Reklama

Otwarte serca

Na zdjęciu od lewej: Wojciech, Patrycja i Katarzyna Przybylscy. Nad decyzją o umożliwieniu dzieciom z domu dziecka spędzenia u siebie świąt nie musieli się długo zastanawiać.

      fot. Arkadiusz Majszak

Święta Bożego Narodzenia, rodzina, Pałuki, akcja, Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie, atmosfera
     Otwarte serca
    Rodziny z Pałuk pozytywnie odpowiedziały na akcję Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie. Dzięki działaniu z potrzeby serca, ponad 20 dzieci z domu dziecka spędziło święta w tradycyjny sposób w rodzinnej atmosferze. Dzieci mogły osobiście doświadczyć mocy rodzinnych świąt, co sprawi, iż Wigilię 2014 zapamiętają do końca życia.

     Święta Bożego Narodzenia to najbardziej rodzinne święta. Ludzie wracają do domów rodzinnych z najdalszych zakątków świata, aby razem, przy stole wigilijnym, podzielić się opłatkiem i poczuć oraz odwzajemnić miłość. To wtedy, podczas Wigilii i świąt, w gronie najbliższych tworzy się odpowiednia atmosfera skłaniająca do wspomnień, okazywania uczuć i przebaczenia. To czas ładowania akumulatorów, by stawić czoła i podołać trudom zbliżającego się wielkimi krokami kolejnego roku. Boże Narodzenie to także nasze wewnętrzne wzbogacanie się poprzez dzielenie się dobrem z tymi, którzy z różnych powodów nie radzą sobie z życiem lub są ofiarami owej niewydolności. Chodzi tu konkretnie o dzieci z domu dziecka. To nie ich wina, że biologiczni rodzice nie podołali trudom życia i wychowania. Ich domem, często od dawna, jest placówka opiekuńczo-wychowawcza, w której może nawet czasem w wymiarze materialnym jest więcej niż u innych dzieci, ale nie ma tego co najważniejsze: ciepła, więzi i siły, którą daje rodzina.
     POKAZAĆ PIĘKNO ŚWIĄT
     Jak dzieci z domu dziecka mają poczuć rodzinną magię świąt Bożego Narodzenia, skąd mają czerpać wiedzę, na czym polega podział ról podczas przygotowywania Wigilii, jaka jest rola dorosłych i dzieci. W życiu każdego wychowanka domu dziecka przyjdzie taki czas, że będzie musiał opuścić zamieszkiwaną placówkę i rozpocząć życie na własny rachunek. Będzie chciał założyć rodzinę, której de facto nigdy nie miał. Wiele dzieci z domu dziecka nigdy nie dostąpiło zaszczytu spędzenia świąt w gronie rodziny lub święta kojarzą im się z traumą, pijanymi rodzicami, agresją, bólem. Jak więc później w dorosłym życiu zorganizować święta z własną rodziną, kiedy nie miało się okazji poznać ich wyjątkowości od kuchni? Na czym ta wyjątkowość polega? Niejedno dziecko z placówki zapewne stawia sobie takie pytania, bo nie ma nic gorszego jak brak rodziny w te najbardziej rodzinne święta. Prawdopodobnie większość dzieci z placówki opiekuńczo-wychowawczej nigdy nie doświadczy osobiście w czym tkwi siła i moc świąt Bożego Narodzenia, o ile nikt im tego nie zagwarantuje. Biologicznej rodziny i więzów krwi nie da się niczym zastąpić, ale można sprawić, by dzieci z domu dziecka empirycznie dotarły do najważniejszych idei, dóbr i wartości, jakie niosą święta Bożego Narodzenia.
     Z myślą o dzieciach z placówki opiekuńczo-wychowawczej Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Żninie zorganizowało akcję Przy moim wigilijnym stole jest miejsce dla dziecka z domu dziecka. Głównym celem inicjatywy było pokazanie dzieciom z domu dziecka procesu, tradycji i przygotowania Wigilii, nastroju, przedświątecznej krzątaniny, zapachu przygotowywanych potraw oraz ważności jej kultywowania jako inwestycji w dalsze życie dziecka. Około 20-25 dzieci każdego roku spędza święta w placówce. Nie mają nikogo, kto zabrałby je do swojej rodziny, do swojego domu.
     W tym roku było inaczej. Wszystkie dzieci z domu dziecka, z wyjątkiem tych, które nie wyraziły chęci, spędziły święta u jednej z pałuckich rodzin. Rodziny bardzo chętnie odpowiedziały na apel PCPR, dzięki czemu umożliwiły spędzenie świątecznego czasu wszystkim chętnym podopiecznym domu dziecka poza placówką.
     POMOC MAJĄ WE KRWI
     Dzień przed Wigilią gościliśmy w posiadłości Katarzyny i Wojciecha Przybylskich z Józefinki. O akcji PCPR dowiedzieli się z ogłoszenia zamieszczonego na jednym z portali społecznościowych. Decyzję o przyjęciu dzieci z placówki na czas przerwy świątecznej skonsultowali z córką. Później skontaktowali się z dyrektor PCPR Marią Zwolenkiewicz i zadeklarowali, że mogą przyjąć pięcioro dzieci. Nie chcieli dopuścić do sytuacji, żeby jedno lub dwoje dzieci zostało w domu dziecka, gdyby się okazało, że zgłosiła się niewystarczająca ilość rodzin. Jednakże rodzin zgłosiło się tyle, że państwo Przybylscy otrzymali zgodę, by przez okres świąteczny zaopiekować się dwojgiem rodzeństwa w wieku 13 i 14 lat - dziewczynką i chłopcem.
     Zanim dzieci trafiły do rodzin, musiały one przejść określone procedury.
     - Najpierw były panie z PCPR na kontroli. Sprawdzały warunki mieszkaniowe i przeprowadzały wywiad. Potem w październiku było spotkanie w PCPR i tam były przydzielane dzieci rodzinom. Już wtedy mieliśmy okazję się czegoś o nich dowiedzieć. Od 10 listopada rozpoczęły się cykliczne, cotygodniowe spotkania z dziećmi. Jeździliśmy co tydzień w weekendy, żeby się bliżej poznać, by nie czuły, że przyjeżdżają na święta do obcych ludzi - wspomina pani Katarzyna, na co dzień - od 2011 roku - sołtys Józefinki. Energiczna kobieta, której nie brakuje wigoru. Stale szuka okazji, by pomagać innym ludziom. Wspomaga wszelkie lokalne inicjatywy mające na celu niesienie innym pomocy. Pani Katarzyna pozytywnie odpowiedziała również na inną akcję PCPR: Sztafeta dobrych serc - rodzina rodzinie na święta. Przy pomocy gospodyń z sołectwa przygotowała paczki dla 6 rodzin z produktami żywnościowymi, słodyczami, maskotkami, odzieżą i zabawkami oraz mięsem z drobiu z hodowli państwa Przybylskich.
     - Cieszę się, że udało mi się zmobilizować mieszkańców całego sołectwa tj. Józefinki i Kniei do pomocy niezamożnym rodzinom. Punkt zbiórki darów był u nas i w sąsiedniej wsi, w tym, że etap końcowy odbywał się u nas. W ich rozdziale pomagały mi panie z sołectwa. Paczki rozwoziliśmy z mężem w ubiegłym tygodniu. Obdarowywani ludzie byli nam bardzo wdzięczni. Jako sołtys jestem bardzo dumna i wdzięczna mieszkańcom sołectwa Józefinka za chęć niesienia pomocy innym. Cieszę się, że tak chętnie i pozytywnie odpowiedzieli na tę akcję PCPR - nie kryje radości pani Katarzyna.
     Pani sołtys wraz z mężem Wojciechem mieszkają w Józefince od 5 lat. Wybudowali i urządzili niemały dom. Wcześniej mieszkali w Pturku. Mają troje własnych dzieci: dwie córki i syna. Pan Wojciech prowadzi usługi leśne. Jego dumą jest minizoo, w którym zgromadził ponad 150 zwierząt. Razem prowadzą gospodarstwo agroturystyczne. Minizoo jest wielką atrakcją dla przyjeżdżających latem na wakacje turystów.
     CZAS NA ATRAKCJE
     Państwo Przybylscy przywieźli rodzeństwo z domu dziecka na święta 22 grudnia. Dzieci na początku trochę się denerwowały, jednak po przyjeździe na miejsce zdołały się zaaklimatyzować i doświadczyć pozytywnych wrażeń. Od samego początku po przyjeździe państwo Przybylscy traktowali rodzeństwo jak członków rodziny. Dlatego dzieciaki już od początki zostały wciągnięte w codzienne życie i obowiązki rodziny. Dziewczynka pomagała pani sołtys rozwieźć paczki świąteczne zakupione z funduszu sołeckiego dla wszystkich dzieci od 1. roku życia do VI klasy szkoły podstawowej zamieszkałych na terenie sołectwa. Wraz ze swoim bratem i starszą córką państwa Przybylskich Patrycją pojechała na świąteczne zakupy.
     22 grudnia wieczorem w domu państwa Przybylskich rozpoczęły się przygotowania do Wigilii. Patrycja krzątała się po kuchni, pomagając w przygotowywaniu świątecznych potraw. W pierwsze święto miała przyjechać młodsza córka, by rodzina była w komplecie. Choinka stanęła w domu państwa Przybylskich w Wigilię przed południem. Wszyscy domownicy cieszyli się z jej ubierania. Wcześniej pan Wojciech zdążył wymienić jemiołę, która zdobi całe mieszkanie. Jeszcze tylko ostatnie porządki i o 17:00 domownicy podzielili się opłatkiem i zasiedli do wigilijnej wieczerzy. Później przyszła pora na rozpakowywanie prezentów.
     Dzieci z placówki będą przebywać w domu państwa Przybylskich do 4 stycznia. Do tego czasu są urlopowane przez sąd. Świąteczny okres i przerwa w nauce będzie okazją do zacieśniania relacji, wyjazdów i miłego spędzania czasu. Państwo Przybylscy zaplanowali dzieciom m.in. wyjazd na basen, do kina, wycieczki w atrakcyjne miejsca na Pałukach, wyjazd na pole quadowe, wycieczki po lesie.
     Zwracają uwagę, że wychowali się w wielodzietnych rodzinach, są otwarci na ludzi, co pomogło im w podjęciu decyzji, by wziąć do siebie na święta dzieci z domu dziecka.
     - Prowadzimy otwarty dom. Pochodzę z rodziny, w której wychowywało się 9 dzieci, gdzie było ciężko. Doświadczyłem w przeszłości biedy. To co te dzieci doznały, po części człowiek też kiedyś doznał. Stąd ta bezinteresowna chęć niesienia pomocy innym - nie ukrywa pan Wojciech. Rodziny, które przygarnęły na święta podopiecznych placówki opiekuńczo-wychowawczej, nie otrzymają za to żadnej korzyści materialnej. Ich decyzja wynikła z potrzeby serca, by dzieci z domu dziecka mogły poznać święta tak, jak na to zasługują. Wszystkie.
     - Jeśli im się u nas spodoba i wyrażą zgodę, to zamierzamy to kontynuować. I to nie tylko w święta. Plany mamy takie, by na ferie czy wakacje mogły do nas przyjechać - zapewniają państwo Przybylscy.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1194 (53/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości