Edmund Szudarski
Rodzina liczy na pomoc
Nie wrócił do domu
W niedzielę 6 kwietnia o 9.10 z domu w Żużołach (gm. Janowiec Wlkp.) wyszedł Edmund Szudarski i do tej pory nie wrócił.
Zaginiony ubrany był w czarną czapkę z daszkiem, dłuższą zieloną kurtkę, popielate spodnie i czarne sznurowane buty. Przy sobie miał portfel z dokumentami.
- Zajmowałam się domowymi obowiązkami. Mąż wyszedł bez słowa. Nawet nie sprawdzałam, która godzina. Sąsiedzi widzieli, że to była 910 i poszedł w kierunku Zrazimia. Później widzieli go jeszcze inni sąsiedzi w Zrazimiu przy poniemieckim cmentarzu około 12.10 i do tej pory nie mamy żadnego znaku życia z jego strony mówi żona Janina Szudarska.
Edmund Szudarski ma 70 lat, 1,65 m wzrostu, jest szczupły.
Do października ubiegłego roku mieszkał w Wełnie (gm. Janowiec). Z uwagi na wypowiedzenie mieszkania, rodzina przeprowadziła się do gospodarstwa, które odziedziczyła Janina Szudarska. Jednak, jak mówią żona i sąsiedzi, Edmund Szudarski nie mógł pogodzić się z tym, że musiał opuścić Wełnę.
- Tłumaczyliśmy mu, że tu jest duży dom, spokój, cisza, mamy ogród. Czego nam więcej teraz potrzeba? Ale on jednak cały czas mówił o Wełnie, gdzie się urodził, gdzie mieszkaliśmy wspólnie po ślubie, później z synem i jego rodziną. Szukaliśmy go w Wełnie, szukają go tam mieszkańcy, gdyż w pierwszej kolejności pomyśleliśmy, że tam wrócił mówi żona zaginionego.
Mieszkańcy Żużoł i Zrazimia wraz z Janiną Szudarską obeszli miejscowe lasy, teren nad rzeką, gdzie rzekomo widziano go też tej niedzieli. Każdego dnia przeszukują kolejne miejsca. Nie ma go też u rodziny, czy w szpitalu.
Zaniepokojona żona wieczorem 6 kwietnia zgłosiła zaginięcie policji. Rzecznik KPP w Żninie Krzysztof Jaźwiński powiedział, że prowadzone są czynności w tej sprawie.
- Wszystkich, którzy mogą nam pomóc, prosimy o kontakt pod numerem telefonu 605-935-111, bądź na policję mówi żona zaginionego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze