Reklama

Nie oszukał, ale...

Obrońcy oskarżonych z uwagą wsłuchiwali się w wyrok, w którym ich klienci skazani zostali na kary grzywny fot. Sylwia Wysocka

Kcynia, grzywna, wyrok, kanalizacja, były burmistrz, Tomasz S.
      Nie oszukał, ale...
     ...posłużył się nierzetelnym dokumentem. Były burmistrz Kcyni Tomasz S. uważa, że wyrok jest dla niego krzywdzący i zapowiada odwołanie, Piotr Hemmerling podkreśla, że skutki winy byłego burmistrza ponosić będzie społeczeństwo gminy.

      Sędzia Sądu Okręgowego w Bydgoszczy Roman Narodowski w piątek 27 września ogłosił wyrok w sprawie przyjęcia korzyści majątkowych na rzecz miasta i gminy Kcynia przez poprzedniego burmistrza i pracownika ratusza oraz osoby bezpośrednio związane z budową kanalizacji sanitarnej w mieście.
      Sędzia podkreślił, że istota tej sprawy sprowadzała się do wyjaśnienia dwóch elementów: charakteru dokumentu z 6 sierpnia 2010 roku, z którego zdaniem oskarżyciela publicznego wynikało, iż był to protokół końcowy odbioru inwestycji, a także charakteru zmian wprowadzonych w trakcie realizacji inwestycji. Prokurator postawił oskarżonym liczne zarzuty związane przede wszystkim z poświadczeniem nieprawdy, niedopełnieniem obowiązków związanych z niewystąpieniem o zmianę pozwolenia na budowę oraz zmian w decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, poświadczenie nieprawdy w protokole geodezyjnym, jak również wobec oskarżonego Tomasza S. postawiony został zarzut przestępstwa oszustwa połączony z zarzutem niedopełnienia obowiązków służbowych.
      NIERZETELNY DOKUMENT
      Sędzia podreślił, że dokument podpisany 6 sierpnia 2010 r. jest dokumentem końcowego odbioru prac związanych z inwestycją budowy sieci kanalizacyjnej. Tu sąd nie miał żadnych wątpliwości, mimo że oskarżeni i obrona starali się wykazać, że dokument ten nie nosił znamion takiego charakteru. Wcześniej sporządzane protokoły zawierały dopisek odbioru częściowego. W ostatnim jest wprost wskazane, że jest to protokół odbioru ostateczny. 30 lipca burmistrz Tomasz S. wystąpił do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego z wnioskiem o przeprowadzenie oględzin inwestycji i zgłosił ją generalnie do odbioru. Do tego wniosku zostało dołączone oświadczenie kierownika budowy, inspektora nadzoru budowlanego i projektanta, w których zaświadczają, że budowa została zakończona zgodnie z projektem, sztuką budowlaną i polskimi normami. Sąd powołał się też na zapisy z dziennika budowy, gdzie 30 lipca kierownik budowy, jak i inspektor nadzoru inwestorskiego poświadczyli, iż wszystkie etapy budowy uległy zakończeniu zgodnie z projektem i sztuką budowlaną. Sędzia zapewnił, że te dowody nie pozostawiają wątpliwości co do charakteru i treści dokumentu z 6 sierpnia 2010 r., w którym osoby te potwierdziły, że budowa została zakończona. Dlatego sąd nie dał wiary zapewnieniom, że nie był to dokument odbioru końcowego a jedynie częściowego.
      Sąd nie zgodził się jednak z twierdzeniami oskarżyciela publicznego, iż dokument ten miał charakter publiczno-prawny, ponieważ oskarżonym został postawiony zarzut, że jako osoby uprawnione poświadczyły w nim nieprawdę. Z art. 271 §1 kk wynika, że musi to być poświadczenie nieprawdy w dokumencie, który wywołuje niejako skutki w sferze publiczno-prawnej, a w ocenie sądu ten dokument nie jest takim dokumentem. Dotyczy on stosunków wewnętrznych cywilno-prawnych pomiędzy gminą Kcynia a wykonawcą tej inwestycji. W sposób jednoznaczny orzecznictwo wskazuje, że potwierdzanie czegokolwiek w dokumentach prywatnych pomiędzy stronami umowy nie stanowi przestępstwa ze wspomnianego artykułu kodeksu karnego. Dlatego też sąd przyjął, że jest to dokument nierzetelny, a jego wystawienie stanowiło przestępstwo pomocnictwa do popełnienia przestępstwa, którego dopuścił się Tomasz S., zaś wszystkie osoby podpisujące ten dokument wiedziały, do czego jest on potrzebny i w jakim celu zostanie wykorzystany. Ten dokument potrzebny był, aby przed Urzędem Marszałkowskim w Toruniu wylegitymować się tym, że inwestycja dobiegła końca i została zrealizowana. - Dlatego też uznałem, że oskarżony Tomasz S. dopuścił się przestępstwa posłużenia się nierzetelnym dokumentem działając jako funkcjonariusz publiczny - wyjaśnił sędzia.
      NIE DOPEŁNILI OBOWIĄZKÓW
      Sąd nie przychylił się jednak do kwalifikacji podnoszonej przez prokuratora, bo w ocenie sądu brak podstaw do przyjmowania, iż oskarżony Tomasz S. działał z zamiarem oszustwa. W ocenie sądu znamiona oszustwa, które odnoszą się do tego typu przestępstwa, musiałyby być już wypełnione na etapie zawierania umowy, realizowania inwestycji, a tutaj dokument wytworzono pod koniec realizacji inwestycji, co w ocenie sądu nie wypełnia znamion popełnienia oszustwa. Nie zmienia to faktu, że zostały wypełnione znamiona przestępstwa posłużenia się nierzetelnym dokumentem w celu uzyskania dotacji z Urzędu Marszałkowskiego.
      W konsekwencji sąd również uznał, że oskarżeni Piotr K., Jerzy L. oraz Marek G., którzy dokument ten podpisali zdając sobie sprawę, że inwestycja nie została zakończona, dopuścili się przestępstwa pomocnictwa do przestępstwa, dlatego też sąd zmienił opis i kwalifikację prawną czynu.
      Sąd uznał także, że zmiany dokonane w trakcie budowy miały charakter zmian istotnych. Zaniechanie wystąpienia z nowymi wnioskami należy uznać za niedopełnienie obowiązków służbowych w pierwszej kolejności przez Marka G., a dalej przez Tomasza S.
      Sąd uniewinnił Tomasza S. i Marka G. od znamion przestępstwa mówiącego o podstępnym wyłudzeniu poświadczenia nieprawdy, gdyż nie zostały one wypełnione. Podstęp zakłada pewne działanie utajnione wprowadzające w błąd, a tu Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, z wyjątkiem złożenia poświadczenia o tym, że realizacja została w całości wykonana, w istocie nie został wprowadzony w błąd w sposób podstępny. Inspektor - zdaniem sędziego - miał możliwość naocznego upewnienia się, czy realizacja została wykonana (położenie terenu, brak rozkucia nawierzchni betonowej).
      W ocenie sądu nie charakter i wysokość kar jest decydująca, a to by przesądzić, czy doszło do popełnienia przestępstwa i jaki miało ono charakter. Oskarżyciel publiczny wnosił o wymierzenie oskarżonym kar pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. Sędzia uznał jednak, że na uwadze trzeba mieć sylwetki oskarżonych, funkcje, jakie pełnili, ich niekaralność, dotychczasowy sposób życia i biorąc to pod uwagę sąd uznał, że sam fakt skazania, wymierzenia kar dolegliwych grzywien jest wystarczającą reakcją na ich czyny.
      SKAZANI NA KARY GRZYWNY
      Piotr K. został oskarżony o to, że pełniąc rolę kierownika robót przy budowie kanalizacji sanitarnej w Kcyni działał z zamiarem przyjęcia korzyści finansowej na rzecz Urzędu Miejskiego w Kcyni w postaci dotacji z Programu Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego. Złożył podpis na wskazanym dokumencie wiedząc, iż część prac związanych z tym projektem, tj. odcinek o długości 88 m przy zbiegu ulic Dworcowej i Nowej, nie została wykonana, a inny odcinek na ul. Szubińskiej został wykonany niezgodnie z pierwotnym projektem, bez uzgodnienia z Urzędem Marszałkowskim w Toruniu, poświadczając w ten sposób nieprawdę co do okoliczności mających znaczenie prawne.
      Sędzia uznał go winnym tego, że podpisał protokół odbioru końcowego inwestycji, z którego wynikało, iż całość prac została wykonana, choć wiedział, że tak nie jest. W ten sposób ułatwił byłemu burmistrzowi Kcyni Tomaszowi S. dokonanie czynu zabronionego, polegającego na posłużeniu się nierzetelnym dokumentem w celu uzyskania przez gminę dotacji inwestycji z RPO. Oskarżonemu wymierzono za to karę 150 stawek dziennych grzywny przy wartości stawki 50 zł, co daje kwotę 7.500 zł.
      Zarzuty usłyszał również Jerzy L., pełniący rolę inspektora nadzoru inwestorskiego, który złożył podpis na dokumencie, wiedząc, że część prac nie została wykonana, a inna jest niezgodna z pierwotnym projektem budowy kanalizacji sanitarnej. Sędzia oskarżył go o to, że działał w zamiarze, aby Tomasz S. dopuścił się czynu zabronionego polegającego na posłużeniu się nierzetelnym dokumentem w celu uzyskania przez gminę Kcynia dotacji na realizację inwestycji z RPO. Swoim zachowaniem ułatwił popełnienie tego czynu w ten sposób, że podpisał protokół końcowy inwestycji, z którego wynikało, że całość prac została wykonana, pomimo wiedzy, że część kanalizacji - 88 m - nie została wybudowana, co miało istotne znaczenie dla uzyskania wsparcia finansowego. Za to wymierzył oskarżonemu karę 150 stawek dziennych grzywny, określając wartość jednej stawki na kwotę 40 zł, co daje 6.000 zł.
      Edwarda S. oskarżano o to, że będąc geodetą uprawnionym do wystawienia dokumentów w postaci protokołu geodezyjno-porównawczego umieścił na mapie geodezyjnej terenu odcinek 88 m kanalizacji, podczas gdy odcinek ten faktycznie nie został wykonany. Edwarda S. sąd uznał winnym tego, że jako geodeta uprawniony do sporządzenia protokołu geodezyjno-porównawczego poświadczył nieprawdę poprzez umieszczenie brakującego odcinka kanalizacji na mapie geodezyjnej, wiedząc, że nie został on wybudowany. Sąd uznał, że czyn ten stanowi wypadek mniejszej wagi, dlatego wymierzył oskarżonemu karę 100 stawek dziennych grzywny, przy wartości stawki 50 zł, co daje 5.000 zł.
      Marek G., pełniący funkcję kierownika referatu rolnictwa i gospodarki mieszkaniowej w Kcyni, jako osoba bezpośrednio odpowiedzialna za realizację projektu budowy sieci kanalizacji sanitarnej, oskarżony był o to, że nie dopełnił swoich obowiązków w ten sposób, iż w związku z propozycją zmian nie uzyskał zatwierdzenia tych zmian przez Urząd Marszałkowski i ewentualnie inne instytucje oraz o to, że wiedząc, iż część kanalizacji nie została wykonana, poświadczył nieprawdę. Innym zarzutem było, że działając wspólnie i w porozumieniu z Tomaszem S., podstępnie wprowadził w błąd Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Nakle, co do faktu, iż prace zostały wykonane w całości i nie przekazał inspektorowi informacji, że odcinek kanalizacji nie został wykonany, a przez to wyłudził od niego poświadczenia nieprawdy na protokole kontroli obowiązkowej oraz decyzji.
      Marka G. sąd uznał winnym tego, że nie dopełnił ciążących na nim obowiązków w ten sposób, że mając wiedzę o zmianach w trakcie realizacji inwestycji wymagających uzyskania nowej decyzji pozwolenia na budowę i nowej decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, zaniechał wystąpienia z takimi wnioskami, przez co naraził gminę Kcynia na zwrot przyznanej dotacji, działając z ten sposób na szkodę interesu gminy Kcynia. Sąd wymierzył oskarżonemu karę 150 dziennych stawek grzywny, ustanawiając stawkę na wysokości 20 zł, co daje 3.000 zł.
      Oskarżonego Marka G. uznano również winnym tego, że działając w zamiarze, aby Tomasz S. dopuścił się czynu zabronionego polegającego na posłużeniu się nierzetelnym dokumentem w celu uzyskania dotacji przez gminę, swoim zachowaniem ułatwił popełnienie tego czynu, podpisując protokół końcowy inwestycji potwierdzający wykonanie w całości prac, za co wymierzył oskarżonemu karę 150 stawek dziennych grzywny przy wysokości stawki 20 zł. Jednak w przypadku Marka G. sąd zmniejszył karę wynikającą ze zsumowania grzywny z poszczególnych aktów oskarżenia i ustalił wysokość 200 stawek grzywny przy dziennej stawce 20 zł, co daje 4.000 zł.
      Tomasz S., pełniący wówczas funkcję burmistrza Kcyni, oskarżony był o to, że działając w celu przyjęcia korzyści majątkowej na rzecz Urzędu Miejskiego w Kcyni z zamiarem uzyskania dotacji dla gminy Kcynia z Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu, poświadczając nieprawdę złożył dokument w postaci protokołu końcowego robót. Doprowadził w ten sposób do uzyskania dotacji nie dopełniając obowiązków burmistrza, gdyż pomimo wprowadzenia zmian w projekcie nie dopilnował ich zatwierdzenia. Wiedząc też, że część prac nie została wykonana, podpisał protokół końcowy poświadczając nieprawdę. Oskarżony był także o to, że działając wspólnie i w porozumieniu z Markiem G. podstępnie wprowadził w błąd Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Nakle co do faktu, iż prace związane z projektem budowy sieci kanalizacji sanitarnej zostały wykonane w całości, przez co wyłudził od niego poświadczenie nieprawdy na protokole kontroli obowiązkowej oraz decyzji. Sąd uznał Tomasza S. winnym tego, że nie dopełnił ciążących na nim obowiązków. Mając wiedzę, że w trakcie realizacji inwestycji dokonano zmian wymagających uzyskania nowych decyzji, zaniechał wystąpienia z takimi wnioskami, jak również nie polecił Markowi G. wystąpienia z takimi wnioskami, przez co naraził gminę na zwrot dotacji, działając na szkodę interesu gminy Kcynia. Za to sąd wymierzył mu karę 150 stawek dziennych grzywny przy stawce w wysokości 50 zł.       Uznał go również winnym tego, że przedłożył w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu nierzetelny dokument w postaci protokołu końcowego, z którego wynikało, że całość prac została wykonana, pomimo tego, że wiedział o braku 88 m kanalizacji sanitarnej przy zbiegu Nowej i Dworcowej, co miało istotne znaczenie dla uzyskania wsparcia finansowego. Sąd wymierzył mu za to 150 stawek dziennych grzywny przy dziennej stawce 50 zł. W przypadku Tomasza S. sąd wyznaczył łączną karę grzywny 200 stawek dziennych przy stawce dziennej 50 zł, co daje 10.000 zł.
      Wobec wszystkich pięciu oskarżonych sąd zasądził pokrycie kosztów sądowych w częściach równych oraz opłatę w kwocie 750 zł wobec Piotra K, 600 zł wobec Jerzego L., 500 zł wobec Edwarda S., 400 zł wobec Marka G. i 1.000 zł wobec Tomasza S.
      Wyrok jest nieprawomocny.
      DZIAŁAŁ W CELU WYELIMINOWANIA MNIE ...
      Tomasz S. poinformował, że zamierza odwołać się od wyroku. - Nie zgadzam się z tym wyrokiem. Uważam, że dla mnie jest on krzywdzący, gdyż na etapie realizacji inwestycji budowy kanalizacji były ważniejsze osoby, które nadzorowały tę budowę, zatrudnione przez Urząd Miejski, by pilnować procesu budowy, za co otrzymały stosowne wynagrodzenie. Tu się okazuje, że te osoby zostały potraktowane bardziej łagodnie w stosunku do mnie, gdzie ja tylko podpisałem dokument końcowy. I to cała moja rola w procesie budowy, gdzie jako burmistrz nie jestem od tego, by stać nad wykopem i pilnować, co i gdzie jest zakopywane. Sam zainteresowany Piotr Hemmerling donosząc do prokuratury działał w celu wyeliminowania mnie w najbliższych wyborach. O jego zaciętości czy zajadłości w tej sprawie świadczy fakt zgłoszenia się jako oskarżyciel posiłkowy przed sądem. Prokurator wraz z oskarżycielem posiłkowym - obecnym burmistrzem - domagał się kar pozbawienia wolności i zakazu sprawowania funkcji publicznych na 2 lata, co akurat nakłada się z przyszłorocznymi wyborami. Nie wszystkie zarzuty, które zostały sfabrykowane przez prokuratora, się potwierdziły. Niektórzy zrobią wszystko nawet wbrew własnemu sumieniu czy zdrowemu rozsądkowi, by utrzymać władzę w swoich rękach bez względu na to, jakie krzywdy wyrządzą innym - mówił Tomasz S., podkreślając, że kanalizacja działa i zakres robót został wykonany w pełni wraz z 88 metrami wskazanego braku, jak tylko pozwoliły na to warunki techniczne. Burmistrz Piotr Hemmerling podkreślił, że konsekwencję złego wykonania tej inwestycji poniesie społeczeństwo gminy. - Wyrok w sposób jednoznaczny wskazuje na winnych, prawie wszystkie zarzuty, które zostały wniesione przez oskarżyciela publicznego, zostały przez sąd potwierdzone i to jest najważniejsze. Wyrok dzisiejszy wskazuje na fakt, że urzędnik również ponosi odpowiedzialność za złe decyzje, które podejmuje i których konsekwencją niestety są koszty, jakie poniesie całe społeczeństwo naszej gminy. Nie dyskutuję z wysokością wyroku, nie o wysokość czy o karę więzienia tutaj chodziło, bo to nie jest najważniejsze. Najważniejsze jest to, ze sąd uznał oskarżonych winnymi większości postawionych im czynów - stwierdził Piotr Hemmerling.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1129 (40/2013)

Reklama

 

 

Inne teksty na ten temat:

Tendencyjna i złośliwa

Działania poprzedniego burmistrza Kcyni bada prokurator

Akty oskarżenia w sprawie kanalizacji

Radna Borkowska namawia do walki

Szczepaniak podaje do prokuratora Hemmerlinga

Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu

Nie będzie śledztwa przeciwko Piotrowi Hemmerlingowi

Miał być wyrok, będzie weryfikacja

Wyrok zapadnie w piątek

Wniosek o zwrot 2,5 mln zł

Grzywny za kanalizację w Kcyni

Chcą zabezpieczenia majątków

Apelacyjny podtrzymał wyrok I instancji

Konieczny zwrot dotacji

Reklama

Kcynia musi zwrócić blisko 2,5 miliona

Poproszą o umorzenie drugiej raty

Burmistrz i urzędnik mają oddać gminie 2.700.000 zł

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości