Reklama

Nowe platformy w Wiewiórczynie. Bociany będą mogły stworzyć w nich bezpieczny dom

Pokonując odległość nawet 10 tysięcy km, w ubiegłym roku z Afryki do położonego w gm. Rogowo niewielkiego Wiewiórczyna dotarły cztery pary bocianów. Jedna z nich po raz pierwszy, pozostałe przylatują tutaj od dawna. Dwoje nowych ptasich lokatorów niefortunnie uwiło swoje gniazdo na betonowym słupie zwieńczonym latarnią. Chwiejna konstrukcja zaczęła się nieuchronnie rozpadać, a z gniazda wyleciały co najmniej trzy niewyklute jeszcze jaja, rozbijając się o ziemię. O nieszczęściu bocianów naszą redakcję powiadomił mieszkaniec miejscowości - Tadeusz Smoter. Dopiero niedawno interwencja u spółki Enea przyniosła oczekiwany skutek. Na boćki czekają teraz dwie nowe platformy.

Cofnijmy się kilka miesięcy wstecz. W ubiegłym roku, już na początku weekendu majowego pan Tadeusz zauważył, że konstrukcja gniazda zbudowanego przez nowych mieszkańców miejscowości uległa naruszeniu, a azyl ptactwa zaczął się samoistnie rozpadać. Z gniazda wyślizgnęły się złożone już przez samicę jaja. Będąc na miejscu dostrzegliśmy trzy popękane skorupy. - Biedak stoi w tym gnieździe i nikt nie chce mu pomóc. Niedawno przecież była sprawa z kormoranami nad Jeziorem Tonowskim to od razu zrobił się hałas. Obok bocianów, jak dotąd, każdy przechodzi obojętnie - usłyszeliśmy wówczas od mieszkańca Wiewiórczyna, który jako jedyny zabiegał o szybką interwencję w postaci platformy. 

 

Reklama

W maju ubiegłego roku mieszkaniec Wiewiórczyna pokazał nam przechylone gniazdo, z którego wypadły bocianie jaja fot. Justyna Kulpińska

 

O sytuacji ptaków poinformował gminę Rogowo. Zgodnie z art. 7 ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 z późn. zm.) do zadań własnych samorządu należy zaspokajanie zbiorowych potrzeb wspólnoty, które obejmują m.in. sprawy z zakresu ochrony przyrody. Inspektor ds. gospodarowania mieniem komunalnym Paweł Janowski przekazał nam jednak, że w związku z faktem, iż urządzenie należy do spółki Enea Oświetlenie, właśnie do niej urząd zwrócił się z prośbą o podjęcie stosownych działań. 

Reklama

Nawiązaliśmy w związku z tym kontakt z regionalnym rzecznikiem prasowym Enei Oddział Dystrybucji Bydgoszcz Waldemarem Olterem, który zapewnił, że po naszym zgłoszeniu spółka niezwłocznie podjęła rozmowy z RDOŚ. - Jako spółka przywiązująca dużą wagę do ochrony środowiska oraz ze względu na okres lęgowy, będziemy działać we współpracy ze specjalistami w kwestiach ochrony ptaków, tak aby pomóc bocianom, a jednocześnie zapewnić bezpieczeństwo osób postronnych oraz dostaw energii elektrycznej do naszych Klientów - zapewnił 12 maja 2023 r. 

Ostatecznie para niedoszłych bocianich rodziców z Wiewiórczyna nie doczekała interwencji. Ptaki rozpoczęły budowę gniazda na pobliskim słupie, w dużo bardziej niebezpiecznej lokalizacji - bezpośrednio na linii energetycznej. Śledzący ich losy i trzymający rękę na pulsie Tadeusz Smoter od początku uważał, że zostały zlekceważone i nikt nie zadał sobie trudu, aby przyjść im z pomocą na czas.

Reklama

Niezwłocznie ponowiliśmy kontakt z Eneą, dowiadując się, że spółka cały czas czeka na wytyczne Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Bydgoszczy. Te miały zostać jej przesłane mailowo 17 maja, jednak Waldemar Olter oznajmił nam, że nie dotarły. Rzeczniczka RDOŚ Anna Gondek wyjaśniła, że wskazano energetyce różne rozwiązania. Jedno z nich dotyczyło zweryfikowania czy gniazdo jest zasiedlone i na jakim etapie lęgu bociana są młode. Zalecono kontakt ze stacją ornitologiczną Muzeum i Instytutem Polskiej Akademii Nauk lub Towarzystwem Przyrodniczym Bocian. Przekazano również formularz na zezwolenie na odstępstwo od zakazów dotyczących dziko występujących zwierząt objętych ochroną. W przypadkach wymagających szybkiej reakcji RDOŚ wydaje je także ustnie. - Pouczyliśmy też, jak postąpić w przypadku, gdy w gnieździe nie ma jaj. Rozwiązaniem problemu jest usunięcie jego części z pozostawieniem fragmentu spodu, a następnie montaż platformy lęgowej i położenie na niej części usuniętego gniazda. Na to nie potrzeba zezwolenia - mówiła Pałukom rzeczniczka. 

O ocenę sytuacji poprosiliśmy Krzysztofa Szelhausa z Towarzystwa Przyrodniczego Bocian, który przyznał, że czas na podjęcie działań niestety minął. Do momentu wylotu z Polski bociany zajmowały więc nowe gniazdo, którego umiejscowienie niejednokrotnie przyczyniało się do powstania zwarć elektrycznych w sąsiedniej nieruchomości, o czym informował pan Tadeusz. Stanowiła też zagrożenie dla samych ptaków.

Reklama

 

Jedna z dwóch nowych platform zamontowanych w ostatnich tygodniach przez spółkę Enea Operator fot. Justyna Kulpińska

 

W grudniu, po upływie blisko 8 miesięcy, na zlecenie spółki Enea zamontowano pierwszą wyczekiwaną platformę, a oprócz tego wymieniono stary drewniany słup energetyczny. Przypomnijmy, że bociany uwiły w tej lokalizacji gniazdo, z którego wypadły świeżo złożone jaja. Mieszkaniec Wiewiórczyna poprosił nas jednak o ponowny kontakt z rzecznikiem, mając nadzieję, że metalowe wzmocnienie zawiśnie również na słupie, który boćki wybrały po stracie potomstwa i gniazda. Waldemar Olter zapewnił, że stanie się tak do końca stycznia. 

Reklama

Dziś możemy napisać o szczęśliwym zakończeniu. Dzięki zaangażowaniu Tadeusza Smotra na bociany czekają bezpieczne gniazda na dwóch stabilnych platformach. Już niebawem ptaki rozpoczną swoją długą podróż, aby dotrzeć do Polski w połowie kwietnia. Tym razem Wiewiórczyn będzie dla nich idealnym miejscem do rozrodu i opieki nad potomstwem. Tym bardziej, że najbliższa okolica - ze względu na obecność akwenów wodnych i rzeki Wełny - obfituje w zasobne w pokarm żerowiska. 

Justyna Kulpińska


Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/04/2024 12:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości