Do ogrzania infrastruktury gminnej
Opał ze słomy pod szyldem Pałuckiej Fundacji Ekologicznej
Jak królik z kapelusza został wyciągnięty pomysł reaktywowania Pałuckiej Fundacji Ekologicznej. Przypomniał o tym Mieczysław Iciachowski, dyrektor Safege Polska, który 15 lat temu współtworzył fundację. Podmiot ten, wedle pomysłu Jana Szoca, mógłby występować o współfinansowanie produkcji brykietu opałowego ze słomy.
Jan Szoc mówi o szansie pionierskiego wykorzystania w Polsce technologii produkcji brykietu ze słomy. Przysłuchuje się temu burmistrz Leszek Jakubowski. Konferencja, która odbyła się w ubiegły czwartek, dotyczyła sposobów wykorzystywania środków pochodzących z Unii Europejskiej. Na spotkanie w Urzędzie Miejskim w Żninie przyjechali eksperci z Warszawy, Poznania i Bydgoszczy.
O możliwościach dofinansowania inwestycji z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej mówił Lesław Puczniewski, który w tej jednostce odpowiada za kontakty z wojewódzkimi funduszami ochrony środowiska. Zachęcał do skorzystania z ofert funduszy i deklarował pomoc przy staraniu się o pieniądze.
- Gdyby były problemy, to proszę o kontakt - mówił Lesław Puczniewski.
Mieczysław Iciachowski pracuje obecnie w firmie Safege Polska, której jest dyrektorem. Firma ta zajmuje się wykonywaniem i realizacją projektów budowy kanalizacji, dróg żelaznych, stacji wodociągowych itp. Mieczysław Iciachowski pochodzi ze Żnina i dlatego interesuje się sprawami naszego miasta. W swoim wystąpieniu pochwalił się tym, co robi firma, którą kieruje (m.in. budowa szybkiej linii tramwajowej w Poznaniu, modernizacja linii kolejowej Siedlce - Terespol - granica państwa, budowa kolektora ściekowego w Gdyni). Dodał, że firma nie zajmuje się małymi projektami poniżej 10 mln euro. Szef Safege Polska przypomniał też o istnieniu Pałuckiej Fundacji Ekologicznej. Co prawda podczas wystąpienia pomylił nazwę fundacji i mówił o fundacji jezior pałuckich, ale organizacja była ta
sama.
O Pałuckiej Fundacji Ekologicznej zaczęło się mówić w Żninie w 1994 roku. Ostatecznie akt notarialny zakładający fundację podpisany został 6 kwietnia 1995 roku. Podpisali się pod nim przedstawiciele Żnina, Barcina, Łabiszyna, Rogowa, Gąsawy, Janowca, przedstawiciel wojewody oraz Mieczysław Iciachowski jako założyciel fundacji. Fundacja, po kłopotach z zarejestrowaniem, zawiesiła działalność w ponad rok po założeniu (patrz ramka). Warto dodać, że jej prezesem był Bogdan Świercz, a Mieczysław Iciachowski był szefem Rady Fundacji.
Reaktywacja Pałuckiej Fundacji Ekologicznej związana byłaby z realizacją projektu, który miałby duże szanse w staraniach o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej. Mówił o tym Jan Szoc, który zajmował i zajmuje się kilkoma rzeczami. Dla nas ważne jest to, iż kilkadziesiąt lat temu rozpoczął pracę w Brukseli w agendach europejskich, kiedy Unia Europejska jeszcze nie istniała. Wtedy była Europejska Wspólnota Gospodarcza (EWG), licząca sześciu członków. Jan Szoc zajmował się przygotowywaniem projektów pod fundusze unijne. Oprócz tego tworzył podwaliny do wejścia Polski do UE. Jest też szefem stowarzyszenia absolwentów UMK w Toruniu.
- Już w 2003 roku zwracałem uwagę na nieprzygotowanie administracji do struktur europejskich. Dziś to widać. Wykorzystanie środków wynosi około 10%. Przygotowując projekt, trzeba przebrnąć przez 3.000 stron obcojęzycznej dokumentacji. Nie jest to łatwe i nie wszyscy to potrafią. Najważniejszym celem jest to, aby skorzystać z tych środków. Jednak trzeba wiedzieć, że Unia Europejska nie zastępuje budżetu państwa. Pieniądze UE przeznaczane są na wspieranie wybranych dziedzin, a nie zastępują funduszów państwowych. Fundacja, jako podmiot skupiający kilka gmin, jest podmiotem wiarygodnym i przygotowanym na to, aby z takich funduszy skorzystać. Macie prawo wystąpić o przyznanie fundacji statusu organizacji pożytku publicznego. Mając to w statucie możecie zwrócić się o przeniesienie praw własności składników majątkowych bez przetargu i za darmo - mówił Jan Szoc.
Zaproponował, aby władze gmin pałuckich spróbowały wykorzystać bogactwo tej ziemi. Zdaniem Jana Szoca jest to słoma, której wykorzystuje się 10%, a pozostała część ulega degradacji lub spaleniu. Dlatego ważne jest, aby wykorzystać pozostałe 90%. Jan Szoc zaproponował, aby wykonywać ze słomy brykiety służące do spalania. Brykiet mógłby służyć do ogrzewania infrastruktury gminnej (hale sportowe, boiska), a popiół można stosować jako nawóz. Technologię tę stosują już Duńczycy. Na naszym terenie mogą powstać małe brykieciarnie przyzagrodowe oraz duże.
- Instalacje te są proste i można uzyskać do 70% zwrotu kosztów - mówi Jan Szoc. - Aż się prosi, aby fundacja i muzeum w Biskupinie wprowadziły tutaj coś na kształt pilotażu. Technologię na terenie Polski wdraża szwedzki „Vattenfall". Wykorzystajcie Mieczysława Iciachowskiego i jego kontakty. Rozpocznijcie współpracę z uniwersytetami z Polski i z zagranicy, np. z uniwersytetem w Leuven. Trzeba tylko zacząć działać w tym kierunku. Moglibyście być pierwszym miejscem w Polsce, w którym taki projekt się udał. Macie na wejście lobby, które możecie wykorzystać i które wam jest chętne pomóc.
Burmistrz Żnina Leszek Jakubowski powiedział nam w poniedziałek, iż Pałucka Fundacja Ekologiczna istnieje i nikt jej nie likwidował, i dlatego trzeba się zastanowić nad tym, aby ją wskrzesić. Burmistrz technologią wykorzystania słomy jako środka opałowego będzie chciał zainteresować właściciela żnińskiego ZEC, czyli Dalkię Poznań.
Pozytywnie do odkurzenia Pałuckiej Fundacji Ekologicznej odniósł się wójt Gąsawy Zdzisław Kuczma, który powiedział nawet, że wie, kto mógłby pokierować fundacją. Nazwiska nie chciał zdradzić. Dodał, że musi spotkać się z burmistrzem Żnina i porozumieć w kwestii reaktywowania fundacji.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 885 (4/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze