W imieniu komitetu obrony Szkoły Podstawowej nr 3 głos zabrał Wojciech Lisiecki, który przypomniał radnym kto powinien służyć społeczeństwu i w jaki sposób
fot. Remigiusz Konieczka
Program restrukturyzacji szkół, przygotowany przez burmistrza przepadł
Plan burmistrza upadł
Restrukturyzację oświaty poparło trzech radnych. Także trzech wstrzymało się od głosu. Pozostałych trzynastu opowiedziało się przeciw likwidacji szkół.
Burmistrz Jarosław Jaworski zaproponował, aby od 1 września 2005 r. zlikwidować Zespół Publicznych Szkół nr 1 poprzez przeniesienie 3 klas do budynku Publicznego Gimnazjum nr 1 przy ul. 1 Stycznia. Uczniowie ze szkół podstawowych w Jadownikach i Januszkowie mieliby chodzić do Szkoły Podstawowej nr 2, a dzieci ze Szkoły Podstawowej nr 3 uzupełniłyby jedynkę już bez gimnazjalistów. Nauczycielom likwidowanych szkół miała zostać zagwarantowana praca w utrzymanych placówkach. Dzieci ze wsi miałyby być dowożone do nowych miejsc nauki.
Na piątkowej sesji radni mieli podjąć uchwały o zamiarze likwidacji szkół. Głosowanie poprzedziła burzliwa debata.
Nieoczekiwanie głos w sprawie likwidacji szkół zabrał Powiatowy Inspektor sanitarny Sylwester Popiołek (prywatnie mieszkaniec Góry). Jego list odczytał na początku dyskusji przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Kaźmierczak: "Warunki sanitarno-higieniczne w szkołach wytypowanych do likwidacji są niezgodne z wieloma podstawowymi standardami obowiązującymi szkoły w całym kraju. Dalsze funkcjonowanie możliwe byłoby tylko i wyłącznie po usunięciu wielu nieprawidłowości (zagrażających życiu i zdrowiu dzieci), o których istnieniu już wielokrotnie sygnalizowałem, a których nie usuwano z powodu braku środków" - pisał inspektor. - "Warunki sanitarno-higieniczne w szkołach, które przejmą uczniów z likwidowanych placówek nie pogorszą się. [...] Rozumiejąc jednak żądania mieszkańców osiedla Żnin-Góra, dla których Szkoła Podstawowa nr 3 jest miejscem na trwale wpisanym w ich historię proponuję rozważyć możliwość pozostawienia jej, ale nie w dotychczasowym budynku, tylko przeniesienie jej do budynku, w którym dzisiaj funkcjonuje Gimnazjum nr 2. [...] Pozostawiając Szkołę Podstawową nr 3 na tym osiedlu to nie tylko ukłon w stronę historii, ale przede wszystkim uwzględnienie potrzeb najmłodszej części lokalnej społeczności, która wymaga szczególnej opieki. [...] Utrzymanie szkoły podstawowej w tej części miasta gwarantować będzie łatwiejszy dostęp do szkoły dzieciom tu mieszkającym. Nie będą one zmuszone pokonywać przez sześć długich lat znacznych odległości z ciężkim tornistrem na plecach. Dopóki nie zacznie funkcjonować sprawna komunikacja autobusowa nie powinno się narażać ich na deformację np. kręgosłupa, stawów, które u wielu dzieci na pewno się pojawią".
List wywołał poruszenie wśród zebranych gości. Z niejednych ust wydobył się głos dezaprobaty dla treści listu.
NIEWYGODNY GŁOS W SPRAWIE
Przewodniczący komisji oświaty Kazimierz Jańczak powiedział, że Gimnazjum nr 3 musi przestać istnieć w tym budynku, ale jego likwidacja powinna nastąpić stopniowo (tzw. sposób wygaszający), a nie poprzez przeniesienie całej szkoły do innej placówki.
- "Zacytuję w tym miejscu Leonarda da Vinci, który powiedział "Kto mało myśli błądzi wiele". Każda reforma wymaga przemyślenia i czasu. Burmistrz zastosował tak zwaną metodę straży pożarnej. Posądzono mnie, że na jednym spotkaniu się ukrywałem i nie zabrałem głosu. Chciałem z boku przysłuchać się metodzie wprowadzania tematu restrukturyzacji. Nie będę głosował za podjęciem uchwały o zamiarze likwidacji i nie chcę, aby to było odebrane jako populizm. Propozycje burmistrza rażą brakiem alternatywy i brakiem koncepcji, a społeczeństwu nie dano możliwości zaprezentowania własnego rozwiązania. Z poprzedniej reformy z ubiegłego roku nie zostały wyciągnięte wnioski. Reforma to nie totolotek, że wybieramy numer i pada na tą szkołę. Reformą są zmęczeni nauczyciele, uczniowie i rodzice. Żadnego stanowiska nie zajęło kuratorium. To wszystko jest kulawe, bo nadzór powinien włączyć się w dyskusję co jest lepsze dla dziecka. Patrząc na plan tej reformy przypomina mi się wywieszka w sklepie: likwidacja, wyprzedaż" - zakończył Kazimierz Jańczak i dostał gromkie oklaski.
W tym samym tonie wypowiedziała się radna Halina Wałecka, która jest nauczycielką w Zespole Publicznych Szkół nr 1 (w skład zespołu wchodzi Publiczne Gimnazjum nr 3).
- "Jest mi niewygodnie zabierać głos w tej sprawie" - przyznała - "Ale będzie to przejście gwałtowne. Programy są realizowane, a przecież wiemy, że nie we wszystkich szkołach są one realizowane jednocześnie. Gros dzieci poszczególne jednostki tematyczne będzie musiało podjąć indywidualnie. Prawdą jest to co było już kiedyś powiedziane, że dzieci nie można traktować przedmiotowo i narażać na stresy. Jednocześnie wiem, że ten zespół został powołany na okres tymczasowy. Dlatego także jestem za stopniowym wygaszeniem placówki".
Później na sali nastąpiła konsternacja, ponieważ co do likwidacji Gimnazjum nr 3 padło kilka propozycji. Na początku przewodniczący rady Dariusz Kaźmierczak zapytał Kazimierza Jańczaka czy propozycja komisji oświaty jest wnioskiem, który rada ma przegłosować. Przewodniczący komisji oświaty dla potwierdzenia swojej propozycji chciał, aby radca prawny Bogusław Szymczak wyjaśnił czy wygaszenie jest możliwe. Przypomnijmy tylko, że od 1 września br. zespoły szkół utworzone przez 1998 rokiem mają zostać zamknięte. Bogusław Szymczak wyjaśnił, że wygaszenie Publicznego Gimnazjum nr 3 nie wchodzi w rachubę, ponieważ ustawa nie stosuje i nie zna tego pojęcia.
Wtedy pojawiły się kolejne propozycje likwidacji placówki przy jednoczesnym pozostawieniu uczniów w budynku przy ul. Szkolnej 4. Radny Zdzisław Bąk zaproponował, aby w dotychczasowym budynku powstała filia Publicznego Gimnazjum nr 1. Natomiast Czesław Kośmicki chciał dowiedzieć się czy po przeniesieniu uczniów gimnazjalnej trójki uczyliby ci sami nauczyciele.
Dyrektor Miejskiego Zespołu Oświaty Aleksandra Nowakowska odpowiedziała, że nauczyciele musieliby specjalnie dochodzić do tej szkoły czasami nawet na kilka godzin, aby uczyć swoich uczniów. Poza tym dyrektor dodała również, że likwidacja części gimnazjalnej zespołu szkół nr 1 jest podstawą restrukturyzacji, ponieważ do zamknięcia placówki obliguje gminę ustawa.
Zebrani na sesji rodzice ostro zaprotestowali przeciwko tej argumentacji. Stwierdzili, że Aleksandra Nowakowska nie do końca przeczytała ustawę. Ich zdaniem dalsza lektura ustawy wskazuje na możliwość pozostawienia zespołów szkół na prośbę organu prowadzącego. O tym co mówi prawo - w dalszej części artykułu.
SŁUŻBA NIE DRUŻBA
W imieniu społeczności osiedla górskiego wystąpił Wojciech Lisiecki: - "Działanie naszego samorządu, pana burmistrza oparte na metodzie zaskoczenia ogranicza możliwości wyboru, narzucania swojej woli bez podjęcia konstruktywnej dyskusji, nie jest przykładem odpowiedzialnych zachowań wobec społeczności lokalnej, a zwłaszcza wobec dzieci, rodziców i nauczycieli, których te działania bezpośrednio dotyczą. Powiedzmy jasno - wykroczenie, arogancja i moralne przestępstwo. [...] Dokąd prowadzi droga obrana przez pana burmistrza?" - pytał się Wojciech Lisiecki - "Wszak istotą reformy oświaty jest jakość, a nie ilość dzieci w klasie czy w szkole. Proponowane przez burmistrza i jego współpracowników zmiany są na dzień dzisiejszy nieprzemyślane lub przemyślane tak, że aż niedopuszczalne do przemyślenia. Nie widać w nich troski społecznej, nie widać planów kreujących przyszłość. Nie widać nawet pozytywnych efektów finansowych, nie widać kierunku rozwoju, chęci pozyskiwania środków, odwagi i determinacji by miastu naszemu nadać należny blask. Żądamy rozkwitu, a nie likwidacji".
Kończąc Wojciech Lisiecki powiedział, że radni powinni pamiętać o tym, że zostali wybrani przez społeczeństwo: - "Myśmy was powołali do życia i waszym zadaniem jest, to aby nam służyć" - mówił.
WIĘCEJ ZADAŃ, MNIEJ PIENIĘDZY
O kosztach związanych z utrzymaniem oświaty i dotacją gminy do subwencji mówiła skarbnik gminy Aleksandra Szpek. Przedstawiła analizę historyczną dotyczącą kosztów oświaty, wysokości subwencji i dotacji z budżetu gminy.
Skarbnik gminy powiedziała, że zmniejszenie subwencji do 9.407.590 zł jest cofnięciem się do wysokości sprzed dwóch lat, czyli do 2003 roku. Wtedy wynosiła 9.352.584 zł. Wzrasta procentowy udział w wydatkach bieżących na oświatę. W ubiegłym roku było to ponad 12 mln zł. Przy 9,9 mln subwencji na 2004 i 14,5 mln budżecie na oświatę ponad 2 mln musiała dołożyć gmina. Aleksandra Szpek zwróciła także uwagę na to, że od dwóch lat nie planuje się w oświacie inwestycji. W 2003 roku był to remont kotła CO w szkole w Bożejewicach, a rok wcześniej nowy kocioł w szkole w Gorzycach i hala sportowa przy Gimnazjum nr 1. Do projektu budżetu na ten rok szkoły złożyły zapotrzebowanie na remonty na ogólną kwotę ok. 1,5 mln zł. Wiadomo, że żadne remonty, oprócz napraw niezbędnych, nie zostaną wykonane. Jedyną szansą mogą być fundusze z rezerwy ministra edukacji. Gmina sfinansowała przy udziale środków z ministerstwa wymianę okien i luksfer w dwójce (2003 r.) i pokrycie dachu w jedynce (2004 r.). Na ten rok rezerwa MENiS z 1% zmniejszyła się do 0,6% i może być przeznaczona na pokrycie kosztów remontów związanych ze zdarzeniami losowymi.
CZAS NA PRZERWĘ
Przewodniczący komisji budżetu Czesław Kośmicki zauważył, że jeżeli nie zostanie podjęta pierwsza uchwała, dotycząca likwidacji Gimnazjum nr 3, to głosowanie nad pozostałymi nie ma sensu, a cała reforma "posypie się". W związku z tym Czesław Kośmicki zaproponował, aby sesja została przerwana na dwa tygodnie.
- "Jeżeli jest zgoda na budowę nowej szkoły [patrz artykuł o budowie szkoły w Murczynie obok - przyp. red.], to jasne, że trzeba zlikwidować wszystkie szkoły wiejskie. Dlatego składam wniosek, aby burmistrz przygotował restrukturyzację sieci w całej gminie z podziałem na lata, z uwzględnieniem demografii i kosztów i przedstawił ją za 14 dni" - powiedział Czesław Kośmicki.
Plan ten miałby być opracowany wspólnie ze specjalną do tego powołaną grupą składającą się z rodziców, nauczycieli, mieszkańców, radnych i administracji. Sama debata z głosowaniem miałyby zostać przeniesione na 18 lutego. - "Będziemy mieli czas, aby projekty uchwał przyjąć lub odrzucić" - powiedział przewodniczący komisji budżetu.
OBRAŻENI I OBRAŻENI
- "Nie po to siedzimy tu już siódmą godzinę, aby teraz odejść" - denerwowała się publiczność.
Tokiem sesji bardzo zdegustowany był Wojciech Lisiecki, który powiedział, że na sesję przyszli ludzie dysponujący odpowiednim intelektem i gotowi do rozmów, a napotykają na niechęć ze strony władzy.
- "Tu nie powinno się nas obrażać" - zwrócił uwagę przewodniczący rady.
- "To my czujemy się obrażeni takim, a nie innym ułożeniem punktów na tej sesji" - nie dawał za wygraną mieszkaniec Góry.
- "To ładne podziękowanie za to, że mogliście tu przyjść i zabrać głos" - stwierdził burmistrz Jarosław Jaworski.
Dariusz Kaźmierczak powiedział, że ustalanie przerw w trakcie obrad jest normalną procedurą stosowaną na sesji. Dlatego osoby, które są pierwszy raz na sesji i nie znają metod pracy radnych nie powinni posądzać ich o złe układanie punktów: - "Zaplanowałem, że punkt dotyczący szkół rozpocznie się o 1145, a jest 1500. Nikt tu państwa nie przetrzymuje. Jeżeli mamy teraz podjąć decyzję i ma być ona zła, to wolimy poczekać te 10 minut i zagłosować po przerwie" - powiedział przewodniczący rady.
TRZY, TRZYNAŚCIE, TRZY
Za przerwaniem sesji głosowało 7 radnych, a 10 było przeciw. W związku z tym, że wniosek Czesława Kośmickiego padł, to Dariusz Kaźmierczak rozpoczął procedurę głosowania nad uchwałami dotyczącymi zamiaru likwidacji poszczególnych szkół. Za przeniesieniem Gimnazjum nr 3 głosowało 5 radnych, trzech się wstrzymało, a 9 głosowało za pozostawieniem gimnazjum przy ul. Szkolnej
Jeżeli chodzi o szkoły podstawowe, to tylko trzech radnych wyraziło zdecydowane poparcie dla likwidacji: Czesław Kośmicki, Stanisław Głogowski i Dariusz Kaźmierczak. Także trzech radnych wstrzymało się od głosu: Leszek Duch, Jerzy Siniecki i Adam Milejczak. Natomiast 13 było przeciw likwidacji: Adam Kowalewski, Fabian Heinich, Halina Wałecka, Zdzisław Bąk, Ryszard Wiechetek, Andrzej Kujawa, Jerzy Kowalski, Krystyna Ochudło, Kazimierz Jańczak, Lucjan Adamus, Krzysztof Jóźwiak, Jerzy Krynicki i Stanisław Siadak (w głosowaniu nad szkołą w Januszkowie jeden z radnych nie podniósł ręki). Na sesji nie byli obecni radni Józef Bugno i Roman Rezulak.
WNIOSEK ALBO DWAJ DYREKTORZY
Wynik głosowania ucieszył zgromadzonych mieszkańców Góry, Jadownik, Januszkowa i Żnina. Zresztą zaraz po głosowaniu opuścili aulę Urzędu Miejskiego.
Najważniejszym skutkiem piątkowych wydarzeń jest nie tylko to, że pozostaną trzy szkoły podstawowe, ale także Zespół Publicznych Szkół nr 1.
Jak nam powiedział dyrektor ds. kształcenia podstawowego i gimnazjalnego bydgoskiego kuratorium oświaty Grzegorz Roszak w przypadku funkcjonowania zespołów szkół utworzonych przed wejściem w życie ustawy o zmianie ustawy funkcjonowania oświaty możliwe są dwa scenariusze. Uzależnione one są od tego czy organ prowadzący wystąpi do kuratorium z wnioskiem o wydanie opinii co do dalszego funkcjonowania zespołu szkół.
- "Do 2002 roku nie było konieczności wydawania opinii przez kuratorium. Ministerstwo zdecydowało zareagować, gdyż tworzyły się różnego rodzaju hybrydy. Jako skrajny przykład można podać tworzenie zespołu szkół, w którym szkoła podstawowa była oddalona o kilometr od gimnazjum, ponieważ gmina chciała zaoszczędzić na stanowisku dyrektora" - wyjaśnia Grzegorz Roszak.
Dyrektor dodał, że jeśli wniosek o opinię nie dotrze do kuratorium, to od 1 września br. przy ul. Szkolnej będą funkcjonowały dwie odrębne placówki: Szkoła Podstawowa nr 1 i Publiczne Gimnazjum nr 3. Jeśli wniosek zostanie z gminy wysłany, to kuratorium będzie miało dwa tygodnie na wydanie opinii czy w następnym roku szkolnym istnienie zespołu szkół będzie możliwe. Przy wydawaniu opinii będzie brane pod uwagę dotychczasowe funkcjonowanie zespołu szkół: czy miały miejsce konflikty złego oddziaływania, czy budynek nie jest przeciążony, czy nie było skarg na wspólne korzystanie z sal.
- "Jeśli coś funkcjonuje kilka lat i nie było z tym problemów, to nie będziemy na siłę tego zmieniać. Choć trzeba przyznać, że idea ministerstwa jest taka, żeby zespołów było jak najmniej" - zakończył Grzegorz Roszak.
Już we wtorek dyrektor MZO Aleksandra Nowakowska poinformowała nas, że nie będzie konieczności rozdzielania szkół i powoływania nowego dyrektora oddzielnej placówki Publicznego Gimnazjum nr 3.
- "Złożymy wniosek do kuratorium i wystąpimy o wydanie opinii w sprawie dalszego funkcjonowania zespołu szkół" - powiedziała dyrektor MZO. Dlatego do pierwszych klas będzie przeprowadzony nabór do szkoły na dotychczasowych zasadach.
INTERES NAUCZYCIELI
Czesław Kośmicki powiedział, że w oparciu o artykuł 25a ustawy o samorządzie gminnym wystąpi do organu nadzoru o uchylenie głosowania. Artykuł ten mówi, że radny nie może brać udziału w głosowaniu w radzie ani w komisji, jeżeli dotyczy ono jego interesu prawnego. Czesławowi Kośmickiemu chodziło o to, że radni, którzy są nauczycielami (Jerzy Krynicki, Halina Wałecka) głosowali nad zamiarem likwidacji szkół, a radna Halina Wałecka pracuje w Gimnazjum nr 3, które miało zostać zamknięte. Czesław Kośmicki powiedział, że ma taką możliwość i wczoraj przesłał do Urzędu Wojewódzkiego wnioski poparte uzasadnieniem z dołączonymi przegłosowanymi projektami uchwał.
PÓŁ MILIONA DZIURY
Wynik głosowania nie wszystkich uszczęśliwił. Przewodniczący komisji budżetu Czesław Kośmicki powiedział, że przyszłość finansów gminy widzi źle. Powiedział, że dopóki nie będzie znana ostateczna kwota subwencji, to będzie namawiał burmistrza do zaprzestania inwestycji związanych z remontem dróg i ulic poprzez wstrzymanie ogłaszania przetargów.
Z kolei skarbnik Aleksandra Szpek powiedziała, że już w chwili planowania budżetu na 2005 rok było wiadomo, że zanosi się na deficyt (czyli przerost wydatków nad dochodami). Pokryty jednak został poprzez pożyczki na budowę składowiska w Wawrzynkach i kanalizację oraz z kredytu m.in. na zaplecze socjalne na stadionie. Dziura w wysokości ponad 502 tys. zł najprawdopodobniej będzie mogła być pokryta przychodami z innych rozliczeń krajowych (tzw. wolnych środków). Trzeba zaznaczyć, że nieznany jest jeszcze do końca wynik wykonania budżetu na 2004, a tym samym zakładane scenariusze pokrycia półmilionowej dziury w budżecie mogą się zmienić.
Przewodniczący Rady Miejskiej Dariusz Kaźmierczak uważa, że wynik głosowania zadowala tak naprawdę jedną grupę społeczną, która ma duże lobby, które broni miejsc pracy bez względu na to co będzie się działo w gminie. - "Zapoczątkowanie reformy mogło uzdrowić finanse. Dotychczas z różnych stron padały pytania dlaczego u nas się nic nie dzieje. Teraz odpowiem, że nic nie będzie się działo. Wokoło są dużo mniejsze gminy, które z problemem oświaty sobie poradziły. Jest wiele grup społecznych, które oczekują wsparcia ze strony gminy, a my wspieramy jedną" - podsumował przewodniczący rady.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 678 (6/2005)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze