Maciej Marciniak uważa, że słusznie otrzymał mandat, jest jednak zdania, że karani powinni być wszyscy
fot. Magdalena Kruszka
Barcin, parkowanie, auto, strażnik miejski, mandat, burmistrz
Nie ma dowodu, nie ma konsekwencji
Maciej Marciniak zaparkował swoje auto w miejscu niedozwolonym. Od strażników miejskich otrzymał mandat, przyjął go i zapomniałby o całej sprawie po zapłaceniu go, gdyby nie to, że jako jedyny został ukarany, a nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów było o wiele więcej. Burmistrz Barcina czeka na dowody.
16 marca Maciej Marciniak z Barcina zaparkował swoje auto przed Polo-Marketem. Przyznał, że postawił je tam, gdyż zamierzał sprzedać swój samochód. Była to sobota, dzień targowy, więc liczył, że oferta sprzedaży przyczepiona do szyby trafi do większej liczby osób. Jednak w związku z tym, że w czasie dnia targowego do Barcina czasem zjeżdżają prawdziwe tłumy, nie miał gdzie zaparkować swojego samochodu. Ustawił go więc na ul. 4 Stycznia, przy Polo-Markecie, tuż przy wyznaczonych miejscach do parkowania, ale jednak na obszarze zakreskowanym, gdzie już zatrzymywać się nie wolno.
Czuł się jednak usprawiedliwiony, ponieważ widział, że inni również parkują tam, gdzie się zmieszczą, nawet na placu pomiędzy targowiskiem a Biedronką. Kierowcy starają się zatrzymywać stosunkowo blisko sklepów i targowiska, nie zawsze w dozwolonym miejscu. Jeśli chodzi o teren prywatny, to strażnicy miejscy nie ingerują, natomiast szybko dostrzegli, że przy parkingu pojazd Macieja Marciniaka został zaparkowany niewłaściwie.
Siedem nieprawidłowo zaparkowanych, jeden mandat
- Szedłem z rodziną na zakupy, gdy podeszli do mnie strażnicy - relacjonuje mieszkaniec Barcina. - Znamy się, więc wiedzieli, że samochód należy do mnie. Jednak zapytali, czy jest on na pewno mój. Potwierdziłem. Kazali mi go przestawić. Tłumaczyłem, że mam wszystkie dokumenty w domu, że przestawię, jak będę je miał. Kazali to zrobić natychmiast. Odmówiłem. Zagrozili mandatem. Powiedziałem, że mają wypisywać i zwróciłem uwagę, że nie jestem jedynym, który nieprawidłowo zaparkował. Zaczęli się śmiać, że z pustymi pojazdami dyskutować nie będą.
Maciej Marciniak doliczył się siedmiu nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów tylko w okolicy Polo-Marketu. Jeden z pojazdów to był motocykl. Jeden samochód zaparkowany był na miejscu dla niepełnosprawnych. Nie zauważył, żeby strażnicy czekali na kierowców tych pojazdów. Kiedy nie reagowali na jego wezwania do ukarania pozostałych, zaczął telefonem komórkowym fotografować pozostałe auta. Kiedy strażnicy to zauważyli, wsiedli do swojego samochodu służbowego.
Za nieprawidłowe parkowanie Maciej Marciniak otrzymał mandat w wysokości 100 zł i 1 punkt karny.
Być może to samochód ciotki
- Słusznie dostałem ten mandat - mówi. - Jednak ukarani powinni być wszyscy. A tak to ja nie wiem, czy właścicielami pozostałych aut nie byli na przykład koledzy strażników, czy jedno z aut nie należało do ciotki któregoś z nich. Uważam, że za niewywiązanie się z obowiązków powinni zostać dyscyplinarnie zwolnieni.
Ze sprawą udał się do komendanta Straży Miejskiej Waldemara Polanowskiego. Nie zastał go, więc poszedł do burmistrza. Pokazał mandat, pokazał zdjęcia. Zapytał, co burmistrz zamierza w tej sytuacji zrobić.
- Zapytał, jak postąpili strażnicy, więc powiedziałem, że wsiedli do swojego samochodu - opowiada Maciej Marciniak. - Wtedy burmistrz powiedział, że to karygodne i że porozmawia z komendantem. Powiedział, że mam nie płacić tego mandatu, tylko się odwoływać. Potem byłem też u komendanta, a ten stwierdził, że za swoje odzywki powinienem być jeszcze inaczej ukarany. Jak zapytałem, dlaczego strażnicy nie wypełnili obowiązku i nie wypisali wszystkim mandatów, to stwierdził, że nie mają takiego obowiązku, że mogą tylko pouczyć. A jakoś nie widziałem, żeby czekali na któregoś kierowcę ani po to, żeby mu wypisać mandat, ani po to, żeby go pouczyć.
Dla kogo kara?
Maciej Marciniak jest zainteresowany, jak ta sprawa została potraktowana przez komendanta i burmistrza. Chciałby wiedzieć, czy wobec strażników zostały wyciągnięte konsekwencje. Pisał nawet do burmistrza w tej sprawie za pośrednictwem zakładki Zapytaj - odpowiem na stronie internetowej Urzędu Miejskiego w Barcinie, ale nie doczekał się odpowiedzi. Miał więc nadzieję, że za pośrednictwem Pałuk dowie się czegoś więcej.
Nie ma skargi, nie ma dowodów
Burmistrz Michał Pęziak przyznał, że po rozmowie z panem Marciniakiem poprosił komendanta Straży Miejskiej o wyjaśnienie sprawy. Poinformował również o tym, że pan Marciniak w rozmowie z komendantem na zadane pytanie, czy składa skargę na działanie Straży Miejskiej w Barcinie, odpowiedział, że chce, aby wyjaśnić, dlaczego on dostał mandat, a inni nie. Z relacji burmistrza Barcina wynika, że komendant poinformował pana Marciniaka, iż dokona sprawdzenia zapisów w notatnikach służbowych strażników oraz przeprowadzi rozmowę z nimi pod kątem zaistniałej sytuacji.
- Ponadto pan Marciniak poinformował komendanta, że posiada w telefonie zdjęcia nieprawidłowo zaparkowanych pojazdów na ul. 4-Stycznia oraz, że zgra te zdjęcia na płytę CD i przedłoży komendantowi w celu potwierdzenia swoich argumentów - informuje burmistrz Michał Pęziak. - Komendant poinformował pana Marciniaka, że po otrzymaniu płyty ze zdjęciami, na których będzie widoczna data i godzina wykonania zdjęć, będzie mógł podjąć działania zmierzające do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji, gdyż nie można wykluczyć, że zdjęcia zostały wykonane w innym czasie niż czas pracy strażników na ul. 4-Stycznia w dniu wykroczenia popełnionego przez wyżej wymienionego. Do dnia dzisiejszego pan Marciniak nie dostarczył przedmiotowej płyty, natomiast z analizy zapisów w notatnikach służbowych nie stwierdzono nieprawidłowości w postępowaniu strażników, gdyż w czasie przebywania strażników w rejonie ul. 4-Stycznia w tym samym czasie ujawnili oni jeszcze jeden przypadek nieprawidłowego parkowania. W związku z tym na obecnym etapie trudno mówić o wyciąganiu konsekwencji służbowych.
Mandat został przyjęty
Burmistrz Michał Pęziak przyznał, że pouczył pana Marciniaka, iż jest możliwość odwołania się od mandatu, jednak nie namawiał go do tego. Informuje, że po przyjęciu mandatu karnego osoba ukarana może odwołać się do Sądu Rejonowego właściwego do miejsca nałożenia mandatu, w tym przypadku do sądu w Szubinie, o czym pan Marciniak był poinformowany w rozmowie z Komendantem Straży Miejskiej.
- Ponadto wymieniony przed nałożeniem przez strażników mandatu był pouczony o prawach i obowiązkach sprawcy wykroczenia, w tym o prawie odmowy przyjęcia mandatu karnego, z czego nie skorzystał - stwierdził burmistrz Barcina.
Maciej Marciniak zapewnia, że do końca tygodnia nośnik ze zdjęciami komendantowi Straży Miejskiej w Barcinie dostarczy. Zwlekał z tym do teraz, ponieważ miał zepsuty komputer i nie mógł ich zgrać z telefonu. Teraz komputer wrócił z naprawy, więc mieszkaniec Barcina deklaruje, że do sprawy wróci.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1103 (14/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze