Kierownik drużyny i najbardziej ambitni piłkarze zapowiedzieli, że jeśli chociaż niezbędne minimum spraw organizacyjnych zostanie załatwionych, to znajdzie się grupka zawodników, którzy zagrają w nowym sezonie fot. Karol Gapiński
Łabiszyn, prezes, Noteć, sport, klub
Noteć musi płynąć pod górkę
Prezes Noteci Łabiszyn zrezygnował z funkcji, ale nie przyszedł na zebranie wyborcze zwołane w trybie nadzwyczajnym. Nie ma chętnych do wzięcia steru we własne ręce. Piłkarze mówią, że będą grać, ale organizacja musi być lepsza. Jeśli nie, to poszukają innych drużyn w okolicy, które zechcą skorzystać z ich usług. Kierownik drużyny sam chce się zabrać za zgłoszenie składu do rozgrywek Pucharu Polski, w których pierwszy mecz planowany jest już na najbliższy weekend.
Zbigniew Mucha nie wyobraża sobie likwidacji klubu, któremu poświęcił wiele lat swego życia. Jest wiernym kibicem i byłym gospodarzem obiektu. fot. Karol Gapiński Rok 2014 powinien być w Noteci Łabiszyn czasem refleksji i delektowania się dotychczasowymi sukcesami. W tym bowiem roku przypada jubileusz 40-lecia klubu. Jednak o świętowaniu nie ma mowy. Piłkarze i działacze oraz trenerzy, a także kibice, sympatycy klubu muszą robić wszystko, by on się nie rozpadł. Pod znakiem zapytania stanęło istnienie pierwszej drużyny futbolistów. Nie ma też chętnych do zarządzania MLKS Noteć. To przynajmniej pokazało piątkowe zebranie sprawozdawczo-wyborcze.
Zostało ono zwołane w trybie nadzwyczajnym. Powodem była rezygnacja z funkcji prezesa, którą pisemnie złożył wcześniej Marcin Kowalski. Prezesem Noteci był przez półtora roku. Wcześniej w odstępie niespełna roku w łabiszyńskim klubie prezesi zmieniali się trzykrotnie. Na koniec sezonu 2013/2014 drużyna seniorów przegrała walkę o utrzymanie w V lidze. W nowym sezonie ma zagrać w klasie A.
Jednak sympatycy klubu zadają sobie pytanie, czy drużyna w ogóle przystąpi do tych rozgrywek. Ustępujący prezes tłumaczył w piśmie informującym o rezygnacji z funkcji, że przyczyną główną jest brak zaangażowania zawodników w grę. Tłumaczył, że podjęty przez niego krok nie jest spowodowany nieumiejętnością wypełniania powierzonej mu funkcji, a chęcią poprawy w organizacji życia. Marcin Kowalski ustępował z dniem
30 czerwca, ale obowiązki deklarował się pełnić do 25 lipca i zobowiązywał się rozliczyć do tego czasu z dotacji przyznanej przez gminę Łabiszyn na działalność klubu w br., a ściślej na rundę wiosenną.
Zebranie nadzwyczajne zwołane zostało w celu dania takiej szansy Marcinowi Kowalskiemu właśnie 25 lipca. Ustępujący prezes jednak nie przyszedł na zebranie. Pojawiła się za to garstka sympatyków, członków klubu, dwoje członków zarządu i prezes honorowy oraz kilku piłkarzy. Ci ostatni nie zgadzali się z argumentacją ustępującego prezesa podaną w pisemnej rezygnacji. Otóż futboliści wyrazili pretensje do zarządzających klubem o to, że nie są stworzone minimalne warunki, które pozwalałyby na grę. Piłkarzom brakuje nawet wody do uzupełniania płynów podczas treningów i meczów. - Nie mamy też nawet możliwości wymyć się pod prysznicem. Nie ma ciepłej wody. W klubie nie ma żadnego gospodarza obiektu, który by się zajmował takimi podstawowymi rzeczami, jak wezwanie fachowców do usunięcia jakiejś awarii. Dajmy na to w sanitariatach. Albo, jak spaliły się korki od bezpieczników, to ani nie miał kto wezwać elektryka, ani też nie było korków na wymianę. A 6 butelek wody na całą drużynę na mecz to jest już jakaś kpina - mówili piłkarze, którzy dotarli na piątkowe zebranie.
Przewodniczący komisji rewizyjnej klubu „Noteć” Łabiszyn, Jan Męczyński stwierdził, że tylko 2 członków zarządu przybyło na piątkowe zebranie nadzwyczajne i należy wyciągnąć z tego wniosek, że nie tylko prezes rezygnuje, ale i większość jego kolegów. Dlatego będzie zwołane następne zebranie nadzwyczajne, na którym wybrany zostanie nowy zarząd. Jeśli chodzi o członków zarządu klubu, to było na tymże spotkaniu jedynie dwóch: Sławomir Seifert - wiceprezes oraz Michał Nowak - skarbnik i kierownik drużyny. Zabrakło oprócz Marcina Kowalskiego pozostałych członków zarządu: Marcina Piesika i Bartosza Kubiaka oraz sekretarza Marka Putza. Wiceprezes Sławomir Seifert zgadzał się z piłkarzami w tym, że nie ma chętnych do wzięcia spraw organizacyjnych w swoje ręce.
- Teraz to ja jestem wiceprezesem ds. sprzątania i prania. Po zawodach, czy treningach robię w obiekcie klubowym pranie spoconych strojów. Jeszcze walczę o to, by je zdążyć na linkach dosuszyć. Tak, ażeby były gotowe do użycia następnym razem. Taki to ze mnie wiceprezes - mówił Sławomir Seifert.
Po rezygnacji Marcina Kowalskiego najwyższy rangą działacz klubowy musi się teraz poświęcać przy praniu i suszeniu strojów piłkarskich oraz innych tego typu zadaniach, bo w Noteci od kilku lat nie ma już gospodarza obiektu. Jak usłyszeliśmy na zebraniu, gmina przestała już dawno łożyć na ten etat pieniądze.
Sławomir Seifert, wiceprezes klubu obok kierownika drużyny był jedynym członkiem zarządu, który miał odwagę przyjść na zebranie nadzwyczajne. Pozostałych, w tym prezesa, który pisemnie podał się do dymisji - zabrakło. fot. Karol Gapiński Na tle innych klubów w okolicy dofinansowanie Noteci z budżetu gminy nie jest imponujące. Na rundę wiosenną - jak przedstawił na zebraniu przewodniczący komisji rewizyjnej w klubie Jan Męczyński - była to kwota 30.000 zł z budżetu Łabiszyna. Klub wspierają jeszcze niewielkimi kwotami nieliczni sponsorzy. Łącznie z tego źródła klub uzyskał w pierwszym półroczu kwotę 4.887 zł. Przewodniczący komisji rewizyjnej w klubie powiedział, że należy się spodziewać, iż dofinansowanie Noteci z budżetu Łabiszyna będzie zapewne nieco wyższe w drugim półroczu br., niż w pierwszym. Koszty bowiem przed rundą jesienną są zawsze nieco wyższe, choć z drugiej strony teraz - po spadku seniorów do klasy A wyjazdy będą nieco krótsze. Jednak zarówno były wiceprezes i kierownik drużyny Roman Kokociński, jak i obecny skarbnik i kierownik drużyny Michał Nowak podkreślają, iż wcale różnica nie będzie wielka. Koszty opłaty sędziów są zbliżone w V lidze i klasie A. Odległości na mecze wyjazdowe też nie będą dużo mniejsze na jesień, niż były wiosną. Jan Męczyński sądzi, że można się spodziewać może 40.000 zł w drugim półroczu, jeśli chodzi o zastrzyk finansowy z budżetu gminy. Działacze chcieli na zebranie zaprosić burmistrza Jacka Idziego Kaczmarka, ale ten zaczął akurat w piątek urlop wypoczynkowy i nie było go w gminie.
Dla porównania dodajmy, że np. MKS Pałuczanka ma dostać 40.000 zł dofinansowania z gminy Żnin (trzy razy mniej, niż rok wcześniej) i też ma problemy organizacyjne. Na drugim biegunie w naszej okolicy jeśli chodzi o dotacje gminne znajduje się Pogoń Mogilno. Ten klub może liczyć na 500.000 zł dotacji z budżetu gminy, na której terenie funkcjonuje.
Według zawodników Noteci Łabiszyn, którzy dotarli na zebranie, jest szansa, że jeśli działacze wezmą sprawy w swoje ręce, to wystarczająca grupa futbolistów znajdzie się, by zagrać w nowym sezonie. Oczekują oni szybkich decyzji, co dalej z klubem, bo mają teraz związane ręce. Chcieliby grać w piłkę, a jeśli w Łabiszynie nie zostaną im stworzone po temu warunki, to będą chcieli szukać szczęścia gdzie indziej. Jeden z czołowych w poprzednich sezonach graczy Marcin Bizoń już napisał do klubu Szubinianka list, w którym deklaruje, że był w Noteci amatorem i jest gotowy zmienić dotychczasowe barwy. Poza tym - jak sygnalizowali piłkarze - jest zainteresowanie uzupełnianiem zespołu ze strony Dębu Barcin, który też ma kłopoty kadrowe.
Tymczasem w najbliższą niedzielę Noteć miała rozegrać w Łabiszynie mecz pucharowy ze Spartą Janowiec. Jednak goście oraz sędziowie nie byli jeszcze poinformowani o terminie meczu. Nie miał kto wysłać zgłoszenia do Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej. Na piątkowym zebraniu zdecydowano, że uczyni to kierownik drużyny Michał Nowak, który sam się zobowiązał. Mecz miałby się odbyć - według wstępnych założeń - o 1700 w niedzielę 3 sierpnia. Jeśli chodzi o zgłoszenie zawodników do rozgrywek ligowych, to według Sławomira Seiferta, ustępujący prezes zdążył załatwić te formalności. Teraz zatem wszystko pozostaje w rękach piłkarzy. W tym tygodniu mają trenować bez trenera.
O tym, kto miałby trenować ich w trakcie sezonu, zdecydować powinien nowy zarząd. Na wtorkowym, wieczornym treningu miała zapaść decyzja o wyznaczeniu nowego terminu zebrania wyborczego. Według Jana Męczyńskiego, który powołuje się na zapisy w statucie klubu, zarząd powinien liczyć 7 członków. Obecnie liczy praktycznie tylko dwóch, bo pozostali nawet nie zjawili się na zebraniu, nie podając sensownego usprawiedliwienia. Na następnym zebraniu miałby zostać wybrany nowy zarząd.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1172 (31/2014)
Film w zakładce Filmy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze