Reklama

Odwoływanie radnego dyrektora

Żnin, szpital, odwołanie, dyrektor, radny, Rada Miejska, odszkodowanie
     Odwoływanie radnego dyrektora   
     7 stycznia Rada Społeczna szpitala opowiedziała się za odwołaniem z funkcji dyrektora żnińskiego szpitala Zdzisława Bąka. Zarząd Powiatu czeka jeszcze na decyzję w tej sprawie Rady Miejskiej w Żninie, której Zdzisław Bąk jest członkiem. Od tego kiedy radni miejscy ustosunkują się do odwołania Zdzisława Bąka zależy wysokość odszkodowania, które będzie musiała na rzecz dyrektora szpitala ponieść kasa powiatu.

     27 grudnia ub.r. Zarząd Powiatowy postanowił zwrócić się do Rady Miejskiej w Żninie i Rady Społecznej szpitala o wyrażenie opinii dotyczącej odwołania dyrektora szpitala Zdzisława Bąka.
     Starosta Zbigniew Jaszczuk wyjaśnia, że w ubiegłym roku dyrektor Zdzisław Bąk został zobowiązany do składania sprawozdań z działalności szpitala w każdym miesiącu. Zdaniem starosty ze sprawozdań oraz słów dyrektora wynikało, że w szpitalu przez cały czas było pięknie i fajnie. Było, aż do października ub.r. Bowiem 22 października wpłynęło do starostwa sprawozdanie za wrzesień i okazało się, że szpital, który w poprzednich miesiącach wypracowywał zyski, teraz ma stratę.
     - Podpadło mi dlaczego poprzednia główna księgowa, która została zwolniona w trybie dyscyplinarnym nie oddała sprawy do sądu. Jak wpłynęło w październiku to sprawozdanie zaraz potem postanowiliśmy wysłać tam biegłego rewidenta. Złożył on swoje sprawozdanie 23 grudnia - dodaje Zbigniew Jaszczuk.
     DECYZJA O ODWOŁANIU
     Członkowie Zarządu Powiatu na posiedzeniu 27 grudnia po zapoznaniu się ze sprawozdaniem podjęli decyzję, że dyrektora należy odwołać. Nie mogli jednak podjąć uchwały w takim brzmieniu, gdyż Zdzisław Bąk jest radnym i jego odwołanie wymaga opinii Rady Miejskiej, a ponadto opinii Rady Społecznej szpitala. Podjęli więc dwie uchwały dotyczące wystąpienia do obu organów z wnioskiem o zajęcie stanowiska.
     ODSZKODOWANIE MIESIĘCZNE CZY TRZYMIESIĘCZNE
     Zdzisław Bąk jest radnym. Zarząd Powiatu, by móc odwołać Bąka ze stanowiska dyrektora musi poczekać na opinię Rady Miejskiej w Żninie. Zbigniew Jaszczuk podkreśla, że bez względu na to, czy będzie to opinia pozytywna czy negatywna Zdzisław Bąk zostanie odwołany.
     - Będzie to wypowiedzenie umowy o pracę w trybie ustawowym, czyli odwołanie ze stanowiska - wyjaśnia starosta.
     To kiedy Rada Miejska zajmie stanowisko mocno związane jest z odszkodowaniem, jakie po odwołaniu z funkcji dyrektora powiat będzie musiał wypłacić Zdzisławowi Bąkowi. Jeżeli radni miejscy ustosunkują się do odwołania przez Zarząd Powiatu Zdzisława Bąka przed 1 lutego, wówczas otrzyma odszkodowanie w wysokości miesięcznego wynagrodzenia. Jeśli nastąpi to po 1 lutego (tego dnia miną 3 lata od czasu zatrudnienia dyrektora), wówczas starostwo będzie musiało wypłacić odszkodowanie trzykrotnie większe.
     Radni miejscy mieli okazję zająć stanowisko w sprawie odwołania Zdzisława Bąka podczas sesji 30 grudnia ub.r. Uznali jednak, że mieli zbyt mało czasu na zapoznaniem się z postawionymi dyrektorowi zarzutami (decyzja Zarządu Powiatu miała miejsce 27 grudnia).
     Zbigniew Jaszczuk podczas wtorkowego posiedzenia Rady Społecznej szpitala powiedział, że przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Kaźmierczak obiecał, że zrobi wszystko, ażeby sesja Rady Miejskiej odbyła się jak najszybciej.
     - Wymagane jest 6 podpisów radnych, by w trybie nadzwyczajnym sesję zwołać, choć dziwię się, że przewodniczący Rady Miejskiej nie zrobił tego sam, gdyż chodzi tu o wysokość odszkodowania - dodał Zbigniew Jaszczuk.
     PISANE NA KOLANIE
     Dariusz Kaźmierczak wyjaśnia, że 27 grudnia ub.r. otrzymał od starosty wniosek o podjęcie na sesji Rady Miejskiej kwestii dotyczącej wyrażenia opinii w sprawie odwołania dyrektora Bąka. 30 grudnia przewodniczący podjął decyzję o wprowadzeniu tego punktu do porządku obrad. Podczas głosowania przeciw propozycji Dariusza Kaźmierczaka (by punkt znalazł się w porządku obrad) opowiedzieli się wszyscy uczestniczący w posiedzeniu radni (19) za wyjątkiem przewodniczącego, który jako wnioskodawca wstrzymał się od głosu.
     6 stycznia br. starosta zwrócił się do Dariusza Kaźmierczaka z pytaniem, czy nie można by zwołać sesji w trybie nazdwyczajnym. Następnego dnia otrzymał pisemną odpowiedź, że sesji w trybie nadzwyczajnym nie będzie, gdyż nie wyrażają na to zgody przewodniczący klubów Rady Miejskiej.
     - Żaden z przewodniczących klubów nie chciał sesji w trybie nadzwyczajnym. Ja tutaj niczego nie blokuję. Jeżeli radni nie chcą, to tego nie ma. Mogę zwołać sesję w trybie nadzwyczajnym, ale okazałoby się, że sam bym w niej uczestniczył - wyjaśnia Dariusz Kaźmierczak.
     Przewodniczący Rady Miejskiej osobiście zaproponował staroście spotkanie z przewodniczącymi klubów na 8 stycznia o 1500. Podczas spotkania starosta przekonywał przewodniczących klubów radnych co do celowości zwołania sesji w trybie nadzwyczajnym.
     - Być może zapadną pozytywne lub negatywne opinie w tym temacie. Każdy z przewodniczących klubów podkreślał, że oprócz zarzutów postawionych przez Zarząd Powiatu chciałby posłuchać Bąka. Jako przewodniczący Rady zrobiłem wszystko, co było możliwe. Poddałem punkt pod głosowanie, lecz Rada go odrzuciła. Ponadto burmistrz może wnioskować o zwołanie sesji w trybie nadzwyczajnym - dodaje Dariusz Kaźmierczak.
     Postanowiliśmy dowiedzieć się jeszcze przed spotkaniem przewodniczących klubów radnych ze starostą, jakie zajmą stanowisko w kwestii zwołania sesji Rady Miejskiej w trybie nadzwyczajnym.
Przewodniczący klubu radnych SLD Adam Milejczak powiedział nam, że o spotkaniu dowiedział się 7 grudnia o 1600 i nawet nie wie jaki jest cel spotkania.
     - Na razie nic konkretnego panu nie powiem. Swoje stanowisko wyrażę dopiero po tym, gdy dowiem się czego oczekuje starosta. Ponadto nie może to być tylko i wyłącznie moja decyzja, ale całego klubu - odpowiada wymijająco Adam Milejczak.
     Przewodniczący klubu radnych Żnińskiego Bloku Wyborczego Kazimierz Jańczak także odpowiedział dyplomatycznie: -  Muszę to skonsultować z członkami mojego klubu. Zbyt późno się dowiedziałem o tym spotkaniu.
     Z przewodniczącymi klubów: Wiejskiego Bloku Wyborczego Fabianem Heinichem i Forum Samorządowego Pałuki nie udało nam się porozmawiać.
     Słów krytyki Zarządowi Powiatu nie szczędzi za to radny Czesław Kośmicki, który stwierdził, że Zarząd się ośmieszył pismem dotyczącym zarzutów wobec Zdzisława Bąka.
     - Pismo zostało napisane na kolanie, ponadto z błędami. Takie pismo nie mogło zostać przyjęte. W dniu sesji Rady Miejskiej pismo nie zostało też przyjęte przez Radę Społeczną szpitala. Zarząd Powiatu popełnił wiele błędów. Nie rozmawiał nawet z Bąkiem. Procedura została tak spaprana, że nie szło z tym nic zrobić. Jest oczywiście możliwość zwołania wcześniejszej sesji, ale czy to coś da? Działania Zarządu Powiatu powinny być wcześniejsze - uważa Czesław Kośmicki.
     ROZWAŻAŁ
     Gdyby starosta podjął decyzję o odwołaniu dyrektora Zdzisława Bąka w okresie między zakończeniem kadencji poprzednich rad (w kadencji 1998 - 2002 Zdzisław Bąk również był radnym) a terminem wyborów do rad obecnej kadencji, mógł uniknąć procedur związanych z zajęciem stanowiska co do jego odwołania przez Radę Miejską (Bąk nie był do czasu ogłoszenia wyników nowych wyborów radnym) oraz problemów dotyczących wysokości odszkodowania. Dlaczego nie podjął wówczas tej decyzji?
     Zbigniew Jaszczuk wyjaśnia, że rozważał taką możliwość, by odwołać Zdzisława Bąka w okresie poprzedzającym wybory, lecz dopiero po 20 października otrzymał pierwsze sprawozdanie finansowe, z którego wynikało, że szpital notuje stratę, a już 27 października były wybory.
     - Musiałem mieć potwierdzenie, że tak rzeczywiście w szpitalu jest. Nie mogłem działać pochopnie. Po to wysłałem tam biegłego rewidenta - wyjaśnia Zbigniew Jaszczuk. Dodaje ponadto, że wcześniejsze odwołanie niewiele by zmieniło, gdyż odszkodowanie i tak by trzeba zapłacić.
     - To, że Bąk zostanie odwołany jest już przesądzone. Musimy mieć tylko opinię Rady Miejskiej. Nawet, gdy nie wyrażą zgody na jego odwołanie, nie będziemy z tego tytułu płacić jakichś dodatkowych odszkodowań. Ich opinia wcale nie msi być pozytywna - uważa Zbigniew Jaszczuk.
     POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI
     Okazuje się, że starosta wiedział o nieprawidłowościach w sprawozdaniach żnińskiego szpitala wcześniej niż po 20 października, ponieważ 8 października podczas sesji Rady Powiatu kończącej poprzednią kadencję radny Stefan Firszt pytał dyrekcję szpitala o to co się stało, że koszty operacyjne szpitala były w styczniu 2002 r. tak małe (92,5 tys. zł).
     Główna księgowa Renata Gac wyjaśniła wówczas, że w styczniu ub.r. w kosztach działalności operacyjnej szpitala nie ujęto kosztów wynagrodzeń pracowników szpitala w wysokości 700.000 zł.
     - Stwierdziłam, że wynagrodzenia były księgowane w dniu faktycznej wypłaty w miesiącu, którego dotyczą, a nie, którego zostały wypłacone - wyjaśniała Renata Gac.
     - Czyli rozumiem, że za 8 miesięcy w szpitalu w Żninie jest strata a nie zysk - pytał radny Firszt. I otrzymał odpowiedź twierdzącą.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 568 (1/2003)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości