Reklama

Niezadowolony ze statutów osiedli

Zaskarżenie uchwał, wniosek, referendum, radni, Żnin
     Niezadowolony ze statutów osiedli
    Radni Żnina przyjęli statuty reaktywowanych dwóch osiedli jako jednostek pomocniczych gminy. Zdaniem Ireneusza Starczewskiego, w przeszłości związanego z samorządem osiedlowym, wymagana do wyboru rad osiedlowych frekwencja zapisana w tych statutach jest niemożliwa do osiągnięcia w praktyce i została określona po to, aby uniemożliwić skuteczne powołanie rad osiedli. Ireneusz Starczewski oznajmił, że nie tylko wraz z przeciwnikami takich statutów zaskarży uchwały, ale nawet spróbuje doprowadzić do referendum w sprawie odwołania burmistrza i Rady Miejskiej.

     Podczas wtorkowej sesji Rady Miejskiej Żnina radni podjęli uchwały w sprawie nadania statutów dwóm osiedlom miejskim jako nowym jednostkom pomocniczym gminy. O reaktywacji dwóch osiedli ze swoimi radami pisaliśmy już wcześniej.
     Przed laty planowano utworzenie w Żninie 5 osiedli. Jednak na zebraniach wyborczych na trzech planowanych osiedlach nie było wymaganej frekwencji i nie zdołano wybrać rad osiedlowych. W rezultacie udało się wtedy zawiązać tylko dwa osiedla. Później te jednostki pomocnicze zostały zlikwidowane, gdyż konieczna była zmiana podziału gminy na okręgi wyborcze w wyborach samorządowych. Po zmianie podziału na okręgi wyborcze pojawiło się zielone światło dla reaktywacji osiedli jako jednostek pomocniczych gminy. W przeprowadzonych konsultacjach uczestniczyło 45 mieszkańców, którzy wypełnili ankiety.
     Związany w przeszłości z samorządem osiedlowym bloków wielorodzinnych Ireneusz Starczewski poddaje w wątpliwość konieczność rozwiązywania wcześniej osiedli. Jego zdaniem, w innych miastach tego nie uczyniono i było dobrze. Na posiedzeniu komisji budżetu Rady Miejskiej, na której gościnnie był obecny burmistrz Żnina Leszek Jakubowski, był też Ireneusz Starczewski. Włodarz tłumaczył, że w większych miastach jest inna ordynacja wyborcza, która nie powodowała konieczności likwidowania osiedli. Inaczej jest w Żninie: tutaj taka konieczność była, dlatego podjęto decyzję o reaktywacji osiedli.
     Ireneusz Starczewski zarzuca, że w rzeczywistości nie przeprowadzono prawdziwych konsultacji, bo o ankietach w Internecie mało kto w mieście wiedział. Burmistrz uważa, że konsultacje były przeprowadzone prawidłowo.
     Osiedle nr 1 - osiedle górskie w Żninie - ma obejmować obszar miasta objęty okręgami wyborczymi nr 10, 11 i 12 w wyborach do Rady Miejskiej. Przypomnijmy, że nowy podział na okręgi uchwalony został przez radnych we wrześniu ub.r. Osiedle nr 1 mają tworzyć ulice: Gnieźnieńska, Graniczna, Janickiego, Łąkowa, Młyńska, Nowotki, Powstańców Wielkopolskich, Stroma, Wilczkowska, 22 Lipca, Bolesława Chrobrego, Bolesława Śmiałego, Grunwaldzka, Gwardii Ludowej, Jana III Sobieskiego, Jasna, Kazimierza Wielkiego, Leszka Białego, Mieszka I, Nowa, Przemysława IV, Składowa, Sportowa, Ukośna, Władysława Jagiełły, Władysława Łokietka, Boczna, Cicha, Cisowa, Czarneckiego, Górska, Kasztanowa, Leśna, Lipowa, Majdanowa, Miodowa, Opłotkowa, Pałucka, Panoramiczna, Ptasia, Różana, Skrajna, Sosnowa, Świerkowa, Topolowa, Wiejska i Zielna.
     Osiedle nr 2 - bloki wielorodzinne w Żninie - ma obejmować obszar okręgów wyborczych w wyborach samorządowych od numeru 1 do numeru 5 włącznie. Będą to ulice: 1 Stycznia, Dąbrowskiego, Gościnna, Jeziorna, Na wzgórzu, Pogodna, Polna, Skromna, Szpitalna, Urocza, Wiatrakowa, Widokowa, Wrzosowa, Browarowa, Aliantów, Porzeczkowa, Piwna, Żytnia, Kopernika, Tysiąclecia i Pieniężnej.
     Obszar planowanego osiedla nr 1 zamieszkuje 2.800 uprawnionych do głosowania. Obszar planowanego osiedla nr 2 zamieszkuje obecnie 4.875 osób uprawnionych do głosowania. W statutach ustanowiona została wymagana frekwencja w wyborach do rad osiedli na poziomie 10% uprawnionych w pierwszym terminie i 5% w drugim. Jeśli chodzi o wybory sołeckie, to tam wymagana frekwencja jest uzależniona od zapisów w statutach, ale w drugim terminie waha się od 6 do 4%. W przypadku planowanych osiedli: dla osiedla górskiego frekwencja 10% to 280 mieszkańców, a 5% - 140, czyli co najmniej tylu musiałoby przyjść na zebranie, by można było powołać radę osiedlową.      W przypadku osiedla nr 2 frekwencja 10% oznacza ponad 480 osób, a 5% - ponad 240 osób. Zatem na potrzeby zebrania wyborczego potrzeba bardzo dużej sali. Teoretycznie mogłoby przyjść na zebranie osiedla nawet 4.875 osób, czyli tyle, ile mieści się w dużej hali widowiskowo-sportowej. Jednak taka frekwencja jest mało realna. Na potrzeby zebrań osiedlowych - jak poinformował burmistrz - ma służyć sala Żnińskiego Domu Kultury.
     I to właśnie frekwencja wyborcza zapisana w statutach obydwu osiedli, które zostały przyjęte w drodze głosowania na wtorkowej sesji, jest przedmiotem krytyki Ireneusza Starczewskiego. Według niego, gdyby były przeprowadzone konsultacje i wsłuchano się w głos społeczeństwa, to wymagana frekwencja powinna była być ustanowiona na poziomie minimalnym, nawet 1%. Zdaniem krytyka statutów, nie można porównywać poziomu frekwencji w sołectwach i na osiedlach w mieście. Tradycja takich jednostek pomocniczych jest inna. Stopień integracji społecznej i specyfika życia w sołectwach jest inna niż na osiedlach miejskich. Na wsi społeczność jest z natury bardziej zwarta niż w mieście. Wybór sołtysa jest magnesem dla aktywności mieszkańców na dużo wyższym poziomie niż wybór rady osiedla. Sołtys bowiem na wsi znaczy dla mieszkańców wszystko - jest liderem społeczności. A prestiż rady osiedlowej i jej szefa jest nieporównanie mniejszy.
     Poza wszystkim Ireneusz Starczewski twierdzi, że nie ma w Żninie obiektu, który może pomieścić wymaganą w statucie osiedla bloków frekwencję. - Byłem w ŻDK. Tam się na stojąco pomieści maksymalnie 250 osób. Jednak nawet jeśli się to uda, to będą ściśnięci jak sardynki w puszce. Nie sposób jest przeprowadzić zebrania wyborczego w takich warunkach - mówi.
     Na komisji budżetu burmistrz i radni mówili Ireneuszowi Starczewskiemu, że zbyt niska frekwencja wymagana w wyborach do rad osiedli byłaby niereprezentatywna dla demokratycznego wyboru. Wystarczyłoby przy niskiej koniecznej frekwencji skrzyknąć znajomych z jednego bloku, by przyszli na zebranie i w ten sposób zdobyć władzę na całym osiedlu, tylko że taka władza nie byłaby reprezentatywna dla całego osiedla.
     Dlatego odpowiednio 18 i 17 głosami za radni przyjęli statuty osiedli nr 1 i nr 2 w takim kształcie, jaki zaproponowano. Frekwencja wyborcza ma wynosić 10% w pierwszym terminie i 5% w drugim. Przed podjęciem tej uchwały Ireneusz Starczewski chciał zabrać głos, ale przewodniczący Rady Miejskiej Lucjan Adamus nie pozwolił mu na to jako przedstawicielowi jedynie publiczności na sesji. Ireneusz Starczewski w odpowiedzi stwierdził emocjonalnie, że w takim razie on i inni mieszkańcy podzielający jego pogląd zaskarżą podejmowane właśnie uchwały w sądzie. Mimo tego - jak wspomnieliśmy - uchwały zostały przez radnych przyjęte większością głosów.
     Ireneusz Starczewski opuścił salę obrad zbulwersowany. W kuluarach zapytaliśmy go, czy rzeczywiście zaskarży uchwały. Potwierdził to raz jeszcze i dodał, że prawdopodobnie wraz z grupą mieszkańców będą też chcieli złożyć wniosek o referendum w sprawie odwołania Rady Miejskiej i burmistrza Żnina przed upływem kadencji. Dodajmy, że ta upływa jesienią przyszłego roku.
     Według Ireneusza Starczewskiego, takie statuty zostały przyjęte po to, aby nie doprowadzić do powstania rad osiedli. Rada Miejska i Urząd - zdaniem Ireneusza Starczewskiego - nie chcą oddać władzy mieszkańcom osiedli. Jest to dla niego dziwne. Rady osiedlowe dbają o potrzeby mieszkańców, w tym tych najmłodszych. W przeszłości rady osiedlowe załatwiały wiele spraw bez pośrednictwa ratusza. Dotyczyło to np. kontaktów z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, gdy problemy dotyczyły np. ul. Mickiewicza. - Tymczasem władza w Żninie robi wszystko, by osiedla nie powstały, a jednocześnie sama nie jest zdolna do realizowania naszych potrzeb i rozwiązywania codziennych problemów - stwierdził Ireneusz Starczewski.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1106 (17/2013)

Reklama

 

 

 

 

Komentarz

     Statuty na ankiety

     W mojej ocenie poziom frekwencji konieczny na zebraniach w celu powołania rad osiedlowych w Żninie, a zapisany w statutach osiedli, jest zbyt wysoki. W pierwszym terminie musi się zjawić aż 10% mieszkańców osiedla, by zebranie miało quorum. Jeśli się to nie uda, w drugim terminie wystarczy 5%. Jednak według mnie to nadal zbyt wiele. I to wcale nie dlatego, że nie ma sali w mieście, która mogłaby pomieścić kilkaset osób. To nie jest powód.
     Teoretycznie bowiem mogłoby przyjść na takie zebranie nawet kilka tysięcy osób, bo tylu jest uprawnionych do głosowania w obszarze większego z dwóch osiedli, czyli osiedla bloków wielorodzinnych. Kilka zaś tysięcy osób nie pomieściłaby jakakolwiek sala w Żninie. Problem byłby nawet znaleźć taką w powiecie - może udałoby się to w hali widowiskowo-sportowej w Barcinie. Ale tam żninianie przecież jeździć nie będą, by wybierać władze osiedla.
     Tak jak wspomniałem, problem nie leży w braku sali w Żninie. Zgodnie bowiem z tradycją ustroju demokratycznego można się zebrać w celu dyskusji i podjęcia większościowej decyzji nawet na rynku, tak jak tysiące lat temu na greckiej agorze. Problem leży gdzie indziej - mieszkańcy zakładanych w statucie osiedli nie są tak zintegrowani jak mieszkańcy sołectw. Jednostka pomocnicza gminy w postaci sołectwa jest głębiej osadzona w lokalnej rzeczywistości niż rada osiedla. Sołtys we wsi jest kimś najważniejszym dla wszystkich mieszkańców i wszyscy go znają. Szefa rady osiedla już niekoniecznie kojarzą wszyscy mieszkający na danym osiedlu.
     Nie uważam jednak w związku z tym, że samorząd osiedlowy jest niepotrzebny. Wręcz przeciwnie. To właśnie taki samorząd wie najlepiej, co w pierwszej kolejności jest ważne dla osiedla. Z punktu widzenia ratusza ów samorząd też jest dobrym rozwiązaniem, bo odciąża gminnych urzędników.
     Dlatego, moim zdaniem, błąd został przez władze gminy Żnin popełniony już wcześniej niż na etapie pisania statutu. Tkwił on w sposobie i natężeniu przeprowadzonych konsultacji społecznych. Po prostu były one niewystarczające. Po raz kolejny urzędnicy zbyt pochopnie uwierzyli w siłę Internetu i popularność gminnej witryny www. Zamiast tego trzeba było pójść w teren, ogłosić zebrania osiedlowe, porozmawiać z ludźmi, i na tej podstawie wyciągnąć wnioski. Stało się niestety inaczej, statuty napisane zostały na podstawie nielicznych ankiet, które wpłynęły do ratusza. To moim zdaniem było zbyt mało, żeby takie działanie określić mianem konsultacji. Statuty pisane na podstawie ankiet to w moich oczach opracowanie sondażowe, a nie dokument, który ma decydować o tym, jak się będzie żyło ludziom na osiedlach.

Reklama

Karol Gapiński
Pałuki nr 1106 (17/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości