Reklama

Nieproszeni goście pod drzwiami

Barcin
    Nieproszeni goście pod drzwiami
    W jednym z bloków przy ulicy Mogileńskiej w Barcinie mieszka Paweł G. On i ludzie, którzy do niego przychodzą, zanieczyszczają nie tylko pokój Pawła G., ale także klatkę schodową i chodnik przed blokiem. Sąsiedzi nie wiedzą, co mają robić, bo boją się konsekwencji ze strony nieproszonych gości.

    Paweł G. mieszkał kiedyś na ulicy Artylerzystów z rodzicami. Nie chciał jednak dostosować się do ich warunków, wolał nocować na klatce schodowej. W końcu kupili mu pokój w bloku przy ulicy Mogileńskiej. Na początku nie było z nim problemów, ale potem zaczęli schodzić się do niego różni ludzie.
    - On zrobił z tego mieszkania melinę - mówi Henryk Popławski, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej Kujawy, administrującej blok, w którym Paweł G. mieszka. - Tam się schodzą, wykorzystując jego specyficzne zachowanie, męty z Barcina. I zaczęły się skargi lokatorów. To było jakieś pół roku, rok temu. Na początku wystarczały upomnienia. Myśmy starali się z nim rozmawiać, choć to trudne, bo on żyje we własnym świecie. W ostatnim czasie problemy się nasiliły.
    Paweł G. obecnie nie przebywa w swoim mieszkaniu, a mimo to pojawiają się tam podejrzani ludzie. W nocy w zeszłym tygodniu wyłamali oni drzwi, dostali się do środka i zdewastowali pokój.
- Policja stwierdziła, że właściciel nie złożył skargi, więc nic nie można zrobić  - dodaje Henryk Popławski. - Myśmy to wszystko sprzątnęli, drzwi zabezpieczyliśmy, wkręciliśmy na wkręty, a oni następnej nocy znów je wyłamali.
    Lokatorzy bloku skarżą się na to, co tam się dzieje. Ludzie, którzy przychodzą do Pawła G. wypróżniają się pod ich drzwiami, wymiotują gdzie popadnie, załatwiają swoje potrzeby na balkonie i zanieczyszczają chodnik.
    - Mówi się, że on ma nie po kolei w głowie - opowiada jedna z mieszkanek, która ze względów bezpieczeństwa woli pozostać anonimowa. - Przez tych wszystkich pijaków, co to do niego przychodzą, to on jest ubezwłasnowolniony, on się ich boi. Jakby był sam, to nie byłby taki.  Oni tam piją, palą, jeszcze kiedyś blok podpalą i będziemy musieli skakać. Śmierdzi też strasznie. Dziś sprzątaczki sprzątały wymiociny wczorajsze. A jak ktoś zwróci któremuś z nich uwagę, to potrafią nasikać na wycieraczce pod drzwiami. Jak się kiedyś odezwałam, to zostałam wyzwana. Jakby się dowiedzieli, że to ja mówiłam, to jeszcze by przyszli i mieszkanie by podpalili. Ja cały tydzień nie śpię do wpół do piątej, bo się boję, że coś się stanie.
    Paweł G. jakiś czas temu był uczestnikiem Centrum Integracji Społecznej, dopóki nie trafił do zakładu karnego. Albert Jurek, kierownik CIS mówi, że były z nim problemy, był agresywny, zaczepiał innych, nie potrafił integrować się z grupą, wszystko robił sam i po swojemu.
    - To musiałby się psycholog wypowiedzieć - mówi Albert Jurek. - Trochę miał niepoukładane w głowie, chodził własnymi drogami. Przyszedł do nas po odwyku i brał udział w programie ułatwiającym powrót na rynek pracy, ale rezultatów praktycznie nie było.
    Oprócz problemów z gośćmi Pawła G. i z nim samym, lokatorzy skarżą się również na bierność policji. Jeden z mieszkańców opowiadał, jak to jedna ze sprzątaczek powiedziała policji o problemie. - Powiedziała, że sikają, że śmierdzi, to się zaśmiali i odpowiedzieli, że psy też sikają - mówi.
    Komendant Postrunku Policji w Barcinie podkomisarz Waldemar Polanowski broni się, że policja nie może zmusić Pawła G., żeby nie przyjmował gości.
    - Kiedyś sam osobiście wysłałem dyżurnego, żeby rozliczył te osoby. Zostały one ukarane mandatem i zobowiązane do posprzątania - dodaje podkomisarz Waldemar Polanowski. - Nie wiem, dlaczego te osoby tak postępują, ale to powinna być też sprawa administratora. Jeżeli będzie to bardzo uciążliwe, to możemy rozważyć skierowanie sprawy do sądu, łatwiej jest wyegzekwować mandat, niż czekać na rozwiązanie sprawy w sądzie.
    Henryk Popławski jako prezes Spółdzielni również stara się zaradzić problemowi: - Póki co wprowadziliśmy taką zmianę, że Paweł będzie miał ubikację piętro wyżej. Może będzie to jakieś utrudnienie dla kolegów go odwiedzających - mówi.

Magdalena Kruszka 17 VIII 2007
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości