Barbara Wądrzyk i Marek Kustosz przeglądają stosy dokumentów. Nie znajdują w nich jednak kwoty, jaką powinni płacić za mieszkanie. Wysokości opłat nie udało się także ustalić przed sądem.
fot. Magdalena Kruszka
Sąd Rejonowy, Żnin, powództwo, Spółdzielnia Mieszkaniowa, Krotoszyn
Nie ma dokumentów nie ma spłaty zadłużenia
Sąd Rejonowy w Żninie oddalił powództwo Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie przeciwko Markowi Kustoszowi. Nie musi on uiszczać długów, ani płacić za mieszkanie w Krotoszynie, bo nie zna dokumentów, na podstawie których opłata była naliczana.
Przypomnijmy: sprawa o nakaz zapłaty przeciwko Markowi Kustoszowi toczyła się z powództwa Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie w Wydziale Cywilnym Sądu Rejonowego w Żninie. Do sądu pozwała go Maria Z., prezes spółdzielni i jednocześnie zarządca wspólnoty, w której mieszka pozwany. Popegeerowskie osiedle w Krotoszynie to oprócz mieszkań spółdzielczych w większości mieszkania wchodzące w skład wspólnot. Prezes spółdzielni jako zarządca mieszkań administruje też wspólnotami. Tak dzieje się również w przypadku wspólnoty nr 15 w Krotoszynie. W tym bloku mieszka m.in. Marek Kustosz z konkubiną Barbarą Wądrzyk (obydwoje pozwalają nam posługiwać się swoimi personaliami w pełnym brzmieniu). Marek Kustosz w 2008 roku zaprzestał płacić należności za administrowanie mieszkaniem oraz za dostarczane media. Domagał się okazania rachunków i dokumentów, na podstawie których zarządca nalicza dług. Sprawa trafiła do sądu, a prowadził ją sędzia Tomasz Michalak.
O przebiegu sprawy informowaliśmy na bieżąco. W grudniu ub.r. Sąd Rejonowy w Żninie oddalił powództwo Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie. Maria Z. w imieniu Spółdzielni domagała się od Marka Kustosza kwoty 6.778,59 zł wraz z ustawowymi odsetkami od dnia wniesienia pozwu do dnia zapłaty. Powódka wywiodła, że pozwany jest właścicielem nieruchomości położonej w Krotoszynie i powinien zapłacić koszty eksploatacyjne, remontowe oraz opłaty za energię elektryczną. Mimo wezwań Marek Kustosz nie płacił, jednocześnie nie kwestionował istnienia zadłużenia. W sierpniu 2011 roku Marek Kustosz otrzymał nakaz zapłaty, ale w sprzeciwie do nakazu pozwany zarzucił między innymi brak podstaw do naliczania należności. Nie ukrywał, że zadłużenie posiada, ale stwierdził, że nie równa się ono żądanej kwocie.
Marek Kustosz w swoich pismach kierowanych do Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie zwracał się o rozliczenie jego zadłużenia oraz domagał się przedstawienia wpływów i wydatków wraz z udostępnieniem kopii dokumentów. Sąd Rejonowy w Szubinie ustalił, że prezes Spółdzielni Maria Z. we wrześniu 2011 roku podrobiła uchwałę zarządu wspólnoty mieszkaniowej budynku nr 15 w ten sposób, że w całości wypełniła jego treść i skopiowała podpisy członków zarządu. Ponadto podrobiła jeden z podpisów na protokole z zebrania współwłaścicieli nieruchomości i przedłożyła te dokumenty Barbarze Wądrzyk jako autentyczne.
Sąd zauważył, że nie ulega wątpliwości, że Marek Kustosz ma obowiązek ponosić wydatki związane z utrzymaniem swojego lokalu oraz uczestniczyć w kosztach zarządu związanych z utrzymaniem nieruchomości wspólnej. Za bezsporne uznał, że zadłużenie istnieje, przy czym Marek Kustosz twierdzi, że nie jest tak wysokie, jak określiła to Maria Z. Jednocześnie sam nie jest w stanie podać kwoty swojego zadłużenia ze względu na brak dostępu do dokumentów. Sąd w pierwszej kolejności musiał rozważyć, czy Spółdzielnia Mieszkaniowa w Krotoszynie może domagać się zapłaty zadłużenia. Maria Z. nie przedłożyła umowy o zarządzanie zawartej w odpowiedniej formie ani uchwały właścicieli lokalu zaprotokołowanej przez notariusza. Sąd stwierdził, że przedstawiona przez Marię Z. umowa z 1 marca 2005 roku jest nieważna, ponieważ właściciele lokali podjęli stosowną uchwałę dopiero 23 marca 2005 roku.
Dopiero też zresztą 23 marca 2005 roku podjęto uchwałę o sprawowaniu zarządu przez zarząd Spółdzielni Mieszkaniowej w Krotoszynie, co przeczy twierdzeniom Marii Z., iż być może ostatniego dnia lutego została podjęta uchwała właścicieli o powierzeniu zarządu - czytamy w uzasadnieniu decyzji sądu. Gdyby bowiem podjęto taką uchwałę przed zawarciem umowy z dnia 1 marca 2005 roku, nie powtarzano by tej czynności kilka tygodni później. Z tej przyczyny nie dano też wiary zeznaniom świadka Katarzyny R. w tym zakresie. O tym, że przed zawarciem przedmiotowej umowy nie podjęto właściwej uchwały właścicieli lokalu o powierzeniu zarządu powódce ani też nie wybrano zarządu świadczy też podrobienie przez Marię Z. uchwały zarządu z dnia 28 lutego 2005 roku, co ustalił Sąd Rejonowy w Szubinie.
Sąd uznał, że Maria Z. nie wykazała, że SM w Krotoszynie jest uprawniona do zarządzania nieruchomością oraz do żądania zasądzenia od Marka Kustosza jakiegokolwiek świadczenia, które miałby płacić na rzecz wspólnoty. Sąd nie miał wystarczających podstaw do ustalenia faktycznego zadłużenia Marka Kustosza związanego z eksploatacją lokalu i utrzymaniem wspólnej nieruchomości. Powództwo zostało oddalone.
Marek Kustosz przyznaje, że mimo iż nie zobowiązano go sądownie do spłaty zadłużenia, nie cieszy się z decyzji sądu.
- Nie chodzi mi o to, żeby nie płacić, tylko o to, żeby wiedzieć, ile muszę zapłacić - mówi Marek Kustosz. - Miałem nadzieję, że podczas tej sprawy sądowej pani Maria Z. będzie musiała ujawnić dokumenty, które przed nami ukrywa, tak się jednak nie stało. Nadal nie wiem, na jakiej podstawie nalicza ona opłaty, więc nadal nie płacę za mój lokal.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1100 (11/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze