Reklama

Obowiązek szkolny a macierzyństwo

Trudne dzieciństwa  
    Obowiązek szkolny a macierzyństwo
    17-letnia dziewczynka z Rościmina w gminie Mrocza trafiła wraz ze swoją 14-miesięczną córeczką do ośrodka Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu "Judym" w Kołaczkowie. Miało to być tymczasowe miejsce pobytu dzieci, do chwili znalezienia odpowiedniej dla nich placówki, a z tym Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Nakle ma duże kłopoty. Dramat tej sytuacji pogłębia to, że niepełnoletnia matka i jej dziecko nie otrzymują żadnej pomocy materialnej. Jak tłumaczą urzędnicy - prawo nie przewidziało takiej sytuacji.

    Sytuacja w jakiej znalazły się 17-letnia Kasia i jej mała córeczka Wiktoria jest typowym przykładem indolencji systemu urzędniczo-prawnego. Pracownicy instytucji powołanych do tego, aby pomagać takim dzieciom bezradnie rozkładają ręce twierdząc, że nie można znaleźć odpowiedniego miejsca - jak w przypadku PCPR - lub nie ma podstaw prawnych do przekazania pomocy finansowej - zdaniem M-GOPS. 

Kasia marzy o lepszym życiu dla swojej córeczki. Daje jej swą miłość, której sama nie zaznała. fot. Tomasz Rogacz

    Kasia wychowała się w małej popegeerowskiej wsi Rościmin w gminie Mrocza. Ma dwóch starszych braci i pięcioro młodszego rodzeństwa, które obecnie przebywa w domu dziecka. Miała trudne dzieciństwo, chociaż poprawniej należałoby powiedzieć, że ma je nadal. Ojciec nie żyje, a matka nie stroniła od alkoholu. W domu rodzinnym nie było szans na normalne funkcjonowanie i rozwój. Często głodna, nie mogła skupić się na nauce.

Reklama

    Pojawiły się problemy w szkole. Mając 15 lat zaszła w ciążę. Dziewczynka urodziła córeczkę Wiktorię. Prawną opiekunką dziecka została ciotka Kasi - siostra matki. Jednak dziewczyna wraz z córeczką mieszkała nadal w swoim domu z matką. Kasia przestała chodzić do szkoły, bo nie miała z kim zostawić dziecka, którego dobro stawiała ponad wszystko. Ponieważ nie realizowała obowiązku szkolnego miała trafić decyzją sądu w Nakle do ośrodka szkolno-wychowawczego, a malutka Wiktoria do domu dziecka. Sprawę prowadziła sędzia Anna Trochanowska-Wojtecka. Drastyczna decyzja o rozdzieleniu młodej matki z jej córeczką została jednak zmieniona i zasądzono dla Kasi placówkę socjalizacyjną dla matki z dzieckiem. Znalezieniem miejsca w takiej placówce zająło się Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Nakle. Zadanie okazało się bardzo trudne.
    Tymczasem matka Kasi trafiła do zakładu karnego i dzieci musiały zostać natychmiast zabrane z domu.  Wysiłki PCPR nie przyniosły rezultatu. W końcu Kasia i Wiktoria 10 maja 2005 r. trafiły do ośrodka w Kołaczkowie, który należy do Stowarzyszenia Pomocy Bliźniemu "Judym". Prezesem stowarzyszenia jest Ryszard Torba.
    - "Zostaliśmy poproszeni przez PCPR w Nakle o pomoc. Mieliśmy przez kilka dni zatrzymać Kasię i Wiktorię do czasu znalezienia dla nich placówki. Poszukiwania się jednak przedłużały" - zaznacza Ryszard Torba.
    Sprawdziliśmy kilka domów dla samotnych matek, czy byłoby w nich miejsce dla nieletniej Kasi i jej córki. W Schronisku dla matki z dzieckiem w Inowrocławiu powiedziano nam, że wolne miejsca są rezerwowane dla wychowanków tamtejszego domu dziecka. W Domu Samotnej Matki w Ciechocinku jest wolne miejsce, ale - jak powiedziała siostra Salomea - problem pojawiłby się, gdyby matka chciała kontynuować naukę, bo nie miałby kto opiekować się dzieckiem.  
    - "Kiedy poznaliśmy je bliżej, było dla nas wiadome, że nie możemy dopuścić do ich rozdzielenia i nie pozwolimy ich skrzywdzić" - mówi szef stowarzyszenia, które przygarnęło Kasię i Wiktorię.
    - "Było widać, że zależy jej na małej. Bardzo dobrze się nią opiekowała. To nas głównie zmobilizowało do zaangażowania się w pomoc" - dodaje Joanna Milwicz, która jest pedagogiem w ośrodku.
    Obie dziewczyny miały anemię. Konieczna była interwencja lekarska i pobyt w szpitalu. Choć nie były ubezpieczone, szubińska placówka zgodziła się przyjąć pacjentki i sponsorować leczenie. Kilkunastomiesięczna Wiktoria nadal potrzebuje wiele witamin. Stowarzyszenie "Judym" nie dysponuje jednak wystarczającymi środkami, aby zapewnić konieczną opiekę. - "Zdarzają się czasami dobrzy ludzie, którzy zasponsorują zakup witamin i mleka w proszku, np. dostaliśmy od jednego pana kilka kartonów "bebiko", które jest najbardziej potrzebne" - mówi Joanna Milwicz.  
    Problem finansowania młodej rodziny pogłębi się, gdy Kasia zacznie chodzić do szkoły - od września rozpoczyna naukę w drugiej klasie gimnazjalnej w Rynarzewie.  
    Sytuacja prawna Kasi jest obecnie tak skomplikowana, że nie mogą do niej trafić żadne środki finansowe. Po pierwsze jest niepełnoletnia. Jej prawnym opiekunem jest matka, której przysługuje zasiłek na córkę w kwocie 170 zł. Środki te wypłaca Miejsko-Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w Mroczy. Aby te pieniądze mogła otrzymywać Kasia matka musiałaby podpisać zgodę na przekazywanie ich do ośrodka "Judym". Taką zgodę wyraziła już ciotka, która prawną opiekę sprawuje nad Wiktorią - dlatego od sierpnia zasiłek na dziecko w kwocie 43 zł otrzymywać będzie Kasia.  
    Gdyby dziewczynki trafiły do domu dziecka, starostwo nakielskie musiałoby przekazywać do placówki na każdą z nich od 1.500 do 2.000 zł. Ponieważ znajdują się w ośrodku należącym do niepublicznego stowarzyszenia, starostwo nie ma podstaw prawnych umożliwiających przekazanie jakichkolwiek pieniędzy. - "My nie jesteśmy dla nich właściwym ośrodkiem. Mamy je jednak pod szczególnym oczkiem. Kasia ma szansę na naprawdę normalne życie i ona to doskonale rozumie. Chcielibyśmy zrobić dla nich dużo więcej, ale bariera finansowa nie pozwala nam na to. Nie wiem, jak my sobie poradzimy, kiedy zacznie chodzić do szkoły" - mówi Ryszard Torba.
    - "Nasza placówka nie do końca jest dla niej odpowiednia, ponieważ przebywają tu dorośli. Nie znaczy to jednak, że w innym miejscu byłoby mniej zagrożeń. W domach dziecka zdarzają się patologie. A może dlatego, że są tu dorośli będzie jej lepiej. Kasię obowiązują tutaj inne zasady, bardziej zwracamy uwagę na to co robi" - mówi pani pedagog.
    Kasia już przyzwyczaiła się do nowego miejsca i nie chciałaby wracać do domu. - "Tutaj mam przynajmniej jedzenie. Wiktoria też ma to, czego potrzebuje. Wiktoria jest teraz najważniejsza. Chciałabym skończyć szkołę i mieć zawód" - mówi Kasia z nadzieją w głosie.
    Dziewczyna nie wyobraża sobie sytuacji, gdyby musiała rozstać się z córką. - "To jest niemożliwe. Po prostu bym jej nie oddała" - stanowczo odpowiada młoda matka, a w jej oczach pojawiają się łzy, strach i podejrzliwość. Wszystko wskazuje na to, że Kasia pozostanie w Kołaczkowie do pełnoletności - 18. urodziny będzie obchodzić 11 lipca w przyszłym roku. Od dwóch tygodni stowarzyszenie "Judym" posiada status organizacji pożytku publicznego. Firmy mogą teraz wesprzeć dziewczynki i stowarzyszenie przekazując 1 proc. podatku.
    Burmistrz Mroczy Wiesław Gozdek zwróci się do M-GOPS o przyznanie zasiłku okresowego matce Kasi, który wraz z zasiłkiem rodzinnym powinien trafić do dziewczynki. Burmistrz nie umiał odpowiedzieć na pytanie, w jakiej kwocie będzie to dotacja.  

Tomasz Rogacz
Tygodnik Barciński Pałuki nr 211 (30/2005)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości