Reklama

Historia miasta Łabiszyn - początki, lokacja i opis dokumentu z 1678 r.

Nieposłusznym i nie wywiązującym się z powinności groziły kary pieniężne, wtrącenie do więzienia miejskiego, lub zgodnie z prawem magdeburskim - noszenie kamienia wokół ratusza. Na tę ostatnią karę musiały zwłaszcza uważać ..."białogłowy gembiate, swarliwe i które by nieuczciwe słowa obie zadawały i insze exorbitantiae et absurda czyniły". Niezadowoleni i nieposłuszni po wywiązaniu się z nałożonych obowiązków mogli miasto opuścić lub byli przez burmistrza usuwani. Łabiszyn dołączył do "Polski murowanej", powstającej za czasów Kazimierza Wielkiego otrzymując magdeburskie prawa miejskie. 11 czerwca 1678 r. na zamku w Łabiszynie kasztelan łęczycki Paweł Gembicki potwierdził te prawa miejskie. Choć ów dokument nie zachował się, znamy jego kopię z 1712. Co zawiera? Przypominamy artykuł Ryszarda Nowickiego wydrukowany w Pałukach w 1995 roku.

    Początki miasta

    O istnieniu miasteczka Łabiszyn po raz pierwszy wspomina dokument z 1369 r. Wydany wtedy został wyrok sądu ziemskiego w Gnieźnie, w myśl którego Bogusław z Piłatowa i Henryk z Rynarzewa zobowiązali się wojewodzie brzesko-kujawskiemu Wojciechowi do likwidacji młyna wodnego na Noteci znajdującego się między Piłatowem a Obielewem. Wojewoda uzyskał zapewnienie o wprowadzeniu zakazu budowy mostu, grobli oraz uprawiania na rzece żeglugi między wsią Ptur a miasteczkiem Łabiszynem.
    Historia Łabiszyna jest znacznie starsza i sięga połowy wieku XIII. Na dokumencie z 1247 r. wspomniany jest Dezydery z Łabiszyna, prawdopodobnie właściciel osady.1)
    Jak dotąd nie natrafiono na źródłowe informacje dotyczące czasu powstania osady oraz założenia miasta. Brak akt miejskich utrudnia odtworzenie rozwoju Łabiszyna. Andrzej Wędzki przypuszcza, że lokacja miasta miała miejsce w 1356 r. Upatruje podobieństwo z leżącą w pobliżu Pakością, dla której 8 lutego 1359 r. Kazimierz Wielki wydał wojewodzie brzesko-kujawskiemu Wojciechowi i podczaszemu brzesko-kujawskiemu Hektorowi zezwolenie na lokację [wikipedia podaje rok 1369, ale jest to po prostu data pierwszej informacji o mieście - przyp redakcji].
    11 czerwca 1678 r. na zamku w Łabiszynie kasztelan łęczycki Paweł Gembicki potwierdził prawa miejskie. Udało się odszukać dokument powtarzający treść cennego oryginału, który był przechowywany w archiwum (tzw. "copie vidimata") sporządzoną w 1712 r., która jest, jak dotąd, najstarszą zachowaną w całości informacją źródłową o przywilejach miasta. Kopia została wykonana z dokumentu wystawionego w 1687 r. przez syna Pawła - Macieja Gembickiego.

    Gembiccy

    Łabiszyn stanowił własność Gembickich, herbu Nałęcz od 1649 r. do 1763 r. Przed nimi wchodził w skład dóbr Latalskich, Czarnkowskich, Grudzińskich i Opalińskich.
    Po śmierci Aleksandra Opalińskiego jego młodsi bracia Jan Konstanty i Jan Leopold sprzedali w 1649 r. majętność łabiszyńską za 170.000 zł kasztelanowi gnieźnieńskiemu Krzysztofowi Gembickiemu. Krzysztof (zmarł 26 czerwca 1653 r.) poślubił starościankę uświacką, wdowę po Stanisławie Radziejowskim, Krystynę Sapieżankę. Ich syn podkomorzy poznański Andrzej (zmarł w 1688 r.) ożenił się z kasztelanką poznańską Katarzyną Czarnkowską, z którą nie miał potomstwa. Jego druga żona, wojewodzianka poznańska Katarzyna Grzymułtowska urodziła dwóch synów i córkę, które dość wcześnie zmarły. Wobec braku sukcesora dobra łabiszyńskie sprzedał w 1679 r. za 144.000 zł stryjecznemu bratu, kasztelanowi łęczyckiemu Pawłowi Gembickiemu.
    Paweł był synem Stefana, wojewody łęczyckiego i Elżbiety Grudzińskiej. Po stryju Krzysztofie w roku 1636 został podczaszym poznańskim. Elekcję Jana Kazimierza podpisał jako kasztelan międzyrzecki. W 1665 r. został kasztelanem łęczyckim, a trzy lata później otrzymał starostwo dybowskie. W czasie potopu szwedzkiego był jednym z wodzów wielkopolskiego pospolitego ruszenia, którzy 25 lipca 1655 r. podpisali pod Ujściem kapitulację wobec Szwedów. Postąpił podobnie jak wojewoda poznański Krzysztof Opaliński, ówczesny właściciel Szubina. Paweł posiadał rodowe Gembice, Łabiszyn oraz wiele innych wsi. W swych dobrach opiekował się świątyniami, a zwłaszcza kościołem w Borysławicach, gdzie został w 1687 r. pochowany. Poślubił kasztelankę międzyrzecką Barbarę Doliwę Rozrażewską. Z pierwszą żoną miał syna kasztelana płockiego Stefana (zmarł w 1695 r.), a z drugą Konstantego i Macieja, starostę nakielskiego oraz trzy córki: Mariannę, Annę i Elżbietę.
    Maciej otrzymał od ojca dobra łabiszyńskie, do których dokupił w województwie łęczyckim wsie: Dąbrówkę, Górkę, Niwki i Dzięcioły. Poślubił Dorotę Grotównę. Zmarł nie uczyniwszy testamentu. Po jego bezpotomnej śmierci zgodnie z prawem sukcesyjnym majątek uległ rozdrobnieniu. Dobra łabiszyńskie w 1763 r. scalił generał wojsk koronnych Franciszek Skórzewski, mąż Marianny Ciecierskiej, wnuczki Baltazara Ciecierskiego i Anny z Gembickich. Wykupił od spadkobierców prawa do dóbr za 411.820 zł. W 1772 r. w Łabiszynie na prawym brzegu Noteci lokował Nowe Miasto.

Reklama

    Copia vidimata

    Dokument potwierdzający przywileje Łabiszyna jest sygnowany przez kasztelana łęczyckiego i starostę dybowskiego Pawła Gembickiego oraz jego syna Macieja na zamku łabiszyńskim 11 czerwca 1678 r. Copia vidimata została sporządzona z dokumentu wystawionego w 1687 r. przez Macieja. Kasztelanic postanowił od nowa potwierdzić nadane z dawna przywileje i ustanowił własną ordynację. Wydarzenie to ma związek z wielkim pożarem, który wybuchł w Łabiszynie 10 marca 1687 r. Spłonęły wtedy liczne domy, w tym pięć w rynku. Pożar strawił kościół farny św. Mikołaja (kaplica przy Zakładzie Sióstr Elżbietanek). Spłonęły dokumenty, które rozproszone ponownie zebrał i od nowa zatwierdził Maciej. Była to zarazem okazja do określenia nowych powinności na rzecz właściciela. Dokonał tego jeszcze w 1687 r. - między marcem a czerwcem. Za tą datą przemawiają informacje o pożarze oraz o zwolnieniu z czynszów przez trzy lata do 1681 r. właścicieli lub spadkobierców spalonych domów w rynku, którzy zaczną się budować. Na rozpoczęcie prac mieli pół roku. Jeżeli nie stawiali domów w tym czasie, puste place były w dyspozycji właściciela zamku.
    Podstawą sporządzenia był dokument ojca z 11 czerwca 1678 r. Maciej odwołuje się do pamięci i decyzji swoich przodków, a zwłaszcza podkomorzego poznańskiego Andrzeja Gembickiego i kasztelana łęczyckiego Pawła.  

Reklama

    Prawa i obowiązki

    Dokument został sporządzony w języku polskim i łacińskim. Maciej występuje w nim jako hrabia oraz "Haeres et Dominus" (Pan i Właściciel). Ustanowił szczegółową ordynację składającą się z 44 punktów.
     Zgodnie ze zwyczajem prawo miejskie na przestrzeni wieków było co pewien czas potwierdzane i poszerzane nowymi przywilejami. Ponawianie miało głównie na celu zwiększenie dochodów właściciela. Tak było i w tym przypadku.
     W dokumencie dużo miejsca poświęcono powinnościom na rzecz zamku, ściąganiu podatków, sprawom handlu i rzemiosła. Z treści wynika, że mieszkańcy byli silnie uzależnieni od właścicieli. Władze miejskie - burmistrz z radą miejską i wójt z ławą sądową - pochodziły z wyborów, ale wpływ na ich powołanie miał pan. Przed nim też odpowiadali. Nieposłusznym i nie wywiązującym się z powinności groziły kary pieniężne, wtrącenie do więzienia miejskiego, lub zgodnie z prawem magdeburskim... noszenie kamienia wokół ratusza. Na tę ostatnią karę musiały zwłaszcza uważać ..."białogłowy gembiate, swarliwe i które by nieuczciwe słowa obie zadawały i insze exorbitantiae et absurda czyniły". Niezadowoleni i nieposłuszni po wywiązaniu się z nałożonych obowiązków mogli miasto opuścić lub byli przez burmistrza usuwani.
    Z niektórych wcześniej obowiązujących powinności mieszkańcy zostali zwolnieni (raczej otrzymali tego potwierdzenie), jak z podwód i pieszych wypraw (w 1458 r. Łabiszyn na wojnę z Krzyżakami wystawił czterech pieszych żołnierzy). W zamian rocznie płacili 24 grosze. Nadal pobierano cło, które przeznaczono na wybudowanie ratusza. Zachowane zostały ulgi dotyczące obowiązkowego łowienia ryb sieciami dla właściciela - w ciągu roku osiem razy łowiono darmo, a cztery za opłatą.
    Miasto zamieszkiwali szewcy, młynarze, piekarze, kuśnierze, zduni, bednarze, krawcy, kowale, kołodzieje, ślusarze. Piwowarzy podobnie jak w przeszłości nadal pozostawali bez cechu. Mieszczanie zajmowali się m.in. uprawą chmielu. Wśród nich widoczne jest zróżnicowanie pod względem zamożności - występowali bogaci, średnio zamożni, ubożsi i komornicy. Płacili panu różnej wysokości czynsz na św. Marcina (11 listopada) - jeden złoty i sześć groszy, 18 groszy, 12 groszy, wiertel chmielu (wiertel - miara pojemności ciał sypkich - w XIX w. 13,9 l; dwa kapłony od łąki. Ci, którzy korzystali z lasów pana, oddawali na św. Marcina po kapłonie i wiertel owsa. Tylko mieszczanie, którzy posiadali woły i konie, mogli korzystać z pastwiska. Komornicy od wczesnej wiosny do św. Marcina dwa dni w tygodniu odrabiali na folwarku pańskim. Szynkarki płaciły trzy grosze od beczki. Nieuczciwym piekarzom, którzy piekli za mały chleb, groziła konfiskata pieczywa na rzecz klasztoru lub szpitala. W miasteczku mieszkali Żydzi, którym pan gwarantował bezpieczeństwo.
    Jest mowa o potrzebie szybkiego wybudowania (erekcji) ratusza ..."żeby honorofice nie pod wiechą Sądy swoie miasteczka tego odprawowały się..." Nie udało się ustalić, kiedy powstała siedziba władz miejskich. Maciejowi zapewne zależało na wybudowaniu nowego ratusza, który byłby ozdobą, podkreślał rangę i znaczenie miasta.  
    Ogień był dotkliwym nieszczęściem dla każdego miasta. Pożar z 10 marca 1678 r. dokonał ogromnych spustoszeń. Maciej rozkazał: "...aby drabiny na każdym domostwie były, także i kłody do wody przed domami, haków zaś Burmistrz i Woyt z gminą aby dziesiątek mieli: z cechów zaś to iest z każdego cechu po dwa haki żelazne warowne, które haki lubo to przy domach pod wystawami, lubo przy ratuszu, aby zawsze bywały, a to ma bydź iak nayprędzej pod winą dziesięciu grzywien. Do tego aby studnie dwie w rynku kosztem mieyskim były wybudowane przydawam i nakazuię". Zabronił poruszania się w nocy z pochodniami i otwartym ogniem. Za nieprzestrzeganie tego postanowienia groziła kara dwóch grzywien. Pięć razy tyle trzeba było zapłacić w razie korzystania z komina w złym stanie technicznym. Bezpieczeństwa w nocy i spokojnego snu mieszkańców pilnowała straż nocna.
    Domagał się zachowania czystości i porządku w mieście. Do specjalnie umocnionego punktu na rzece ..."ma się ściągać wywożenie mierzwy i inszego plugastwa ze wszystkiego miasta, żeby tak w rynku, iako i ulicach, iako też i w rynsztokach żadnych fetorów nie było..."  
    Rowy, kanały, brzegi Noteci co roku były czyszczone i umacniane. Dbał o drogi prowadzące do Bydgoszczy, Szulca (Szubin?) i inne. Sześć razy do roku mieszczanie mogli jechać na targ do Żnina lub Kcyni po zboże.

    Zamek

    Przy opisie mostów została przekazana cenna informacja. Do dziś nie jest znana dokładna lokalizacja tak często wspominanego w dokumencie zamku. Wydaje się, że znajdował się na wyspie. Droga do niego prowadziła przez most - "do naprawy mostów wszystkich iako i tego, co do zamku Ichmć Haeredes wiezdzaią drzewa ile razy będzie potrzeba za rekwizycyą zamkową powinni będą przywieźć P.P. mieszczanie, młynarze zaś one naprawiać i nowo budować powinni".

Reklama

W 1993 r. natrafiono na wyspie na pozostałości budynku, prawdopodobnie zamku. Przyszłe badania wykopaliskowe mogą dać w tym zakresie jednoznaczną odpowiedź. Usytuowanie zamku na wyspie otoczonej Notecią podnosiło walory obronne rezydencji (według niezachowanego dokumentu z 1558 r. zamek miał zbudować w 1376 r. pierwszy dziedzic Łabiszyna, wojewoda brzesko-kujawski Wojciech). Taka lokalizacja wykazywałaby podobieństwo do leżącego kilkanaście kilometrów dalej zamku w Szubinie, którego ruiny przetrwały do dzisiaj. Rezydencja w Szubinie powstała na trudno dostępnym wzniesieniu, między ramionami Gąsawki, w podmokłym i bagnistym terenie.
    Zachowany w całości XVII-wieczny przywilej daje obraz ówczesnego życia małego pałuckiego miasteczka. Ze względu na brak akt miejskich jest tym cenniejszy. Zawiera szereg istotnych informacji dotyczących przeszłości Łabiszyna, który nadal czeka na swoją monografię.

Ryszard Nowicki
Pałuki nr 179 (30/1995)

Reklama

Za udostępnienie materiału autor serdecznie dziękuje Jarosławowi Banaszakowi.

Przypisy
1) A. Wędzki, Początki Łabiszyna, [w] Żnińskie Zeszyty Historyczne, nr 12, Żnin 1994 r. Jest to pierwszy naukowy artykuł dotyczący powstania miasta.
2) Op. cit. s. 31.

 

52UFLADA

 

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 23/08/2024 10:01
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości