Reklama

Odwołany, wykluczony

Maciej Wysocki - jednogłośnie
    Odwołany, wykluczony
    Zatrudnienie żony, zakup służbowego "citroena" za 70.000 zł, plany przejęcia firmy przy okazji przekształcenia jej w spółkę. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że to najważniejsze z powodów odwołania Macieja Wysockiego z funkcji prezesa Spółdzielni Rolniczo-Handlowej "Rolnik" w Żninie. Rada Nadzorcza podjęła tę decyzję jednogłośnie, oficjalnie przyczyn nie podając, i wykluczyła byłego prezesa spośród członków spółdzielni.  

    O zagrożeniu odwołaniem Maciej Wysocki dowiedział się w ubiegłą środę, 22 marca. Wówczas podjął działania w celu obrony fotela i w minioną niedzielę, jeszcze jako prezes Spółdzielni Rolniczo-Handlowej w Żninie spotkał się z członkami spółdzielni, by wypowiedzieli się na temat przyszłości spółdzielni: rozwój według pomysłów Macieja Wysockiego czy strategia zachowawcza, ku której skłaniał się przewodniczący Rady Nadzorczej Tadeusz Sobczyński.  
    Z wiarygodnych źródeł dowiedzieliśmy się, że członkowie spółdzielni opowiedzieli się przeciwko pomysłom prezesa. Wówczas Maciej Wysocki stwierdził: - "Tu już więcej nic nie zrobimy. Dajmy sobie spokój. Bez względu na sytuację odchodzę".  
    W poniedziałek przed południem Maciej Wysocki zwolnił z pracy swoją żonę, którą na początku tego roku zatrudnił w spółdzielni na stanowisku kadrowej. Zaczął też profilaktycznie pakować swoje rzeczy osobiste. Przed 1600 rozpoczęło się posiedzenie Rady Nadzorczej.  
    W poniedziałek wieczorem przewodniczący Rady Tadeusz Sobczyński oraz pozostali członkowie: Fabian Heinich, Małgorzata Sobczak, Janusz Chudzik i Ewa Chojnacka jednogłośnie odwołali Macieja Wysockiego z funkcji prezesa. Został również wykluczony z członkostwa w spółdzielni. W posiedzeniu wzięli również udział kierownicy działów i główna księgowa.
    O podanie przyczyn odwołania prezesa spółdzielni poprosiliśmy przedwczoraj przewodniczącego Rady Nadzorczej Tadeusza Sobczyńskiego. Wyjaśnił, że chciałby, ażeby spółdzielcy i pracownicy dowiedzieli się o przyczynach odwołania od kierowników, a nie z prasy.
    - "Chętnie umówię się na rozmowę po spotkaniu z kierownikami i spółdzielcami. Będę mógł również udzielić takich informacji po spotkaniu z naszymi kontrahentami. W czwartek lub piątek proszę o kontakt. Wtedy poinformuję o tych sprawach" - dodał Tadeusz Sobczyński.
    Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że zarzuty, jakie postawiono Maciejowi Wysockiemu, to: zatrudnienie żony, zakup służbowego "citroena" za 70.000 zł, próba przejęcia firmy przy okazji przekształcenia jej w spółkę, konflikt z kierownikami działów, zbyt duże wymagania wobec kierowników oraz jednoosobowe podejmowanie decyzji.
    NIE CHCIELI TU NAS
    Maciej Wysocki powiedział nam, że od pewnego czasu narastał konflikt pomiędzy nim a przewodniczącym Tadeuszem Sobczyńskim. Spór dotyczył wizji rozwoju spółdzielni. Były prezes chciał kontynuować dotychczasowy proces rozwoju z poszukiwaniem kolejnych szans dla spółdzielni.  
    Maciej Wysocki proponował wprowadzenie do spółdzielni nowych członków, którzy wnieśliby nowe pomysły, nowe wizje oraz kapitał. Nie ukrywa, że chciał wprowadzić w poczet nowych członków dotychczasowego radcę prawnego oraz byłego kierownika "Expressu Żnińskiego" Adriana Basę, którzy na co dzień dostarczali mu bardzo wiele pomysłów. Dlatego widział w nich potencjalnych wartościowych członków.  
    - "Od wtorku jestem bez pracy. Za co mnie odwołano, tego nie wiem. Do dziś (28 marca - am) nie otrzymałem uzasadnienia odwołania. W dyskusji (na poniedziałkowym zebraniu) przewijał się zakup samochodu, zatrudnienie żony, która zajmowała się zarządzaniem zasobami ludzkimi w firmie. Zwolniłem ją z pracy w poniedziałek przed moim odwołaniem. Skoro nas tu nie chcieli, postanowiliśmy odejść. Nie chciałem stawiać jej w niezręcznej sytuacji. Ponadto zastraszono kierowników, że kupię firmę lub utworzę spółkę. Co do koncepcji, to różniliśmy się z przewodniczącym. Jeden z nas musiał odejść" - mówi Maciej Wysocki.
    Na temat zatrudnienia swej żony w firmie Maciej Wysocki mówił nam jeszcze w grudniu, iż SRH "Rolnik" jest firmą komercyjną, a nie publiczną i to właściciele firm, czyli udziałowcy decydują o tym, co w firmie się zdarzy, jakie zostaną przyjęte kierunki, priorytety i strategia oraz kto zostanie zatrudniony, a sprawa zatrudnienia tej konkretnie osoby była przedyskutowana przez gremia decyzyjne w firmie, czyli zarząd, Radę Nadzorczą i kierowników.  
    Były prezes mówi, że w ubiegłym tygodniu z powodu coraz większej liczby wyjazdów kupił w formie leasingu "citroena C5". Jest to samochód służbowy, z którego korzystać mogą wszyscy pracownicy. Spłata samochodu kosztuje spółdzielnię 800-900 zł miesięcznie.
    Maciej Wysocki podkreśla, że 7 lat na stanowisku prezesa spółdzielni było dla niego wspaniałą przygodą, dlatego że praca ta nie była dla niego jedynie środkiem do życia, celem samym w sobie, ale była pasją.
    - "Możliwość rozwijania tego przedsiębiorstwa, współpraca z takim zespołem była dla mnie czymś bardzo ważnym. Firma jest w bardzo dobrej kondycji, ma pełne szanse na rozwój, ma bardzo dobrych pracowników, którzy z pełnym zaangażowaniem służą tej firmie. Mimo tego, że nie jestem już prezesem, życzę tym ludziom i firmie, aby się dalej szybko rozwijała i korzystała z szans, jakie daje jej codzienna rzeczywistość" - dodał były prezes.
     KTO PO WYSOCKIM?
    Wśród polityków krąży wyjaśnienie, że prezesa Wysockiego odwołano, by zrobić miejsce pracy dla Leszka Jakubowskiego, a motorem tej akcji jest Fabian Heinich.   
     - "Nie czyniłem żadnych starań, żeby zatrudnić pana Jakubowskiego. Z tego co wiem, pan Jakubowski będzie kandydował na burmistrza w wyborach samorządowych. Podejrzewam, że ktoś próbuje mnie w coś wrobić" - mówi Fabian Heinich.
    O tym, że Leszek Jakubowski może zająć fotel prezesa spółdzielni Rolnik, Maciej Wysocki dowiedział się 23 marca. - "Jak dowiedziałem się, że ma być odwołanie, to jednym z wątków było to, że prezesem może zostać Jakubowski. Taka dotarła do mnie informacja, że się go przygotowuje na to miejsce" - relacjonuje Maciej Wysocki. Leszek Jakubowski: - "Nikt nigdy mi nic nie proponował. Wiedziałem od Macieja, że coś tam szykują. Ja mu powiedziałem, że z mojej strony nic mu nie grozi i nic nie wiem. Nawet gdyby próbowali, to bym powiedział, że mnie to nie interesuje. Słyszałem, że to Dariusz Kaźmierczak takie informacje rozsiewa".
    Dariusz Kaźmierczak nie kryje zaskoczenia: - "Ja? To jest kompletna bzdura i proszę mnie w to nie łączyć". Nie sposób jednak nie łączyć: w miniony piątek podczas przerwy w obradach sesji Rady Miejskiej właśnie Dariusz Kaźmierczak dzielił się szeroko informacją, że Maciej Wysocki będzie odwołany, bo na jego stanowisko szykuje się Leszek Jakubowski.
    Na następcę prezesa ma być przeprowadzony konkurs. Termin wyboru nowego prezesa nie jest jeszcze znany. Leszek Jakubowski zapewnia, że nie będzie brał w nim udziału.
    Do czasu powołania nowego prezesa jego obowiązki będą pełnić: główna księgowa Małgorzata Czarniak i kierownik piekarni Zbigniew Lis.  

   Arkadiusz Majszak
    Pałuki nr 737 (13/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości