc - skwitowali uczestnicy spotkania.
Związkowcy zaapelowali również o jedność działań pracowników zarówno ze szpitala w Szubinie, jak i Nakle. - Jesteśmy jednym zakładem i musimy działać wspólnie - zachęcali.
Uczestnicy spotkania powiedzieli nam, iż cały czas pozostają z zarządem spółki w sporze, ale próbują negocjować sprawę rozbieżności w płacach. Na razie nie widzą szans na podwyżki, dlatego zamierzają dalej protestować. Ten protest ma być teraz bardziej zauważalny i przestać być jedynie sprawą wewnętrzną szpitala. - Od 3 lat staramy się o podwyżkę i protestujemy. Wszyscy zarabiają tutaj mało, a życie nikogo nie rozpieszcza - wyjaśnili związkowcy i pielęgniarki.
Podczas spotkania przedstawiciele Solidarności i pielęgniarki zaprezentowali papierowe banery, które zamierzali wyeksponować na terenie szpitala. Znalazły się na nich m.in. hasła: Pod spółki przewodem prezes morzy nas głodem, Pracownicy medyczni też ludzie - chcemy godnie żyć, Nie zgadzamy się być niewolnikami, Zasadnicza płaca pielęgniarek do 20 lat: 1640 zł, po 20 latach 1750 zł. Hańba, Kiedy będziemy traktowani jak ludzie, nie jak roboty, Dzisiaj tylko kanibal nie gardzi człowiekiem. Te i inne hasła już niedługo pracownicy szpitala zabiorą ze sobą i wyjdą protestować na ulicach Szubina.
Prezes Nowego Szpitala w Nakle i Szubinie Karolina Welka wyjaśnia, iż dotąd nie udało się osiągnąć porozumienia ze związkowcami i załogą, ponieważ szpital funkcjonuje na podstawie kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Usługi kupuje od szpitala jedynie NFZ. Wynik finansowy szpitala to około 100.000 zł netto w ciągu roku. Pierwszy spór dotyczył kwoty 550.000 zł. Później żądania te zerwano i zaczęto domagać się podwyżek, które obciążyłyby szpital kwotą 1 mln zł. - Przy naszym wyniku finansowym takie zobowiązania są niemożliwe - podkreśla pani prezes. I dodaje, że nie jest w stanie spełnić żądań pracowników.
- Ten szpital utrzymując się jedynie z kontraktu NFZ potrafi się utrzymać i zapewnić wysoki standard usług dzięki personelowi, który pracuje bezpośrednio z pacjentem. Personel, który naprawdę ciężko pracuje, chce utrzymać ten szpital jako zakład pracy. Szpital nie ma żadnego długu. Płaci na bieżąco wynagrodzenia, które nie są obniżane. Są szpitale, które obniżają płace, gdyż nie mogą sobie poradzić. My nie tylko nie obniżamy pensji, ale staramy się je wyrównywać w miarę naszych możliwości - tłumaczy Karolina Welka.
Skąd wzięły się rozbieżności w płacach? Pani prezes wyjaśnia, iż dotyczy to lat poprzednich. Niektóre stanowiska pracy likwidowano. Przy tej okazji, by pracownik nie stracił pracy, przenoszony był na niższe stanowisko, ale wysokość pensji zachowywał. Te zaszłości budzą obecnie kontrowersje wśród załogi. Wyprostować zaszłości będzie ciężko, ale pani prezes zapewnia, że chce do tego dojść małymi krokami.
Karolina Welka zaznacza, iż nie zgodziła się na oflagowanie budynku szpitala oraz umieszczenie transparentów, gdyż - jak mówi - spór zbiorowy, do którego doszło, jest wewnętrzną sprawą zakładu. - Budujemy wizerunek ciepłego, rodzinnego szpitala. Takie akcje uzewnętrzniane mogą bardzo zaszkodzić wizerunkowi spółki. Nie mogę dopuścić do sytuacji, żeby nasz płatnik zastanawiał się, czy jesteśmy na tyle wiarygodni, żeby zawierać z nami kontrakt. Cierpi z tego powodu również pacjent. Naszym zadaniem jest świadczenie usług pacjentowi, który chce w ciszy i spokoju uzyskać świadczenie, żeby wrócić do zdrowia. W przypadku banerów i oflagowania mógłby odnieść wrażenie, że te świadczenia nie będą mu udzielone w odpowiedni sposób. Nie służy to wizerunkowi szpitala, na który bardzo ciężko wszyscy pracujemy - mówi pani dyrektor.
Obie strony obstają przy swoim. Trudno spodziewać się, że w najbliższym czasie dojdzie do zawarcia kompromisu pomiędzy prezesem spółki a pracownikami i związkowcami. Najprawdopodobniej dojdzie do eskalacji żądań ze strony pracowników spółki.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1167 (26/2014)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze