Reklama

Słabszy bocian został zadziobany w gnieździe

W poniedziałek wczesnym rankiem do naszej redakcji ponownie zadzwonił Tadeusz Smoter z Wiewiórczyna. Pierwsza myśl - przekaże radosną nowinę o kolejnej bocianiej parze, która zadomowiła się na nowej platformie. Nic bardziej mylnego. Mieszkaniec gminy Rogowo poinformował nas, że w jednym z gniazd znajduje się martwy ptak. Okazało się, że przyczyną śmierci tego bociana była walka o gniazdo.

Nie tak dawno pisaliśmy o happy endzie w Wiewiórczynie, w związku z długo wyczekiwanym tam zamontowaniem dwóch nowych platform dla boćków. W ubiegłym roku z powodu ich braku niedoszli ptasi rodzice stracili potomstwo - jaja wypadły z niestabilnego gniazda i rozbiły się o ziemię.
O ich stracie poinformował redakcję mieszkający w Wiewiórczynie Tadeusz Smoter, który za naszym pośrednictwem zabiegał o bezpieczny azyl dla ptaków. Finalnie, po kilku miesiącach spółka Enea zamontowała we wsi aż dwie nowe platformy, które wyczekiwały powrotu bocianów z ciepłych krajów.
Na jednej z nich nie tak dawno boćki znalazły miejsce do życia i wychowywania potomstwa, na drugiej natomiast wydarzyło się nieszczęście. Nasz rozmówca dostrzegł w gnieździe martwego ptaka, a z prośbą o interwencję ponownie zwrócił się do nas.
Informacji o tym, jakie kroki podjąć w podobnym przypadku szukaliśmy u rzeczniczki Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy Anny Gondek, która zasugerowała, aby o sytuacji powiadomić Urząd Gminy w Rogowie i odpowiedzialnych za ten zakres spraw pracowników.
Zajmująca się ochroną środowiska w gminie Justyna Scheppler jeszcze tego samego dnia zainteresowała się zgłoszonym problemem. Na miejscu pojawił się wysięgnik i strażacy ze Żnina, zaś energetyka wyłączyła prąd w obrębie zdarzenia na czas działań. - Okazało się, że przyczyną zgonu była walka dwóch samców. W gnieździe znajdował się również drugi żywy bocian. Obaj chcieli zająć właśnie to miejsce - jeden drugiego zadziobał. Widoczne były obrażenia, ukłucia. Nawet wówczas kiedy jeden był już martwy, ten żywy nadal go dodziobywał - usłyszeliśmy od urzędniczki, która w celu potwierdzenia tej tezy kontaktowała się z Animal Patrol w Białych Błotach oraz weterynarią w Żninie. Wykluczono także, jakoby przyczyną mogła być ptasia grypa, ponieważ sezon na nią już się zakończył, a co więcej - bociany nie zapadają na tę chorobę.
Znawca gatunku Krzysztof Szelhaus z Towarzystwa Przyrodniczego Bocian poświadczył, że jednym z najbardziej prawdopodobnych powodów walki na śmierć i życie w obu przypadkach była chęć zajęcia gniazda, które zlokalizowane jest na bardzo sprzyjającym ptakom terenie, obfitującym w akweny oraz łąki. Tego typu zjawiska są naturalne, jednak w przeważającej większości kończą się mniejszymi lub większymi obrażeniami u pokonanego boćka oraz opuszczeniem przez niego terenu, na którym poniósł klęskę.
- Bocian jest drapieżnikiem, jest terytorialny. Występują też bardziej agresywne osobniki i są to przede wszystkim panowie. W każdym sezonie obserwujemy pojedyncze przypadki walk. W zeszłym roku słyszałem osobiście o 4 lub
5 takich sytuacjach, jednak zadziobanie na śmierć to wielka rzadkość - usłyszeliśmy.

Justyna Kulpińska

Reklama

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/05/2024 10:44
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości