Reklama

Nowy prezes 30 czerwca

W cieniu Macieja Wysockiego
   Nowy prezes 30 czerwca
     8 kandydatów zainteresowanych jest objęciem funkcji prezesa Spółdzielni Rolniczo-Handlowej "Rolnik" w Żninie. Tymczasem walne zgromadzenie członków spółdzielni nie udzieliło byłemu prezesowi Maciejowi Wysockiemu absolutorium. Za udzieleniem absolutorium głosował 1 członek, 30 było przeciw, a 2 głosy były nieważne. Byłego prezesa na walne nie zaproszono.

    Walne zgromadzenie członków Spółdzielni Rolniczo-Handlowej "Rolnik" w Żninie zebrało się w miniony poniedziałek, by ocenić sprawozdanie finansowe, dotyczące działalności w 2005 r.  
    W ubiegłym roku firma obchodziła jubileusz 100-lecia swego istnienia, a na jej czele stał wówczas Maciej Wysocki. Przypomnijmy, że członkowie Rady Nadzorczej jednogłośnie odwołali go z funkcji prezesa 27 marca bieżącego roku oraz większością głosów wykluczyli z członkostwa spółdzielni. Obowiązki szefa spółdzielni do czasu wyłonienia nowego prezesa objęła Małgorzata Czarniak. Obowiązki zastępcy prezesa powierzono Zbigniewowi Lisowi.
    Kioski w dużych miastach
    W ubiegłym roku za sukces firmy uznano rozwój handlu obwoźnego. Obecnie spółdzielnia dysponuje 5 samochodami. Spółdzielnia rozwinęła również współpracę partnerską z kontrahentami. W bieżącym roku spółdzielnia zamierza wdrożyć sieć kiosków w celu rozwinięcia branży cukierniczo-ciastkarskiej. Kioski z logo spółdzielni mają się pojawić jedynie na terenie dużych miast. Pierwszy z nich ma stanąć do końca lipca. Wprowadzenie sieci kiosków branży cukierniczo-ciastkarskiej wiąże się ze zwiększeniem stanowisk pracy w firmie. Ponadto spółdzielnia stoi przed wyzwaniem w zakresie produkcji i sprzedaży pieczywa. Wprowadzenie własnej sieci sklepów pozwoliło firmie na niezależność i osiągnięcie dobrych wyników.
    Wynik finansowy spółdzielni w 2005 r. ocenił lustrator Jerzy Domek z Bydgoszczy. Według niego sprawozdanie finansowe za 2005 r. zostało sporządzone z zasadami rachunkowości i kwalifikuje się do przyjęcia przez członków. Tak też się stało, bowiem walne zgromadzenie jednogłośnie przyjęło sprawozdanie zarządu z działalności za 2005 r. Ponadto przyjęto sprawozdanie Rady Nadzorczej z działalności w ubiegłym roku.
    Utrata zaufania
    Głosowanie nad absolutorium poprzedziło wystąpienie przewodniczącego Rady Nadzorczej Tadeusza Sobczyńskiego. Powołując się na materiał prasowy przewodniczący stwierdził, że często udzielenie absolutorium myli się z rozliczeniem wyników finansowych spółdzielni. Słowo absolutorium pochodzi z łaciny i odpowiada polskiemu słowu zwolnienie. Można je tłumaczyć jako zwolnienie z odpowiedzialności. Według Tadeusza Sobczyńskiego podstawą nieudzielenia absolutorium jest utrata zaufania niezbędna do dalszego sprawowania kierowniczej funkcji. Istotnym dla rezultatu głosowania nie jest wynik gospodarczy, tylko fakt utraty zaufania do osoby przez spółdzielców.
    Tadeusz Sobczyński przypomniał, że Rada Nadzorcza jednogłośnie zwolniła Macieja Wysockiego z funkcji prezesa zarządu oraz stosunkiem głosów 4:1 z członka spółdzielni. Przewodniczący Rady Nadzorczej dodał, że były prezes nie odwołał się od tych decyzji do sądu. Rada Nadzorcza zwolniła byłego prezesa w trybie trzymiesięcznym bez obowiązku świadczenia pracy. Termin ten mija z końcem czerwca.
    Zniszczone karty
    W opinii Tadeusza Sobczyńskiego Maciej Wysocki lansował pogląd, że wszystko było w porządku, a zaczęło się psuć w ostatnim tygodniu przed odwołaniem. Przewodniczący uważa, że już 2005 rok wskazywał, że sprawy idą w złą stronę, a finał tych niepokojów nastąpił w marcu 2006 r. - "Wnoszę o nieudzielenie Maciejowi Wysockiemu absolutorium z powodu utraty zaufania" - zaapelował do członków spółdzielni Tadeusz Sobczyński.
    Inicjatywę przewodniczącego poparł p.o. zastępca prezesa Zbigniew Lis. - "Kierunek, w którym zmierzał prezes był dla mnie nie do przyjęcia" - dodał Zbigniew Lis.
    Słowa te dodały otuchy pracownikom spółdzielni i rozochociły do wypowiedzi. Z sali zaczęły padać głosy: - "Dość już stresów w tej pracy, dosyć manipulacji. Niepokój w firmie jest nam niepotrzebny. Chcemy, żeby firma się rozwijała. Nie było rozmów z pracownikiem, tylko z góry go oceniano. Czas, żeby zacząć człowieka traktować podmiotowo, a nie przedmiotowo".
    Członkowie spółdzielni postanowili, że nad absolutorium będą głosować tajnie. W głosowaniu brało udział 33 członków.  
    Za udzieleniem absolutorium opowiedziała się 1 osoba, a 30 było przeciw. Oddano również dwa głosy nieważne. Tuż po głosowaniu żaden z członków nie wniósł zastrzeżeń wobec formy, trybu, przebiegu i poprawności głosowania. Chwilę później karty z wynikami głosowania na oczach wszystkich członków spółdzielni zniszczyli członkowie komisji skrutacyjnej: Małgorzata Sobczak i Janusz Żychliński, by nikt nie próbował dowodzić kto jak głosował.
Prezes dla dobra firmy
    Minął już pierwszy etap składania ofert na stanowisko prezesa spółdzielni. Jak dotychczas wpłynęło ich 8. Tadeusz Sobczyński poinformował, że - zważywszy na stemple pocztowe na kopertach - w zdecydowanej większości są to oferty od osób spoza naszego regionu.
    Zbysław Pilarski zastanawiał się co się stanie, kiedy Maciej Wysocki złoży ofertę o pracę. Jego zdaniem może do takiej sytuacji dojść, bo nic nie stoi na przeszkodzie, by swoją ofertę również złożył.
    - "Jeśli w tym gronie jest pan Maciej Wysocki to sprawa jest jasna. Nie powinien myśleć, że ma białą kartkę. Nie mam zaufania do Macieja Wysockiego. Nie wyobrażam sobie powołania go po raz drugi na prezesa zarządu, ale swoją ofertę ma prawo złożyć" - podkreślił przewodniczący.
Tadeusz Sobczyński nie zdradza na razie nazwisk kandydatów na prezesa spółdzielni, ponieważ koperty z ofertami są zdeponowane w sejfie i nie zostały jeszcze otwarte. Przewodniczący przekonywał, że nazwisk nikt nie zna. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 30 czerwca.
    - "Chcemy prezesa, który będzie pracował dla dobra firmy, a pana Wysockiego znamy. Działania Macieja Wysockiego utwierdzają nas w przekonaniu, że należało to zrobić szybciej" - uważa Tadeusz Sobczyński.
    Bez igrzysk w prasie
    Przewodniczący nie chciał wgłębiać się w szczegóły działań byłego prezesa, ponieważ w jego opinii im więcej takich informacji znajdzie się w prasie, tym wpływy do kasy spółdzielni będą mniejsze.
Niektórzy członkowie spółdzielni nie rozumieli, że skoro od dwóch lat w spółdzielni nie działo się najlepiej, nie byli o tym informowani.
    - "Trzeba było wyjaśnić członkom, że prezes działa na niekorzyść firmy. Nie mówiono nam nic. Czy w przypadku następnego prezesa będzie to samo, że dopiero kiedy będzie się coś waliło to się dowiemy" - dociekali członkowie. Pojawiły się również głosy, że udziały członków spółdzielni były zagrożone.
    Tadeusz Sobczyński wyjaśnił, iż w sprawach osobowych bardzo łatwo skrzywdzić człowieka zbyt pochopną decyzją. Przewodniczący myślał, że są to drobne błędy w działaniu byłego prezesa. Dodał, iż nie tylko on tak myślał, ale również osoby z którymi współpracował.
    - "To od dwóch lat nie narastało, lecz od grudnia 2005 r. i początku 2006 r. Od tego czasu to się zaczęło" - twierdzi Tadeusz Sobczyński.
    Przewodniczący zapewnił, że strona gospodarcza spółdzielni była zawsze zabezpieczona. Nie potwierdził ani nie zaprzeczył, czy miała powstać spółka, gdyż - jak to określił - nie należy urządzać igrzysk na łamach prasy.
    Walne zgromadzenie zadecydowało również, by 114.611 zł stanowiące zysk spółdzielni netto za 2005 r. podzielić w następujący sposób: 5% od tej kwoty jako odpis na fundusz osobowy, 100 zł netto - dywidenda (część wypracowanego przez spółkę zysku, która jest wypłacana posiadającym akcji) za każdy udział (w poprzednich latach było to 300 zł). Pozostała część kwoty zostanie przeznaczona na pokrycie straty z lat ubiegłych. Za takim rozwiązaniem opowiedziało się 20 członków, a 12 było przeciw. Osoby przeciwne popierały podział tej kwoty jak wyżej za wyjątkiem wypłaty dywidendy.
    Z formy przyjętej uchwały nie był zadowolony Zbysław Pilarski, który nie skąpił gorzkich słów: - "Niby pracujecie dla dobra spółdzielni, a głosujecie przeciwko sobie".
    Sukcesów dla następcy
    Maciej Wysocki, poproszony przez nas o wypowiedź po zebraniu, uważa, że skoro członkowie spółdzielni oceniali 2005 r., czyli okres, kiedy pełnił funkcję prezesa, wypadałoby, żeby przy tej ocenie był obecny. Tymczasem były prezes nie został na posiedzenie zaproszony.
    - "A był to bardzo dobry rok dla spółdzielni. Osiągnęła spółdzielnia dalszy zysk. Obchodziła 100-lecie. Zwiększyła obrót i rozwinęła sieć samochodów obwoźnych. Był to rok pełen sukcesów dla firmy, z czego jako były prezes zarządu bardzo się cieszę. Nie chcę komentować słów wypowiadanych na walnym, gdyż nie byłem tam obecny. Tamten okres w spółdzielni mam już za sobą. Miniony rok był trzecim rokiem z kolei powiększającego się zysku oraz zwiększającego się majątku firmy. Cieszę się, że firmę tą z firmy upadłej doprowadziłem do statusu firmy dobrze prosperującej i nowoczesnej, która ma swoje barwy, logo a także markę. Życzę wszystkim, żeby dalej tą firmę rozwijali, żeby powiększali jej majątek, a pracownikom życzę wszystkiego najlepszego. Nowemu prezesowi życzę równie dużych sukcesów" - zakończy Maciej Wysocki.

   Arkadiusz Majszak
 Pałuki nr 749 (25/2006)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości