Reklama

Od 4 lat pole rolnika z Wszednia zalewa woda. Na naprawę wodociągu MPGK nie ma pieniędzy

Janusz Gajownik od 4 lat nie może doprosić się naprawy wodociągu biegnącego wzdłuż pola, gdzie uprawia buraki. Prezes spółki komunalnej MPGK Artur Lorczak mówi, że nie ma pieniędzy na remonty i firma walczy o przeżycie. Odcinek feralnego wodociągu został wyłączony z użytkowania, tak, aby okoliczni mieszkańcy mieli wodę. Prezes zapowiada prace jesienią po zbiorach - warunkiem jest jednak ustabilizowanie sytuacji finansowej spółki.

Janusz Gajownik z Wszednia (gm. Mogilno) uprawia buraki na polu, które leży przy drodze w kierunku Chałupsk, skręcając w lewo z drogi wojewódzkiej. W prawą stronę biegnie droga do Twierdzinia. Kilkanaście dni temu rolnik przyszedł do redakcji Pałuk z bezsilności. Ma już dość ciągłego zalewania wodą jego pola oraz braku działań komunalki związanych z usunięciem awarii występujących na jego polu.

Dochodzi do niej prawdopodobnie przez stare rury, z których jest wykonany wodociąg biegnący wzdłuż pola. Gdy przyjechaliśmy na pole rolnika, naszym oczom ukazała się ogromna dziura, wydrążona przez pole droga przez wodę i całe pole nasączone było wilgocią. - Jakby ktoś tam wszedł to dziura jest do pasa. To wyglądało jak fontanna. Ile litrów wody tu musiało wylecieć..., a my podatnicy musimy za to płacić - mówił rolnik.

fot. Inez Padowska

Reklama



Rolnik poinformował nas, że problem na jego polu ciągnie się już od ponad 4 lat. We wrześniu zeszłego roku zgłaszał sprawę  do spółki gminnej MPGK, gdzie kontaktował się z kierownikiem Piotrem Gumiennym. Janusz Gajownik prosił o naprawę awarii, przez którą ma straty w uprawach. Otrzymuje dotacje z Unii Europejskiej, w związku z czym na polach przeprowadzane są kontrole. Obawia się, że sytuacja na jego polu mogłaby skutkować zabraniem mu części dopłat.

Janusz Gajownik poprosił MPGK, żeby rozpoczęli prace jesienią ubiegłego roku lub zimą. Według rolnika, spółka komunalna obiecała podjąć takie działania, jednak do dnia dzisiejszego wodociąg nie został naprawiony.

Awaria na polu często skutkowała tym, że okoliczni gospodarze nie mieli wody. - Rolnik przyjechał do mnie rano, bo byłem na polu już przed 5.00 i mówi "kurczę, wody nie ma, nie mogę cielaków napoić". Tak woda leciała na moje pole, że w domu w kranie nie mieliśmy jej w ogóle - opowiada reporterowi jedną z takich sytuacji Janusz Gajownik.

fot. Inez Padowska

Reklama



Jak się okazuje, problemem dla spółki, by wymienić około 320 metrów wodociągu są pieniądze.

- Na powyższym odcinku faktycznie dochodziło już wielokrotnie do awarii. Od roku 2020 było ich sześć. Przyczyną tak częstych awarii jest najprawdopodobniej niska jakość rur, z których wykonany został rurociąg. Jedynym sposobem naprawy jest jego wymiana. Do wymiany jest około 320 m odcinek wodociągu. Prace remontowe związane z wymianą wadliwego odcinka były zaplanowane do wykonania już w roku 2022. Ich koszt oszacowaliśmy na 96 tys. zł. Jednakże pandemia i znaczny wzrost kosztów oraz pogorszenie sytuacji finansowej Spółki spowodowane niezatwierdzeniem taryfy dla zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odbioru ścieków powoduje, że Spółka nie posiada środków finansowych na realizację zadań remontowo-inwestycyjnych. MPGK sp. z o.o., jak większość zakładów wodociągowych w Polsce, walczy teraz o przeżycie. Aktualnie, do czasu wymiany wadliwego fragmentu sieci, został on wyłączony z eksploatacji. Prace planujemy na jesień, po zbiorach. Warunkiem przeprowadzenia remontu jest jednak ustabilizowanie sytuacji finansowej Spółki, co bezpośrednio związane jest z zatwierdzeniem taryfy. Za utrudnienia przepraszamy - poinformował reportera prezes MPGK Artur Lorczak.


Woda gromadząca się pod polem znalazła sobie takie ujście i wydrążyła przez pole korytarz. Ziemia w tym miejscu się zapadła. fot. Inez Padowska

Reklama

 

Inez Padowska

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości