Reklama

"Nie pozwolę się dłużej obrażać"

Z ostatniej chwili: możliwy koniec ery Leszka Wójtowicza
     "Nie pozwolę się dłużej obrażać"
     Na początku września w żnińskim szpitalu pojawi się likwidator. Oznacza to, że z funkcją dyrektora pożegna się Leszek Wójtowicz. Czy zostanie prezesem spółki? - "Być może postawię takie warunki, że starostwo ich nie przyjmie" - powiedział Leszek Wójtowicz.

     Już w połowie ubiegłego tygodnia pracownicy żnińskiego szpitala zaczęli mówić, że dyrektor Leszek Wójtowicz odchodzi ze szpitala. Wskazywali przy tym, że dyrektor ma już zapewnioną pracę w ministerstwie zdrowia.
     ZMĘCZONY ŻNINEM
     Leszek Wójtowicz zapewnia, że nie lubi ministra zdrowia Marka Balickiego i z pewnością nie przyjmie pracy w ministerstwie. Dodał, że z pewnością na początku września ze względów prawnych odejdzie z pracy w żnińskim szpitalu, gdyż w lecznicy pojawi się likwidator.
     - "Od 1 września wchodzi likwidator, który przejmie funkcję dyrektora. Uzgodniliśmy wcześniej, że w momencie gdy do szpitala wejdzie likwidator i powstanie spółka, ja złożę rezygnację. Spółka jest już zarejestrowana. Została powołana rada nadzorcza, dlatego też na początku września, gdy wejdzie likwidator zostanie rozwiązana ze mną umowa. Ja sam złożę rezygnację z pracy za porozumieniem stron. Uczynię to jako pierwszy bez żądania odprawy" - wyjaśnia dyrektor.
     Leszek Wójtowicz nie ukrywa, że w najbliższych dniach czeka go rozmowa ze starostą Zbigniewem Jaszczukiem. Dodaje, że proponowano mu funkcję likwidatora, lecz nie wyraził na to zgody, gdyż nie chce mieć zapisane w dokumentach, że był likwidatorem. Leszek Wójtowicz przyznaje, że nie zamierza zostać w Żninie, gdyż jego ambicje sięgają dalej.
     - "Wpływ na moją decyzję będzie miało zachowanie kilku radnych, szczególnie pana Tokarza. Ja dalej nie pozwolę się obrażać. Wpływ na to, że nie chcę zostać w Żninie ma jego zachowanie, obrażanie oraz stosunek, z którego wynika brak kultury politycznej. Na pewno wpływ na moją decyzję ma jedna z gazet, która oczernia moją osobę. Niestety, również stosunek przewodniczącej związków zawodowych, pani Wachowiak, która pisze na mnie liczne pisma i donosy. Przez to mam kontrole z Państwowej Inspekcji Pracy, Urzędu Kontroli Skarbowej oraz ochrony środowiska. Nie ułatwia mi to życia" - mówi dyrektor.
     NIE WYTRZYMA KOLEJNEJ SESJI
     Leszek Wójtowicz jest absolutnie przekonany, że żniński szpital już się utrzyma i od stycznia będzie dobrą, oddłużoną lecznicą. Szpital - według zapewnień dyrektora - będzie służył pacjentom, a spektrum jego świadczeń nie będzie gorsze oraz niższe niż obecnie. Uważa więc, że swą pracę wykonał.
     - "Teraz wiem, że na pewno nie chcę w Żninie zostać, lecz kiedy odejdę, to się wyjaśni w najbliższych tygodniach lub miesiącach. Przed końcem września będą wręczane wypowiedzenia pracownikom. A co ja będę w trakcie tego miesiąca robił, to jeszcze nie wiem. Być może będę siedział w takim lub innym gabinecie. Być może postawię takie warunki, że starostwo ich nie przyjmie. Teraz więc duże szanse zostać prezesem spółki ma pan Tokarz. Ma duże doświadczenie i wszystko wie najlepiej. Nie wyobrażam sobie, żebym jeszcze jedną Radę Powiatu w takim towarzystwie przeżył" - dodał Leszek Wójtowicz.
     NEGATYWNY WZÓR DLA STUDENTÓW
     Radny Henryk Tokarz powiedział, że być może Leszek Wójtowicz jest dobrym lekarzem, lecz jest to jego rozważanie czysto teoretyczne. Zdaniem radnego jako menedżer dyrektor okazał się wyjątkowo niekompetentny oraz wynajęty przez określone osoby w Żninie do wykonania ściśle określonych zadań nie mających nic wspólnego z prawidłowym zarządzaniem szpitalem publicznym w Żninie. W opinii radnego po drodze zgubiono dobro pacjenta, a pracowników szpitala potraktowano wyjątkowo przedmiotowo.
     - "Projekt restrukturyzacji, który opracował pan Wójtowicz powinien być przerabiany na pierwszym roku studiów z zakresu zarządzania gospodarczego jako przykład wyjątkowo negatywny i nie zasługujący na naśladowanie dla przyszłych menedżerów gospodarczych. Przeciętny menedżer, a pan Wójtowicz reklamuje się jako wybitny menedżer, przystępując do zarządzania szpitalem powinien przedstawić organowi prowadzącemu kilka wariantów rozwiązania problemu, spośród których organ prowadzący mógłby dokonać wyboru. Natomiast pan Wójtowicz przedstawił tylko jeden wariant, to znaczy zlikwidować szpital, zwolnić wszystkich pracowników i przekazać majątek publiczny sektorowi prywatnemu, który będzie wykonywał usługi medyczne" - dodał Henryk Tokarz.
     Przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych Bożena Wachowiak powiedziała, że osobiście żadnych pism nie pisała i nie ma zamiaru pisać.
     - "Pismo do PIP jest z inicjatywy przewodniczącej regionu ze względu na sytuację, jak zaistniała. Chodzi o to, żeby pracownicy nie zostali skrzywdzeni. O innych pismach nic mi nie wiadomo. Nie wychodziły od pielęgniarek" - dodała Bożena Wachowiak.
     PORA NA LIKWIDATORA
     Starosta Zbigniew Jaszczuk, zapytany czy będzie chciał zatrzymać w Żninie Leszka Wójtowicza, powiedział: - "Trudno mi na to pytanie odpowiedzieć. On mi co prawda mówił, że jeśli znajdzie pracę bliżej Kołobrzegu, to będzie chciał rozwiązać umowę o pracę. Nie ukrywam, że jestem zaskoczony rewelacjami, o których pan mówi i będę musiał z dyrektorem porozmawiać. Chciałbym, żeby utrzymywał jeszcze z nami tutaj jakiś kontakt, ale nikt mu tu nie stanie barykadą. Teraz trzeba wybrać likwidatora. Jest 12 ofert. Jesteśmy zadowoleni, że udało nam się pana Domżałę skaperować do rady nadzorczej. Jemu odpowiada taka formuła zarządzania szpitalem, jaką przyjęliśmy".
     Jeśli Leszek Wójtowicz nie będzie zainteresowany dalszą pracą w żnińskiej lecznicy, wówczas rada nadzorcza będzie musiała wybrać prezesa spółki.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 654 (35/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości