Reklama

Nie przyjechałem walczyć, przyjechałem pomóc ratować szpital

- Z punktu widzenia ekonomii i finansów ten szpital już nie istnieje. (...) Nie postrzegajcie mnie jako wroga. Dla mnie jest to - podobnie jak dla was - ogromny stres. Nie przypuszczałem, że jeszcze będę taki stres przeżywał. Musimy uratować ten szpital. Udało mi się to w dwóch szpitalach, dlaczego więc nie ma się udać w Żninie? Nie krzyczcie na mnie, bo ja naprawdę nie jestem niczemu winien. Nie możemy przede wszystkim patrzeć na własne zarobki. Pamiętajmy: po pierwsze szpital, po drugie szpital i po trzecie szpital. Nie będę się spotykał z nikim indywidualnie w zakresie przyszłości pracy" - powiedział w poniedziałek na spotkaniu z pracownikami szpitala jego dyrektor. - "Ja swoją osobą ręczę, że szpital w Żninie będzie istniał. Ja w to wierzę. Gwarancją jest moja osoba. Ale bez was mi się to nie uda, ja nie jestem Panem Bogiem. Wszyscy dostaną trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy. Sam też się zwolnię. Nie będę brał odprawy. Ordynatorzy będą kompletować zespoły, a ja administrację. Jeżeli to wszystko się uda, to od stycznia macie nowy szpital. (...)"

      fot. Arkadiusz Majszak

Żnin, dyrektor, szpital, Leszek Wójtowicz
   Nie przyjechałem walczyć, przyjechałem pomóc ratować szpital

     PLAN
     Arkadiusz Majszak: - "Jak będą wyglądać najbliższe trzy lata szpitala w Żninie, jeśli zostanie przyjęty pana plan? Co może pan o tym powiedzieć pracownikom szpitala i mieszkańcom powiatu?"
     Leszek Wójtowicz: - Najbliższe trzy lata na pewno będą trudne, najcięższy będzie pierwszy rok, począwszy od 1 stycznia 2005 r., bo będzie to rok nie tylko przemian organizacyjnych, ale i zmiany świadomości. Mówię tu o pracownikach. Odpowiedzialność za to, co będzie działo się w szpitalu, zostanie rozłożona na wielu pracowników na stanowiskach kierowniczych. Administracja będzie musiała się nauczyć wykorzystywać najnowsze osiągnięcia - myślę o programach informatycznych, które uregulują gospodarkę finansową; musimy się nauczyć innej organizacji pracy.
     - "Jak zmieni się w nowej jednostce forma pracy ordynatorów. Za co będą odpowiedzialni?"

Członek Rady Społecznej Szpitala (pierwsza z prawej) Wanda Usowska powiedziała, że największą winę za 25 mln zł długu ponosi starostwo, a odpowiedzialność za dotychczasowe poczynania, czyli zadłużenie, przechodzi na powiat.

Reklama

    fot. Arkadiusz Majszak

     - Ordynatorzy będą odpowiedzialni nie tylko za jakość wykonywanych usług medycznych, ale będą również czuwali nad gospodarką finansową oddziału. Tam, gdzie zostaną dodatkowe środki, będzie nagroda. Inaczej będzie na tych oddziałach, na których zabraknie pieniędzy. Trzeba będzie zastanowić się jak pokryć je w następnych miesiącach. Ten najbliższy rok będzie wielkim docieraniem i wielką szkołą dla wszystkich; powinien dać spokój i stabilizację, a efektem będzie praca i płaca w roku następnym. Z całą pewnością po tych zmianach powinno być dla pacjentów lepiej. Nie powinno brakować pieniędzy na leki i żywienie.  
     Będą zmiany lokalowe. Powstanie nowa przychodnia - wszystkie poradnie specjalistyczne, łącznie z poradnią chorób płuc chcemy przenieść do budynku po byłej pralni. Na górze zwolnią się miejsca na opiekę paliatywną. Wierzę również, że powstaną te dwa lub trzy nowe oddziały, dzięki czemu szpital się zwiększy.
     POWODZENIE OPERACJI
     - "Podczas zmiany formy funkcjonowania szpitala niezbędny jest consensus pomiędzy dyrekcją i załogą. Jak zamierza pan przekonać związki zawodowe do swojego pomysłu? Czy nie obawia się pan, że zwolnienie pewnej grupy osób trafi na opór ze strony związków?"
     - Zawsze się obawiam i martwię, czy to się uda. Znam trochę ludzi i rozumiem ich zachowania. Rzeczywiście obawiam się, czy czegoś nie dopatrzę, czy będzie porozumienie ze związkami zawodowymi. Rolą każdego związku zawodowego jest przecież ochrona pracownika. Żaden związek zawodowy nie będzie popierał takich zmian, które mają na celu zmniejszenie miejsc pracy. Nie wiem, jak zachowają się związki zawodowe.
     - "Jak zatem zamierza pan ich przekonać do słuszności swoich założeń?"
     - Rozmawiałem z pracownikami i tłumaczyłem na czym ma to polegać. Czekam na to, jak teraz poszczególne grupy zawodowe zareagują. Dużo zależy od tego, czy wygra teza, że chcemy mieć szpital, czy uważamy, że jakoś to będzie i szpital w końcu sam upadnie. Nie spodziewam się radości ze strony związków zawodowych, chociaż po wstępnych rozmowach uważam, że są to ludzie bardzo odpowiedzialni. Jeżeli pewnych ruchów nie wykonamy, to szpitala w Żninie nie będzie. Trzeba mieć tego świadomość. Żnin musi pomóc sobie sam, bo nie ma co liczyć na pomoc parlamentarzystów. Wszystkim nie da się pomóc, bo szpitali znajdujących się w bardzo złej sytuacji jest w Polsce za dużo.
     - "Mówiąc o pewnych ruchach wiem, że ma pan na myśli to, że nie wszyscy pracownicy zostaną zatrudnieni w nowej placówce. Jeżeli nie przekona pan związkowców, to obawiam się, że radni nie będą chcieli poprzeć pana planów, bo jeśli na sesję Rady Powiatu przyjdą pracownicy szpitala i powiedzą, że nie akceptują pańskiego pomysłu, to radni również nie będą chcieli wziąć na siebie odpowiedzialności. Co zamierza pan zrobić, jeśli załoga szpitala lub Rada Powiatu nie zgodzi się na likwidację szpitala? Czy ma pan wyjście awaryjne?"
     - Tym pytaniem stawia mnie pan na pozycji, jakbym ja był po jednej stronie, a pracownicy i Rada Powiatu po drugiej. Nie jestem po innej stronie barykady jak pracownicy i radni. Ja chcę wykonać pewną pracę i pomóc innym, a przy okazji sobie. Nie chciałbym, żeby stawiać mnie po drugiej stronie barykady. Mój plan jest jedynym racjonalnym podejściem do sprawy na dzisiejszy czas. On potrzebuje akceptacji społecznej. Nie zamierzam występować przeciw pracownikom i społeczeństwu. Sukces jest uzależniony od grup społecznych, o których pan tu powiedział. Jeśli Rada Powiatu nie zaakceptuje tych planów, to ja na pewno będę szukał pracy gdzie indziej. Nie zamierzam niczego robić na siłę, a do wyboru nowego dyrektora nie wiem ile potrwałaby jeszcze wegetacja szpitala. Nie wiem, czy znalazłby się też drugi taki, który zechciałby zrezygnować z dobrej pracy, by ratować zadłużony szpital. Ja podjąłem się tej misji i wierzę w sukces.
     ZWOLNIENIA
     - "Panie dyrektorze. Przejdźmy do kwestii zwolnień. Ile osób i z jakich grup zawodowych nie zostanie zatrudnionych w Pałuckim Centrum Zdrowia?"
     - Na to pytanie nie jestem w stanie w tej chwili precyzyjnie odpowiedzieć. Prowadzę rozmowy z osobami z działów, które mają zostać sprywatyzowane. Orientacyjnie mogę powiedzieć, że od 60 do 70 osób może nie znaleźć pracy od stycznia 2005 r.
     - "Mówiąc o prywatyzacji, jakie działy ma pan na myśli?"
     - Myślę o usługach diagnostycznych, żywieniowych, sprzątaniu oraz praniu. Dotyczyć to również będzie umów kontraktowych dla lekarzy i innego personelu. Prywatyzacja nie będzie dotyczyć oddziałów medycznych.
     - "Mówiąc o usługach diagnostycznych ma pan na myśli pracę wykonywaną przez pracowników laboratorium. Na czym będą polegać zmiany w tym dziale?"
     - W przypadku laboratorium zastanawiam się nad trzema wariantami. Można te usługi kupować z zewnątrz. Analizuję również koncepcję polegającą na tym, że pracownicy laboratorium wydzierżawią te pomieszczenia i swoje usługi będą sprzedawać szpitalowi. Trzeci wariant to zmniejszenie ilości zatrudnienia w laboratorium, bo jest przerost i pozostawienie jego funkcjonowania na dotychczasowych zasadach. Ten dział musi na siebie zapracować, a nie przynosić straty.
     - "Czy prywatyzacja niektórych działów będzie się wiązać z obniżeniem kosztów funkcjonowania szpitala?"

Reklama

Miny pracowników szpitala mówią wszystko. Program Leszka Wójtowicza nie gwarantuje wszystkim zatrudnienia.

      fot. Arkadiusz Majszak

     - Ta prywatyzacja zdecydowanie wpłynie na poprawę finansową, bo kupowane usługi są o wiele tańsze i szpital nie będzie się musiał o nie martwić - na przykład żywienie. Ponadto zmniejszy się koszty administracyjne szpitala. Chcemy się pozbyć gotowania, czy prania. Zakup gotowego posiłku, czy kompletu wypranej bielizny jest dużo korzystniejszy.
     - "Jakie warunki płacowe zaproponuje pan lekarzom?"
     - Propozycja będzie taka, by lekarze przeszli na umowy kontraktowe. Dlatego, że inaczej jest wykorzystywany czas pracy w kwestiach rozliczeniowych niż normalnie w umowie kodeksowej. Wynagrodzenie będzie wypłacane za efekty pracy, a nie tylko za bycie w szpitalu. Na wynagrodzenie trzeba swoją pracą zapracować.
     - "Za ile miesięcy wszyscy pracownicy zostaną bez pracy? Od kiedy będą na nowo zatrudnieni? Czy będą im się należeć odprawy?"
     - Po tym, gdy Rada Powiatu podejmie ostateczne decyzje - będzie to prawdopodobnie w lipcu - pracownicy dostaną trzymiesięczne wypowiedzenia, które popłyną od sierpnia. Zatrudniani będą sukcesywnie zaraz w następnym miesiącu - jeszcze w trakcie wypowiedzenia. Jednym pracownikom będzie biegło trzymiesięczne wypowiedzenie, a drugim za porozumieniem stron będę proponować nowe umowy. Jeśli chodzi o odprawy, to jest wykładnia prawna, która mówi, że w przypadku upadłości lub likwidacji zakładu odprawy się nie należą. Dotyczy to tylko takiej sytuacji, gdy cały zakład jest likwidowany bez prawnego następcy.
     - "Jeżeliby więc zwalniał pan - załóżmy 50, czy 100 pracowników, a szpital nie byłby likwidowany, wówczas odprawy by się należały?"
     - W tym przypadku tak.
     - "A co stanie się z osobami, dla których zabraknie miejsca w Pałuckim Centrum Zdrowia?"
     - Będą otrzymywać zasiłek dla bezrobotnych.  
     - "Czy osoby, które oddały sprawy do komornika przed rozpoczęciem likwidacji będą mogły liczyć na spłatę należności z tytułu ustawy 203? Kto za to zapłaci, szpital czy powiat?"
     - Nikomu te pieniądze nie powinny przepaść. Nie wiadomo tylko kiedy spłyną na konto pracowników i kto zapłaci. Na pewno pracownicy nie będą mogli domagać się tych spłat od władz nowego szpitala, lecz ze starego szpitala w stanie likwidacji lub od organu założycielskiego. Nowy szpital nie będzie sukcesorem tych długów. Zgadzam się, że te pieniądze pracownikom się należą i powinni je prędzej, czy później odzyskać. Będzie także możliwość, by pracownicy wykupili udziały w szpitalu w zamian za rezygnację z tych pieniędzy, które na dzień dzisiejszy są nie do odzyskania.
     - "Czy pracownicy, którzy zdecydowaliby się wykupić udziały rezygnując z należności z tytułu ustawy 203, staną się udziałowcami nowego szpitala?"
     - Gdyby wykupili, byliby udziałowcami w nowej spółce. Samorząd powiatowy dalej będzie właścicielem spółki, ale może oddać część udziałów pracownikom, bo to samorząd będzie spadkobiercą tych długów. To jednak jest decyzja samorządu i pracowników, którzy się na to zgodzą.
     PŁACE
     - "Jaki będzie system wynagradzania lekarzy i innych grup zawodowych? Czy będzie zmieniony, jeśli tak, to co zostanie zmienione?"
     - Jak już powiedziałem, planuję wprowadzić umowy kontraktowe, umowy-zlecenia i umowy oparte na Kodeksie Pracy. Tutaj będzie trzeba skorzystać z ministerialnej siatki płac lub stworzyć własny regulamin płacowy. W tej chwili rozważamy przedstawienie własnego regulaminu płacowego. Najprawdopodobniej taki regulamin płacowy przygotuję. Pracownik będzie zatrudniany na zasadach płacowych ustalonych przez dyrektora, który będzie tworzyć nowy zakład. Umowy będę zawierać na czas określony - na tyle, na ile będzie trwał kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.
     - "Kto będzie zatrudniony na podstawie umowy kodeksowej, kto na umowę-zlecenie, a kto na kontrakcie?"
     - Umową kodeksową będą objęte pielęgniarki, administracja i obsługa. Tam, gdzie się da, wprowadzimy umowy-zlecenia. Na kontrakcie będą zatrudnieni lekarze.
     - "W szpitalu jest olbrzymia różnica między najwięcej zarabiającymi, a najmniej. Czy zamierza pan obniżyć wynagrodzenia osobom, które zarabiają najwięcej, a podwyższyć tym, którzy zarabiają najmniej?"
     - Na pewno nie. Zamierzam wszystkim obniżyć wynagrodzenia. Muszę powiedzieć, że nie ma dużej różnicy w wynagrodzeniach. Ordynator kosztuje mnie brutto za 160 godzin pracy 4.289 zł, lekarz 3.223 zł, pielęgniarka 2.080 zł, a administracja 2.110 zł. Nie są to duże różnice, a jest różna odpowiedzialność za wykonywaną pracę. Nie zamierzam nikomu podwyższać, lecz obniżyć wszystkim bez wyjątku. Tam, gdzie nie obniżę, to dana osoba będzie miała zwiększone obowiązki. Na przykład księgowa będzie musiała zajmować się sprawami kadrowymi. Zamierzam dość znacznie obniżyć wynagrodzenia za dyżury. W niektórych oddziałach będą dyżury łączone, co obniży koszty.
     - "O jaką kwotę obniży pan wynagrodzenie za dyżury? Czy mógłby pan podać proporcje, ile straci lekarz, a ile pielęgniarka?"
     - Nie chciałbym podawać kwot. Lekarze będą musieli sami się ubezpieczyć i płacić podatki. Lekarze stracą jako grupa zawodowa więcej, bo dyżury będą o wiele bardziej mniej płatne. W przypadku umów kodeksowych za 160 godzin pracy wszyscy stracą w nowej spółce około 500 zł brutto. O tyle będą mniej zarabiać.
     - "Wielokrotnie radni powiatowi nie kryli swego oburzenia, że lekarze otrzymują wysokie wynagrodzenie za dyżury".
     - Za dyżury otrzymywali stawki zgodnie z zarządzeniem ministra zdrowia obowiązującym od wielu lat. Żaden poprzedni dyrektor nie miał wpływu na wysokość wynagrodzeń za dyżury. Ja skorzystam z kontraktu, dzięki czemu będę mógł płacić mniej za dyżury.  
     ZALEGŁOŚCI PŁACOWE
     - "Jak w tej chwili są regulowane płace pracowników szpitala? Z jakim opóźnieniem otrzymują pieniądze? Jaka jest kolejność wypłacania i od czego zależy?"
     - Kolejność jest następująca: najpierw wszelkie grupy zawodowe, na końcu lekarze. Płace netto poza lekarzami otrzymali wszyscy pracownicy. Lekarze nie mają zapłacone głównie za dyżury. Czekają też pracownicy pracujący na umowę-zlecenie. Na końcu wypłacono pieniądze dyrektorowi szpitala, bo też nie ukrywam, że nie przyszedłem tutaj pracować za darmo. W tym miesiącu nie wiem jaką podejmę decyzję. Muszę ją podjąć za 3 lub 4 dni. Na pewno nie wystarczy pieniędzy na całość płacy netto.
     - "Wynagrodzenia za maj będą wypłacane zaliczkowo, czy niektóre grupy zawodowe w ogóle ich nie otrzymają?"
     - Nie wiem, jak ten problem rozwiązać, bo nie podjąłem jeszcze decyzji. Przez weekend będę myślał, co zrobić. Czy wydać całość netto, czy płacić zaliczkowo. Bardzo martwię się z tego powodu. Decyzję podejmę chyba dopiero po Radzie Powiatu (we wtorek, 8 czerwca - am). Może radni pomogą mi podjąć jakąś racjonalną decyzję. Będę oczekiwał propozycji. Nie wiem, co zrobić. Czy zapłacić za leki, czy zapłacić za dyżury, czy zapłacić za żywienie, czy dać ludziom? Po prostu nie wiem. Jeszcze nie wiem.  
     - "Od jakiego czasu lekarze nie otrzymali pieniędzy za dyżury?"
     - Ostatnio lekarzom za dyżur udało mi się zapłacić za marzec. Już dwa miesiące jestem z opóźnieniem. Jeśli nie zapłacę lekarzom za kwiecień, to ci, którzy są spoza szpitala zapowiadają, że nie przyjadą na dyżur, jeśli nie przeleję im pieniędzy na konto.
     - "Powiedział pan o osobach - są to głównie pielęgniarki - które złożyły sprawy do komornika, że wykończyły one szpital. Czy podtrzymuje pan tę opinię? Czy rzeczywiście uważa Pan, że poprzedni dyrektorzy szpitala i Zarząd Powiatu są tu bez winy?"
     - Nie powiedziałem, że mam na myśli pielęgniarki. Zostałem źle zrozumiany. Moja myśl była taka, że przez te pozwy nie dano mi czasu na to, żebym się zorientował w sytuacji szpitala i przygotował program naprawy szpitala. Do tego te osoby, które zgłosiły sprawy do komornika o natychmiastowe wykonanie tych wyroków - przez swoją niecierpliwość - spowodowały jeszcze gorszą sytuację szpitala od tej, która była, gdy przyszedłem. Przez taką sytuację odebrano część pieniędzy płac netto. Dlatego tak mnie to zdenerwowało, bo nie miałem na płacę netto dla pracowników. Można było z tymi rachunkami poczekać miesiąc, dwa lub trzy i zobaczyć jaka będzie sytuacja w szpitalu. Byłem tak zmartwiony, że nie wiedziałem z czego wypłacić pieniądze. Ale uważam oczywiście, że te pieniądze powinny być pracownikom oddane. Ja nie potępiam nikogo.
     - "Czy nie obawia się pan, że obarczanie winą pracowników za losy szpitala rodzi konflikt i nie pozwoli panu na spełnienie misji, której pan się podjął?"
     - Podkreślam, że źle zostałem odebrany. Jest ta obawa, że realizacja mojego pomysłu może się nie udać. Na pewno nie podejmę walki z pracownikami, bo ja nie przyjechałem tutaj walczyć. Przyjechałem pomóc ratować szpital.
     - "Co stanie się z zaległymi wynagrodzeniami? Kto będzie odpowiedzialny za ich wypłatę?"
     - Za spłatę będzie odpowiedzialny szpital w likwidacji. Szpital w nowej formie nie wypłaci pracownikom tych pieniędzy. Jest to niewykonalne.
     WIERZYCIELE
     - "Jak zostaną spłacone długi wierzycielom, gdy szpital w likwidacji nie będzie generował zysków ani przychodów, a pieniądze z NFZ będą szły już na nowy, czysty szpital?"
     - Likwidator jest ramieniem samorządu i on część tych środków otrzyma z kredytu, część być może - będę mu to sugerował - ze sprzedaży zbędnych szpitalowi budynków. Powinien też kontynuować procesy ze Skarbem Państwa o odzyskanie należności z tytułu ustawy 203. Nie ma zagrożenia, że komornik wejdzie na kontrakt nowej spółki.
     - "Które budynki są zbędne szpitalowi i co można z nimi zrobić?"
     - Wszystkie te, które są poza terenem szpitala. Kwestie dalszego ich funkcjonowania można rozpatrywać w różnej formie. To nie musi być sprzedaż. Można je dzierżawić, można je na coś przerobić.
     - "Czy wierzyciele szpitala mogą w ogóle liczyć na jakiś procent spłaty i w jakim okresie?"
     - Wierzyciele mogą liczyć na spłatę w określonym czasie, jeśli będzie taka możliwość. To będzie trwało na pewno kilka lat.
     - Czy będzie pan dążył do postępowania układowego mającego na celu częściową restrukturyzację długu?
     - Ja nie jestem likwidatorem. To już będzie zadanie likwidatora.
     SZPITAL A POWIAT
     - "Dyrektor bez poparcia politycznego w Zarządzie Powiatu nie przeprowadzi żadnej reformy. Czy ma pan zaufanie do Zarządu Powiatu?"
     - Mam zaufanie, bo członkowie Zarządu Powiatu zatrudnili mnie w drodze konkursu, który wygrałem. Wiadomo, że nie należałem i nie należę do żadnej partii. Nie jestem tu z politycznego rozdania. Wydaje mi się, że wybrali mnie z powodu mojej fachowości. Specjalnie nie zabiegałem o to stanowisko; byłem nawet pewien, że nie zostanę wybrany.
     - "Dziękuję zatem za rozmowę i życzę osiągnięcia w Żninie sukcesu".
     - Dziękuję.

Reklama

rozmawiał
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 642 (23/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości