Eugeniusz Kaczmarek zastąpi Marcina Kaśków na stanowisku prezesa Dębu Barcin. Dotychczasowy zarząd złożył rezygnację. 22 czerwca odbyło się nadzwyczajne zebranie sprawozdawczo-wyborcze, na którym powołane zostały nowe władze klubu.
Nowy zarząd „Dębu“ Barcin w niepełnym składzie, od lewej: Waldemar Stykała, Eugeniusz Kaczmarek (prezes), Marcin Blaczkowski i Eugeniusz Tylkowski. Na zdjęciu brakuje Tadeusza Kubickiego, który nie był obecny na zebraniu. fot. Magdalena Kruszka
Dotychczas w zarządzie Dębu Barcin zasiadali: prezes Marcin Kaśków, wiceprezes Piotr Marnocha, sekretarz Jarosław Kaśków, skarbnik Marcin Blaczkowski i członek Radosław Mróz. Z oświadczenia Marcina Kaśków, udostępnionego kilka dni przez walnym zebraniem wynika, że rezygnacja podyktowana jest dobrem stowarzyszenia, a zarząd rozważał różne warianty, ale uznał, że najlepszym jest złożenie rezygnacji.
- Trzeba pogodzić się z pewnymi faktami, a te fakty są następujące: Stowarzyszenie „Dąb“ Barcin jest, istnieje i istnieć będzie, a to, że nie ma w tej chwili żądnej sekcji, to też jest prawda - mówił Eugeniusz Tylkowski, członek komisji mediacyjnej, który prowadził czwartkowe zebranie.
Dotychczasowy prezes Dębu Marcin Kaśków złożył sprawozdanie z działalności zarządu za minione półtora roku, w którym przytaczał sukcesy, jak choćby awans drużyny do klasy A i zadbanie o solidne zabezpieczenie finansowe. Mówił także o problemach organizacyjnych, jakie pojawiły się na linii LKS Dąb BOSiR. Uznał, że bardzo mocno wpłynęły one na ostateczny wynik sportowy. Po przedstawieniu przez komisję rewizyjną protokołu z kontroli działalności klubu, dotychczasowy zarząd na jej wniosek otrzymał jednogłośne absolutorium.
Zanim nastąpiło zgłaszanie kandydatów do nowego zarządu, głos zabrał Włodzimierz Osuch, który stwierdził, że nowy zarząd wybrany przez 15 obecnych na sali członków, podczas kiedy jest ich w sumie 50, będzie miał za słaby mandat do kierowania klubem. Wszystko było jednak zgodne ze statutem stowarzyszenia, zatem przystąpiono do zgłaszania kandydatów. Jako kandydaci do nowego zarządu zgłoszeni zostali: Eugeniusz Kaczmarek, Marcin Blaczkowski, Eugeniusz Tylkowski, Włodzimierz Osuch, Waldemar Stykała i Tadeusz Kubicki, który nie był obecny na walnym zebraniu, ale dostarczył oświadczenie, że wyraża zgodę na kandydowanie. Kandydatami do komisji rewizyjnej zostali: Jarosław Kaśków, Daniel Guza i Zdzisław Jędrzejczak i w takim składzie pracować będzie przy nowym zarządzie. Wszyscy członkowie otrzymali po 12 głosów. Trzy głosy były nieważne.
Jeśli chodzi o zarząd, to będzie on pracował w składzie: prezes Eugeniusz Kaczmarek (11 głosów), wiceprezes Eugeniusz Tylkowski (13 głosów), skarbnik Marcin Blaczkowski (10 głosów), sekretarz Tadeusz Kubicki (11 głosów) i członek Waldemar Stykała (9 głosów). Włodzimierz Osuch zdobył 8 głosów i do zarządu nie wszedł, gdyż wcześniej ustalono, że nowe władze - jak dotychczas - będzie tworzyło 5 osób. Dwa głosy były nieważne.
Burmistrz Michał Pęziak, który uczestniczył w zebraniu, dziękował ustępującemu zarządowi i zaznaczył, że nigdy nie powiedział, że nie chce współpracować z zarządem Dębu Barcin. Tłumaczył także, że nie był obecny na poprzednim walnym zebraniu, ponieważ nie otrzymał zaproszenia. - Powiedziałem sobie, że dzisiaj na to spotkanie przyjdę, mimo tego że zaproszenia nie miałem przez długi czas, otrzymałem jest we wtorek, dwa dni przed zebraniem, chociaż standardy są takie, że przynajmniej tydzień wcześniej powinno się takie zaproszenie wysłać, ale mniejsza z tym - mówił burmistrz.
Eugeniusz Tylkowski przypomniał, że odbyły się cztery spotkania z udziałem komisji mediacyjnej i po pierwszym z nich nastroje były optymistyczne, ale kolejne ten optymizm stłumiły. Zaznaczył, że Dąb Barcin podlega innej formie finansowania i została w jakiś sposób ograniczona autonomia stowarzyszenia. - Nie chcemy takiej huśtawki i podejścia, że coś a nuż, widelec się uda, a może ktoś się wycofa, tylko musimy stworzyć zespół - mówił Eugeniusz Tylkowski. - Można by dłużej polemizować, ale to nie ma sensu. Musimy działać.
Radny Rafał Rydlewski, który wszedł w skład komisji mediacyjnej poinformował, że trzy z pięciu postulatów Dębu Barcin cały czas są realizowane, a dwa są trudne do zrealizowania. Wyjaśniał, że zarząd chciałby mieć wgląd w preliminarz wydatków finansowych, a takiego preliminarza nie ma i nie będzie z racji tego, że wszystkie potrzeby klubu zostały w pełni zabezpieczone - szatnie są przygotowane, boisko wykredowane, sędziowie opłaceni, a instruktorzy zatrudnieni. Na wszystko pieniędzy ma wystarczyć.
- W tej działalności merytorycznej państwo mówicie, że klub traci odrobinę autonomii. Można ją rozszerzyć i zacząć prać. Już tak trochę groteskowo o tym mówię - stwierdził Rafał Rydlewski. Zasugerował, ze należałoby się zastanowić, jak szkolić młodzież, jak zwiększyć dopływ tej młodzieży do drużyny seniorów, jak ta drużyna miałaby wyglądać, jakie powinny być proporcje między miejscowymi i dojezdnymi piłkarzami, jak pozyskiwać pieniądze od sponsorów i jak je wydatkować. Uznał, że jedyną sprawą sporną, przed którą stanie nowy zarząd, będzie kwestia związana z zawodnikami i z tym, czy będą oni należeć do stowarzyszenia czy do spółki. Zaznaczył, że obie strony będą musiały się spotkać z prawnikami i uzgodnić taką sytuację, która będzie zaspokajała potrzeby Dębu i BOSiR-u.
- Coś jest nie tak, kiedy drużyna „Dębu“ trzeci rok z rzędu jest na ostatnim miejscu - powiedział Rafał Rydlewski. - Wstyd jest kibicom i wstyd jest władzom samorządowym i coś trzeba zmienić. Powiem jeszcze coś o obecnym zarządzie. Chwała chłopakom, że potrafili taką decyzję w tej chwili podjąć, ale też chciałbym, żebyśmy pamiętali o tym, co dobrego oni zrobili. To tak jest w pracy trenera czy prezesa, że są wzloty i upadki. Teraz nie jest najlepiej, ale nikt wam nie zapomni cztery czy pięć lat temu waszego awansu i waszej pracy.
Na zakończenie burmistrz Michał Pęziak wyraził zadowolenie, że pojawiają się wypowiedzi, które kierują dyskusję na temat klubu Dąb Barcin na właściwe tory, czyli co zrobić, żeby drużyna, która jest wizytówką klubu, miała lepsze wyniki.
- Mówimy o tym, co zrobić, żeby z młodzieżą lepiej się pracowało - stwierdził burmistrz. - O tym powinniśmy mówić, a nie zajmować się tematami, które zamącają całość obrazu i niepotrzebnie marnujemy na to energię. Warunki, jakie stworzyła gmina poprzez spółkę BOSiR drużynie „Dąb“ Barcin i wszystkim drużynom i sekcjom sportowym, to w okolicy nikt takich warunków nie ma. Przykro będzie, że drużyna spadnie w tym sezonie do klasy A, ale jeśli w tej klasie A będzie odnosiła sukcesy, to na pewno panowie, którzy tutaj siedzą, a są wiernymi kibicami, chętniej będą na mecze „Dębu“ Barcin przychodzić. Nie jest to takie superistotne, czy to jest piąta liga i ostatnie miejsce czy klasa A. Jak będzie atmosfera w zespole i będzie drużyna wygrywała, to na pewno będą kibice i tacy zawodnicy, którzy będą chcieli może i do klubu wrócić i grać w tym klubie i nosić czerwono-zielone barwy na swoich piersiach.
Nowo wybrany prezes zarządu Dębu Barcin Eugeniusz Kaczmarek zauważył, że trzeba się cieszyć, że są jeszcze ludzie, którzy się z klubem utożsamiają i chcą działać dla dobra tego klubu. - Nie będę obiecywał przy objęciu tego stanowiska złotych gruszek na wierzbie, bo to nie ma sensu, nie wiadomo jak to będzie - mówił nowy prezes. - Chciałbym tylko, żeby to wszystko, co było, wróciło do normalności. Nie mówię, że jest postawione do góry nogami. Ale chciałbym, żeby zniknęły głupie czy naiwne plotki. Chcę doprowadzić do tego, aby klub był u wszystkich na ustach normalnym stowarzyszeniem i normalnym klubem.
Więcej zdjęć w naszej galerii, a film w zakładce Filmy.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1324 (26/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze