Żnin, PCPR, Mam marzenie, oszustwo, wyłudzenie, pieniądze
Oszukują wykorzystując nazwę znanej fundacji
Przedstawiciele katowickiej spółki Mam marzenie podający się za pracowników Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie zwracają się do instytucji i przedsiębiorców o wsparcie finansowe na organizację wypoczynku dla dzieci. Katowicka spółka nie ma nic wspólnego z fundacją Mam marzenie, która pomaga chorym dzieciom, nie współpracuje również ze żnińskim PCPR.
Z informacji dostępnych w Internecie wynika, że spółka z o.o. w organizacji Mam marzenie ma swoją siedzibę w Katowicach. Powstała 22 stycznia tego roku, a działalność rozpoczęła cztery dni później. Spółka nie jest zarejestrowana w KRS. Próżno szukać kontaktu telefonicznego do katowickiej spółki.
Maria Zwolenkiewicz, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie przypomina sobie, że miesiąc temu PCPR ze spółki Mam marzenie otrzymało paczkę z 4 małymi poduszeczkami. Darowizna została przyjęta za potwierdzeniem odbioru.
DZIWNY TELEFON, DYREKTOR PODEJRZEWA OSZUSTWO
W ubiegłym tygodniu do dyrektor Centrum Kształcenia Ustawicznego w Żninie Joanny Purczyńskiej zadzwoniła kobieta, która podała się za pracownika PCPR w Żninie i poinformowała, że zbierane są pieniądze na wypoczynek dla dzieci.
- Coś mi nie pasowało i zapytałam, czy w związku z akcją pojawił się jakiś plakat. Na pytanie, gdzie wyjadą dzieci, odpowiedziała, że gdzieś tam wyjadą. Po moich kolejnych pytaniach ponownie zapytałam, czy pracuje w PCPR, a ona na to, że można tak powiedzieć, że pracuje w PCPR - relacjonuje Joanna Purczyńska. Kobieta podająca się za pracownicę PCPR w rozmowie telefonicznej zapytała też Joannę Purczyńską, jaką kwotą jest w stanie wspomóc akcję. I dodała, że może to być wsparcie nie tylko od niej, ale i od pracowników, a także słuchaczy. Dyrektor zapytała, jakie kwoty darczyńcy przekazują. Rozmówczyni odpowiedziała jej, że są to kwoty od 50 zł wzwyż.
- Osoba, z którą rozmawiałam, podkreśliła również, że jak już będziemy mieli kwotę, którą zechcemy przekazać, to ona natychmiast wyśle kuriera, który weźmie pieniądze i przekaże podziękowania. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że coś jest nie tak i że jest to oszustwo. Dyrektor PCPR Maria Zwolenkiewicz jeśli organizuje jakąś akcję, to zawsze do mnie dzwoni i pyta, czy w to wchodzimy. - wyjaśnia Joanna Purczyńska. Po telefonie od kobiety podającej się za pracownika PCPR dyrektor CKU skontaktowała się z Marią Zwolenkiewicz i dowiedziała się, że PCPR nie organizuje obecnie żadnej akcji. Osoba podszywająca się pod pracownicę PCPR miała ponownie skontaktować się z Joanną Purczyńską przedwczoraj. Jak nas wczoraj poinformowała dyrektor, takiego telefonu już nie było.
MARIA ZWOLENKIEWICZ PRZESTRZEGA
Maria Zwolenkiewicz mówi, że otrzymała cztery telefony od lokalnych przedsiębiorców z pytaniem, czy PCPR wspólnie ze spółką Mam marzenie organizuje zbiórkę pieniędzy na letni wypoczynek dla dzieci. Piąty telefon pochodził od Joanny Purczyńskiej. Dyrektor PCPR udało się ustalić, że osoby, które przekazały kurierowi pieniądze, otrzymały od niego podziękowanie w imieniu PCPR bez podawania kwoty.
- Na tym podziękowaniu nie jest podana kwota, którą dana osoba przekazała. To jest zabezpieczenie się przed pozwem do sądu. Bo niby jakiej kwoty ma się domagać poszkodowany, kiedy na podziękowaniu nie ma żadnej informacji, jaką kwotę przekazał, a także nie otrzymał żadnego potwierdzenia o przekazaniu takowej kwoty - zaznacza Maria Zwolenkiewicz. I dodaje, że w przypadku wszelkich akcji organizowanych przez PCPR darczyńcy przekazują pieniądze na podane przez organizatora konto. PCPR nie wysyła kuriera po pieniądze. Podczas akcji pod szyldem PCPR nie ma w ogóle obrotu gotówką.
- Przestrzegam, by ludzie nie dawali pod żadnym pozorem jakichkolwiek pieniędzy. To nierealne, by ktoś z Katowic zbierał pieniądze dla dzieci z naszego terenu. Jeśli są tacy, którzy dali, to powinni się zgłosić na policję lub do mnie. Pozbieram wszystkich i wtedy złożymy doniesienie - mówi Maria Zwolenkiewicz, która zgłosiła sprawę do kancelarii prawnej obsługującej PCPR w sprawie wykorzystywania przez spółkę z Katowic wizerunku PCPR podczas rzekomo wspólnych akcji.
FUNDACJA ZE SPÓŁKĄ NIE MA NIC WSPÓLNEGO
Daria Grzesiek z biura prasowego Fundacji Mam marzenie powiedziała nam, że fundacja wie o działalności spółki z Katowic występującej pod taką samą nazwą. Do fundacji dociera wiele pytań, czy spółka Mam marzenie działa w ramach fundacji. Zarząd fundacji Mam marzenie o sprawie powiadomił już policję i prokuraturę.
- Otrzymujemy informacje od ośrodków pomocy społecznej i szpitali z całej Polski o działalności spółki. Instytucje te i szpitale wydają oświadczenia, że nie współpracują ze spółką „Mam marzenie“. Z tego co wiem, część z tych ośrodków i szpitali zgłosiła też na swoim terenie sprawę na policję - wyjaśnia Daria Grzesiek. Zarząd Fundacji Mam marzenie wydał na swojej stronie oświadczenie, w którym informuje, iż nie współpracuje, nie odpowiada za działania oraz nie ma nic wspólnego ze spółką Mam marzenie z Katowic. W oświadczeniu czytamy również, że fundacja nie otrzymuje od spółki działającej pod taką samą nazwą żadnych środków pieniężnych, darowizn rzeczowych ani innych form pomocy. Przy pozyskiwaniu środków na realizację dziecięcych marzeń fundacja nie korzysta z pośrednictwa żadnych firm zewnętrznych. Cała działalność fundacji, w tym pozyskiwanie sponsorów, opiera się jedynie na pracy wolontariuszy.
JEDNA METODA DZIAŁANIA, GRANIE NA EMOCJACH
Z informacji dostępnych w Internecie wynika, że spółka Mam marzenie swoją działalność rozpowszechnia na terenie całej Polski. Powołuje się przy tym na współpracę z różnymi instytucjami i szpitalami. Metoda działania zawsze jest taka sama. Najpierw w danej instytucji czy szpitalu zjawia się kurier, który przekazuje darmową paczkę z poduszeczkami i każe podpisać odbiór darowizny. Potem powołując się na współpracę z daną instytucją zbiera pieniądze na rzekomą pomoc. Tak samo było w Rawiczu.
Ilona Kubiak, rzeczniczka prasowa Szpitala Powiatowego w Rawiczu opowiada nam, że w ubiegłym roku spółka działała pod nazwą Uśmiech dziecka. Od stycznia tego roku działają jako spółka Mam marzenie. - To jest granie na emocjach, bo wykorzystują nazwę dobrze prosperującej i zawsze pomagającej fundacji. Perfidnie wykorzystują czyjeś dobre serce - mówi rzecznik.
W przypadku Rawicza przedstawiciele katowickiej spółki powołując się na współpracę z miejscowym Szpitalem Powiatowym informowali darczyńców, że zbierają pieniądze dla dzieci z przedszkola. W tej sytuacji rzeczniczka szpitala w Rawiczu zamieściła oświadczenie, iż tamtejszy szpital w żadnym zakresie nie współpracuje ze spółką z o.o. w organizacji Mam marzenie.
Z przedstawicielami spółki Mam marzenie nie udało nam się skontaktować, ponieważ nie ma żadnej informacji o kontakcie telefonicznym. Z podobnym problemem zetknęli się szefowie instytucji, których wizerunek wykorzystywała - powołując się na rzekomą współpracę - spółka z Katowic.
Nadkomisarz Krzysztof Jaźwiński, oficer prasowy komendanta powiatowego policji w Żninie powiedział nam, że żnińska policja nie prowadzi żadnego postępowania dotyczącego oszustwa przez spółkę z Katowic.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1271 (25/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze