Reklama

Niedoszła pracownica przeciwko Biedronce

- Nachodzi placówkę, cały czas do mnie dzwoni i przysyła SMS-y
    Niedoszła pracownica przeciwko Biedronce
      Agnieszka Kubisztal uważa, że została oszukana przez  Biedronkę. Po pierwsze - mimo wykonania badań nie została zatrudniona w sklepie, po drugie - Biedronka nie zwróciła jej pieniędzy za przejazdy na badania. Iwona Mazurkiewicz, przedstawiciel Biedronki, mówi, że Agnieszka Kubisztal otrzymała zwrot kosztów nawet za badania, których nie musiała wykonać.

    Agnieszka Kubisztal - podobnie jak kilkadziesiąt innych kobiet -  zgłosiła się do Biedronki w odpowiedzi na ogłoszenie o poszukiwaniu pracowników do budowanego w Kcyni obiektu handlowego, który w początkowych planach miał zostać uruchomiony 12 sierpnia.
    - Skierowania na badania profilaktyczne dostałam 4 sierpnia, wyrobiłam się w 10 dniach, bo 13 sierpnia wróciłam do „Biedronki” z wynikami i wtedy usłyszałam, od Iwony Mazurkiewicz, że jest już komplet i nie zostanę przyjęta, bo za długo zwlekałam z badaniami, i że inni zrobili badania wcześniej. Nie wiem, jak można było wcześniej, bo jednak trzeba chociażby dać do badania kał dwa razy, do tego okulista i lekarz musiał wypisać wszystko - tłumaczy Agnieszka Kubisztal.
    Kobiety do pracy nie przyjęto. Otrzymała zwrot kosztów za badania w wysokości - jak twierdzi - 150 zł. Zachowała faktury za badania - za badanie kału zapłaciła 60 zł, a za badania okulistyczne 80 zł. Uważa, że została oszukana dwa razy przez Biedronkę, bo wbrew zapewnieniom nie dostała tam pracy, i w dodatku nie otrzymała zwrotu kosztów za przejazdy na badania, a dwa razy musiała jechać do Bydgoszczy, dwa razy do Nakła i raz do Wągrowca. Te przejazdy - jak zliczyła Agnieszka Kubisztal - kosztowały ją 270 zł.
    - Dostałam z Ośrodka Pomocy Społecznej dwa razy po 355 zł na badania, przejazdy i przygotowanie się do tej pracy, ale „Biedronka” się nie wywiązała - mówi Agnieszka Kubisztal.
Maria Michalska, kierownik M-GOPS w Kcyni, nie chciała zdradzić kwot, jakie przyznano tej rodzinie.
    - Skoro pani Kubisztal twierdzi, że otrzymała takie sumy, to z pewnością ma rację. Pieniądze otrzymała w formie zasiłku okresowego. Tam się nie określa konkretnego przeznaczenia tych pieniędzy, ale jest to forma zasiłku okresowego ze względu właśnie na długotrwałe bezrobocie i poprawienie warunków. Być może pani Kubisztal przeznaczyła te pieniądze na badania z myślą o przyszłej pracy - powiedziała kierownik Ośrodka.
    Iwona Mazurkiewicz, przedstawicielka Biedronki, która obecnie przebywa na urlopie, nie była w stanie dokładnie określić, ile pieniędzy otrzymała Agnieszka Kubisztal jako zwrot kosztów za badania, jednak zapewniała, że było to znacznie więcej niż w przypadku pozostałych pracowników.

Rozdział VI Kodeksu Pracy
Profilaktyczna ochrona zdrowia:
§ 1. Osoba przyjmowana do pracy podlega wstępnym badaniom lekarskim. Wstępnym badaniom lekarskim podlegają ponadto pracownicy młodociani przenoszeni na inne stanowiska pracy i inni pracownicy przenoszeni na stanowiska pracy, na których występują czynniki szkodliwe dla zdrowia lub warunki uciążliwe.
§ 6. Badania, o których mowa w § 1, są przeprowadzane na koszt pracodawcy. Pracodawca ponosi ponadto inne koszty profilaktycznej opieki zdrowotnej nad pracownikami, niezbędnej z uwagi na warunki pracy.

   - Średnio koszt tych badań sięgał 100 zł na osobę, a tu kwota w przypadku tej pani była znacznie wyższa. Do tego oprócz wymaganych badań sanitarno-epidemiologicznych osoby pracującej w obrocie żywnością, pani Kubisztal zafundowała sobie na nasz koszt dodatkowe badania, jak na przykład badanie optyczne oraz inne. Firma dla świętego spokoju zgodziła się uregulować jej koszty wszystkich badań, mimo że nawet faktury były niewłaściwie wystawione. Kiedy dowiedziała się, że się spóźniła z badaniami, to zachowała się bardzo arogancko, krzyczała, przeklinała, wyzywała, na co są świadkowie, a takie zachowanie świadczy o kulturze. Do tego do dziś nachodzi placówkę w Kcyni, cały czas do mnie dzwoni i przysyła SMS-y, a przecież nikt jej nie obiecywał żadnych zwrotów za dojazdy, tym bardziej, że na nasz koszt zrobiła sobie inne badania - tłumaczy Iwona Mazurkiewicz.
    Agnieszka Kubisztal przyznała, że zdenerwowała ją informacja, że nie zostanie zatrudniona w Biedronce.
    - Puściły mi nerwy, tyle latania, wizyty u lekarzy, badania, a tu i tak nic z tego. Jeszcze nie chcą pieniędzy oddać za przejazdy - mówi Agnieszka Kubisztal.
    W Kujawsko-Pomorskim Zrzeszeniu Handlu i Usług w Bydgoszczy dowiedzieliśmy się, że zgodnie z Kodeksem Pracy koszt badań wstępnych i kontrolnych ponosi pracodawca, a w razie przejazdu do specjalisty przysługuje zwrot kosztów podróży. Beata Gołębiewska, dyrektor Państwowej Inspekcji Pracy w Bydgoszczy powiedziała, że w sprawie konkretnych badań na stanowisko kasjer-sprzedawca skierowanie wydaje pracodawca i on określa zakres wymaganych badań i zaświadczeń lekarskich.
    - Kierowaliśmy pracowników na badania sanitarne i badania zdolności do pracy, by uzyskać zaświadczenie, że pracownik jest zdolny do pracy na danym stanowisku. Na 17 osób kierowanych na badania tylko pani Kubisztal zrobiła badania okulistyczne. Ale i tak „Biedronka” pokryła jej koszt tego badania - zapewnia Iwona Mazurkiewicz.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 867 (39/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości