Reklama

Pacjenci żnińskiego szpitala nie będą głodni

Żnin, szpital, firma, "Impel Catering", żywność, pieniądze
     Pacjenci żnińskiego szpitala nie będą głodni
     Likwidator żnińskiego szpitala Edward Wolnik wypracował porozumienie z wrocławską firmą "Impel Catering", która od 1 listopada chciała wypowiedzieć lecznicy warunki dostarczania żywności. Szpital zalega firmie z Dolnego Śląska 250.000 zł.

     W ubiegłym tygodniu na biurko likwidatora szpitala w Żninie Edwarda Wolnika trafiło pismo z firmy "Impel Catering" z Wrocławia z informacją, że od 1 listopada zostaną wstrzymane dostawy żywności dla pacjentów lecznicy. Likwidator nie ukrywa, że był zaskoczony pismem, gdyż za poprzedni miesiąc zapłacił wrocławskiej firmie za dostarczoną żywność. Podkreśla jednak, że szpital zalega "Impelowi" 250.000 zł.
     Likwidator i przedstawiciele firmy z Dolnego Śląska doszli do consensusu, dzięki czemu warunki dostawy żywności nie zostały wypowiedziane.
     - "Zobowiązałem się, że zapłacę za bieżący miesiąc. Jeśli słowa nie dotrzymam, to mogą powiedzieć, że zawiodłem na całej linii. Będę robił wszystko, żeby się udało. Liczę na to, że się gdzieś coś wyskrobie, bo inaczej to wypowiedzą warunki" - powiedział Edward Wolnik.
     W momencie, gdy "Impel" wypowiedział szpitalowi umowę, Edward Wolnik szukał wyjścia z patowej sytuacji. Swoją ofertę zgłosiła "Martina", która również jest wierzycielem szpitala.  
     - "Byli gotowi się z nami dogadać i pomóc, żeby do końca roku dostarczać żywność. Dogadaliśmy się jednak z Wrocławiem" - mówi likwidator.
     Tymczasem szpitalowi nie grozi wypowiedzenie umowy przez któregoś z dostawców. Edward Wolnik przyznaje, że każdy z dostawców prosi, by płacić za wykonane usługi chociażby na bieżąco za dany miesiąc. Jeśli szpital się z tego nie wywiąże, wówczas dostawca może wypowiedzieć umowę w każdej chwili. Likwidator nie ukrywa, że nie mając w rękawie żadnego atutu, trudno jest prowadzić negocjacje.
     - "Z wszystkimi dostawcami się ułożyłem. Dzięki temu jest pranie, woda, ciepło, prąd. Tyle, ile mogłem dać, to dałem. Chcemy po prostu dotrwać do końca roku. Jeżeli uda się jeszcze pozyskać dodatkowe grosze, to będziemy dostawcom płacić. Trochę pieniędzy pozyskaliśmy ze starostwa i Narodowego Funduszu Zdrowia. Dzięki nim zaspokajam bieżące rachunki wobec dostawców" - dodał likwidator.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 664 (45/2004)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości