Reklama

Olimpijczyk z Pałuk na igrzyskach w 1944 roku

Proszę przedwcześnie nie protestować! Rok 1944 był bowiem rokiem przewidzianych igrzysk olimpijskich. Nie odbyły się one z powodu wojny w żadnym z wielkich miast świata, ale w terminie przepisowym zorganizowano je w dwóch oflagach niemieckich: w obozie IID w Gross-Born (obecnie Wielkie Bory) i w obozie IIE w Woldenbergu (obecnie Dobiegniowo).

    Nie było zlotu gwiazd światowego sportu wyczynowego, gdyż większość z nich nosiła różne mundury i walczyła na różnych frontach, ale byli zawodnicy, którzy reprezentowali barwy różnych klubów sportowych, utworzonych w obozach jenieckich przez oficerów polskich - jeńców wojennych z kampanii jesiennej 1939 roku.
    Igrzyska odbyły się zgodnie z przewidzianym przez kalendarz olimpijski terminie. Patronowała im wciągnięta na maszt olimpijska flaga z pięcioma barwnymi kołami. Przypominały, że symbolicznie w tej imprezie uczestniczą reprezentanci pięciu kontynentów.
    Konkurencje były oczywiście dostosowane do możliwości obozowych, a jednocześnie do wojskowego profilu - na przykład marsze patrolowe na 10 km w czteroosobowym składzie lub rzut granatem, który musiała zastąpić drewniana maczuga. Były biegi na wszystkich dystansach no i oczywiście drużynowe rozgrywki piłki nożnej, ręcznej i siatkówki. Konkurencje zimowe odbyły się zgodnie z olimpijską tradycją, w miesiącach zimowych, no - i ze względu na warunki - ograniczone były tylko do jazdy na łyżwach na sztucznym, aczkolwiek prymitywnym (tak jak sprzęt) torze.
    Zwycięscy otrzymali przepiękne dyplomy z pięcioma kółkami olimpijskimi, przy czym w obozie IID wytłoczono na kartonie medal z główką olimpijczyka. Poczty wewnętrzne obu obozów wydały pamiątkowe znaczki pocztowe i stosowały specjalne stemple. Właśnie te wydawnictwa spowodowały szerokie zainteresowanie na świecie wśród filatelistów, którzy zbierają tematykę olimpijską lub sportową, upowszechniając idee olimpiady z 1944 roku.
    Traktowane te pamiątki są jako swoisty protest Polaków - jeńców wojennych przeciwko temu co zniszczyła wojna - manifestację przepięknej idei olimpijskiej i ich osobistej wolności.
    23 lipca o 10 najstarszy obozu - płk. Wacław Młodziankowski ogłosił otwarcie igrzysk, zapłonął znicz olimpijski i zaczęły się pierwsze konkurencje, aby 13 sierpnia na boisku piłki nożnej, po opuszczeniu flagi zakończyć je uroczystą zapowiedzią następnych igrzysk już w warunkach światowego pokoju, a dla uczestników w wyzwolonym kraju.
    Jednym z uczestników igrzysk był urodzony w 1911 r. w Turzy koło Damasławka ppor. rez. Edward Narzyński. Ojciec olimpijczyka z 1944 r. był wówczas w Turzy kierownikiem szkoły, zmieniał kilkakrotnie pracę i miejsce zamieszkania. Na front w 1939 r. wyruszył ppor. Narzyński z 31 pułkiem. Ale z Pałukami emocjonalnie związany pozostał do dzisiaj, odwiedzając często Wągrowiec, gdzie na cmentarzu spoczywają jego dziadkowie.
    W obozie prezentował poznański klub - WKS Warta i był filarem reprezentacji drużyny piłki ręcznej, nazywanej zresztą wówczas z tradycji Szczypiorna z okresu I wojny światowej szczypiorniankiem. Silna to była drużyna i jak burza dotarła do finału, w którym niespodziewanie przegrała z reprezentacją szeregowców, których grupa przebywała w obozie. Był jednak medal srebny i wicemistrzostwo olimpijskie.
    Inż. Edward Narzyński (wraz ze swym kolegą z olimpijskiej drużyny - ppor. rez. Florianem Malchrowiczem) jeszcze po wojnie uprawiał czynnie tę dyscyplinę w ZKS Zjednoczeni w Bydgoszczy, wprowadzając drużynę do I ligi w 1948 r. Na zawsze jednak pozostała wdzięczna pamięć po niezapomnianej imprezie sportowej w 1944 r.

Janusz Księski
Pałuki nr 230 (29/11996)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości