Reklama

- "Pan ma bezpieczeństwo dzieci gdzieś"

Radny Marek Tarnowski nad skarpą, gdzie wnioskuje o założenie barierek ochronnych fot. Sylwia Wysocka

Janowiec ul. Śniadeckich, Brudzyń, Flantrowo
    - "Pan ma bezpieczeństwo dzieci gdzieś"
     O barierkę odgradzającą chodnik od skarpy, chodniki i ograniczenie prędkości - dla poprawy bezpieczeństwa - apelują radni i przewodniczący rady osiedla. Na realizację tych zadań powiat nie ma pieniędzy, jednak tłumaczenia starosty Jaszczuka radny Zbigniew Różnowski ostro skrytykował.

Zbigniew Różnowski apelował o budowę chodników w miejscach, gdzie dzieci dochodzą do szkoły czy przystanku drogą, i o ograniczenie prędkości w Brudzyniu fot. Sylwia Wysocka

     Radny Rady Miejskiej w Janowcu Marek Tarnowski oraz przewodniczący Rady Osiedla Włodzimierz Bystrzyński już wielokrotnie podnosili sprawę bezpieczeństwa, zarówno na posiedzeniach rady osiedla, jak i Rady Miejskiej. Obawiają się, że przy ulicy Śniadeckich w Janowcu Wlkp. dojdzie do tragedii, gdyż zaraz za chodnikiem rozpoczyna się kilkumetrowa skarpa w dół  wiodąca na prywatną działkę, na której mieści się staw.
     Skarpa nie została przy remoncie drogi powiatowej i przyległego chodnika w żaden sposób zabezpieczona. Po drugiej stronie drogi zamontowane zostały żółte barierki ochronne, niżej jest też płot ogrodzeniowy właściciela przyległej do chodnika działki. Po lewej stronie, patrząc od centrum w kierunku Damasławka, barierek nie ustawiono.
     - Rozmawiałem już z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych, to mówi, że nie ma na to pieniędzy. Uważam, że ktoś tu dokonał jakiegoś przeoczenia projektując remont tej drogi, skoro nie uwzględnił zabezpieczenia skarpy - mówi radny Marek Tarnowski. Z obawą spogląda w dół widząc niebezpieczeństwo. Radny obawia się, że jak ktoś spadnie i straci przytomność, to zanim ktoś go dostrzeże, może już być za późno. Mówi też, że dodatkowe niebezpieczeństwo czyha zimą. Zalegający na chodniku śnieg, który ostatecznie zamienia się w lodową pokrywę, dodatkowo zwiększa możliwość upadku. Chodnik od prywatnych posesji jest oddzielony pasem zieleni, więc za jego utrzymanie odpowiada Zarząd Dróg Powiatowych, a nie mieszkańcy.
     Włodzimierz Bystrzyński pyta, czy naprawdę dojść musi do tragedii, żeby ktoś zauważył niebezpieczeństwo w tym miejscu. - Przecież nawet trzeźwy jak się zatoczy, to pokula się w dół, tym bardziej, że występują tam co jakiś czas problemy z zapadającym się chodnikiem, bo wymywane jest ze skarpy podłoże i chodnik się zapada, więc tym bardziej jest zagrożenie upadku - mówi przewodniczący rady osiedlowej, który dodaje przy tym, że tym chodnikiem chodzą dzieci do szkoły, a często je kusi, by zobaczyć, co jest na dole. - Przecież zamontowanie barierek nie jest jakimś wielkim kosztem a chodzi tu o bezpieczeństwo. Starosta obiecywał, że przy remoncie barierki zostaną ustawione a jednak ich nie ma. Są po drugiej stronie żółte, wyraźne i spełniają swoją rolę odgradzając chodnik od skarpy. Takie same konieczne są po przeciwległej stronie drogi - tłumaczy Włodzimierz Bystrzyński.
     Jacek Mazany, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie, przyznaje, że temat braku barierki zna a wnioskujący o nią mają rację. - Jest tam około 40 metrów do zabezpieczenia, bardzo słuszna uwaga, jednak obecny układ finansowy nie przewiduje sfinansowania tego zadania, bo nie ma na to środków - zauważa Jacek Mazany. Dyrektor zapewnia jednak, że kiedy uda się wygospodarować środki, to chodnik zostanie od skarpy oddzielony.
     Problem bezpieczeństwa mieszkańców, głównie pieszych, zwłaszcza dzieci dochodzących na przystanek autobusowy, poruszył na sesji również radny Zbigniew Różnowski w odniesieniu do Flantrowa, Brudzynia i innych miejscowości. Zwrócił też uwagę na konieczność ustawienia znaku zmniejszającego prędkość w Brudzyniu, gdzie dzieci dochodzą do przedszkola, na przystanek autobusowy, a nie ma chodnika. Radny argumentował, że na drodze powiatowej w Cerekwicy przy szkole prędkość jest dodatkowo ograniczona, a usytuowanie drogi jest podobne jak w Brudzyniu.
     Starosta Zbigniew Jaszczuk zapewnił, że gdyby wszyscy stosowali się do obowiązujących ograniczeń, to w Brudzyniu nie widzi problemu przy 50 km/h, jakie należy przestrzegać w terenie zabudowanym. W odniesieniu do Cerekwicy przyznał, że skrzyżowanie usytuowane na łuku z ograniczoną widocznością wymusiło zmniejszenie tam prędkości, zwłaszcza z uwagi na wyjeżdżających od strony Biskupina czy Kaczkowa.
     Radny tłumaczył, że w Brudzyniu jest przystanek, przy którym nie ma zatoczki, a po drugiej stronie drogi jest przedszkole i nie ma chodnika, w przeciwieństwie do Cerekwicy. - Pan ma bezpieczeństwo dzieci gdzieś - zarzucił staroście Zbigniew Różnowski.
     - Nie mam bezpieczeństwa gdzieś, tylko na bezpieczeństwo trzeba mieć pieniądze - odpowiedział Zbigniew Jaszczuk.

Sylwia Wysocka, 21 III 2013

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości