Reklama

Piorun minął maszt i spalił elektronikę

Antoni Modliński był zszokowany, że energia z pioruna spowodowała nawet wypalenie dziury w trzonku od mopa

        fot. Karol Gapiński

Daronice, zniszczenia, piorun, mieszkańcy, elektronika
     Piorun minął maszt i spalił elektronikę
     Mieszkańcy Daronic - osady na granicy Wilczkowa i Dobrylewa - są przekonani, że maszt do pomiaru wiatru, który stanął tam miesiąc temu, teraz ściąga wyładowania elektryczne. Kilka dni temu uderzenie pioruna spaliło sprzęty elektroniczne i AGD w kilku gospodarstwach. Straty łączne sięgają 10.000 zł, a najwięcej straciła rodzina państwa Modlińskich.

     W połowie maja informowaliśmy na naszych łamach o mieszkańcach osady Daronice na pograniczu Wilczkowa i Dobrylewa. Obawiają się oni wiatraków, które w tamtej okolicy mają powstać. Na jednej z prywatnych działek już stanął wysoki na 100 m maszt do pomiaru wiatru.
     W ostatnich dniach nad Pałukami przeszło kilka burz. Najbliżej masztu w Daronicach (około 300 m) mieszka Marcin Modliński.
     - Około 22:00 tamtego wieczoru było zachmurzenie i padał deszcz, ale chmury wydawały się płynąć na zachodniej stronie Żnina, w kierunku Gniezna. Nie było słychać piorunów. Zasiadłem w pokoju do kolacji. Żona obok czytała. Dzieci w wieku 7 lat i 3 miesiące już były w swoich łóżeczkach i spały. Nagle nastąpił huk. Pojawił się swąd, kurz i dym. W jednej chwili wystrzeliły bezpieczniki. Pojedynczy piorun musiał ominąć maszt, który jako najwyższy punkt w całej okolicy ściąga takie wyładowania. Piorun ten uderzył w linię energetyczną  - opowiada Marcin Modliński.
     Spaleniu lub uszkodzeniu uległy w jego domu urządzenia elektroniczne. Uszkodzony został telewizor, spalony dekoder telewizji cyfrowej, wieża panasonic, antena internetowa, komputer do sterowania pieca, piekarnik whirpool. Jak dodaje Antoni Modliński, wyładowanie elektryczne było tak silne, że przepaliło dziurę w trzonku od mopa, który stał między szafą a ścianą. W tejże ścianie zresztą do połowy grubości wypaliła się dziura. Później jeszcze przez kilka godzin świnie w chlewie niedaleko domu były tak przestraszone, że nie chciały podejść do poidełka.
     Marcin Modliński oszacował straty na 8.000 zł. Złożył do swego ubezpieczyciela wniosek o odszkodowanie. - Dom na szczęście był ubezpieczony od pioruna. Teraz muszę dokonać napraw i zakupów nowych sprzętów. Na podstawie faktur mam dostać odszkodowanie. Obawiam się jednak, że w przyszłości przez ten maszt takie zdarzenia będą się powtarzać - powiedział Marcin Modliński.
     Nie jest on jedynym poszkodowanym wskutek uderzenia pioruna w Daronicach. Impuls wywołany tym zjawiskiem przez linię energetyczna popłynął do sąsiadów administracyjnie zamieszkałych już w sołectwie Dobrylewo. Tam już jednak poczynił mniejsze szkody. U Andrzeja Rymarkiewicza zniszczył dekoder telewizji cyfrowej. Andrzej Rymarkiewicz mieszka w Daronicach 55 lat. Dopiero w latach siedemdziesiątych doprowadzony został tam prąd. Piorun uderzył tam w linię energetyczną pierwszy raz w historii. Stało się to podczas pierwszej burzy od czasu postawienia na polu masztu do pomiaru wiatru, dlatego Andrzej Rymarkiewicz, podobnie jak sąsiedzi, jest zdania, że to ten maszt jest przyczyną sprowadzenia piorunu.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1113 (24/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości