Reklama

Płot hakiem na inwestora

Szubińska dyskoteka w rękach wojewody
    Płot hakiem na inwestora
    Nie wiadomo jak długo potrwa budowa nowoczesnego klubu na Osiedlu Leśnym w Szubinie. Inwestor pospieszył się i rozpoczął prace bez pozwolenia na budowę. Kiedy złożył wniosek do starosty o wydanie takowego, otrzymał decyzję odmowną. Przeciwko rozbudowie obiektu zaprotestowali też mieszkańcy.

    Nieruchomość przy ul. Tysiąclecia w Szubinie, po dawnej dyskotece Planeta, kupił bydgoski biznesmen Dariusz Muszyński, właściciel Agencji Promocyjno-Koncertowej Impresso. Należy do niego najbardziej znany w regionie ekskluzywny Terminal w Sępólnie Krajeńskim, prowadzi także kilka innych klubów. Właściciel zamierzał na wiosnę otworzyć podobny do sępoleńskiego obiekt w Szubinie.
    Rozpoczął jednak prace budowlane z ominięciem prawa, bez pozwolenia na remont i modernizację budynku dyskoteki. Ogrodził działkę, wybudował nowe wejście do obiektu w kształcie rotundy i zmienił dach.
    Ruch na placu budowy wzbudził podejrzenia mieszkańców Osiedla Leśnego (na jego terenie będzie klub), którzy są niechętni inwestycji. Uważają, że megadyskoteka w otoczeniu domków jednorodzinnych wpłynie negatywnie na bezpieczeństwo i spowoduje konflikty społeczne. Swoje wątpliwości co do legalności budowy zgłosili przewodniczącemu zarządu osiedla Edwardowi Cholewie. Ten z kolei zawiadomił o sprawie Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Nakle.
    Kontrola odbyła się 21 listopada ubiegłego roku. Potwierdziła doniesienie. Chociaż właściciel zgłosił do starostwa wcześniej zamiar przeprowadzenia remontu, nie odczekał wymaganych przepisami 30 dni do rozpoczęcia prac. Ponadto wykonał rozbudowę budynku, która wymagała uzyskania pozwolenia na budowę. Szef nakielskiego inspektoratu budowlanego Bogusław Wołowicz nakazał wówczas rozbiórkę nowo powstałej części obiektu, a także ukarał właściciela mandatem w wysokości 500 zł.
    Dla inwestora był to dopiero początek kłopotów. 6 grudnia złożył w nakielskim starostwie wniosek o zatwierdzenie projektu budowlanego i wydanie pozwolenia na remont, modernizację i rozbudowę budynku dyskoteki. Po dwóch miesiącach starosta odmówił mu wydania korzystnej decyzji.
Zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego starosta Andrzej Kinderman zawiadomił strony o wszczęciu postępowania i możliwości wypowiedzenia się w tej sprawie.
    W wyznaczonym terminie 7 dni wpłynęły do starostwa dwa pisma od mieszkańców. Irena i Wojciech Mastalerz z Szubina nie mieli nic przeciwko remontowi budynku, ale pod warunkiem, że zmieni on swoje przeznaczenie. Stanowczo sprzeciwili się otwarciu tam dyskoteki lub innego lokalu gastronomicznego. Taka działalność stanowiłaby ogromną uciążliwość dla mieszkańców osiedla - twierdzili w piśmie do starosty.
    Zastrzeżenia zgłosił także Stefan Jarecki z Szubina. Stwierdził, że gdy nabywał działkę budowlaną nie było mowy o rozbudowie i modernizacji budynku gospodarczego zaadaptowanego na dyskotekę. W miejscowym planie zagospodarowania terenu na nieruchomości Dariusza Muszyńskiego działalność usługowa jest dopuszczona, więc dyskoteka może tam działać legalnie. Mieszkaniec przekonywał, że duża liczba klientów dyskoteki spowoduje negatywne skutki dla otoczenia ściągając m.in. pijaków, chuliganów, narkotyki i świat przestępczy.
    Po rozpatrzeniu pism starosta zobowiązał Dariusza Muszyńskiego do usunięcia nieprawidłowości występujących w projekcie budowlanym. Inwestor uzupełnił projekt zgodnie z postanowieniami.
    W starostwie została przeprowadzana także rozprawa administracyjna. Chodziło o wyjaśnienie wszelkich spraw związanych z obiektem. Na rozprawę stawili się mieszkańcy, którzy wnieśli zastrzeżenia oraz inwestor ze swoimi pełnomocnikami.
    W trakcie rozprawy podniesiona została m.in kwestia ogrodzenia działki. Trzymetrowa ściana z blachy została postawiona przed uzyskaniem pozwolenia na budowę, a ponadto jest niezgodna z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Dariusz Muszyński tłumaczył, że wykonał płot tylko na czas budowy i po jej zakończeniu zostanie on rozebrany i wykonany zgodnie z projektem zagospodarowania działki i miejscowym planem.
    Okazało się, że właśnie wysokie ogrodzenie, które miało zmniejszyć uciążliwość prac budowlanych dla mieszkańców, stało się największym problemem inwestora. Zgodnie z prawem rozpoczęcie robót następuje już z chwilą podjęcia prac przygotowawczych na terenie budowy, którymi są: wytyczenie geodezyjne obiektu w terenie, wykonanie niwelacji terenu, zagospodarowanie terenu budowy wraz z budową tymczasowych obiektów oraz wykonanie przyłączy do sieci infrastruktury technicznej na placu budowy.
    Powołując się na zapis w ustawie Prawo budowlane zabraniający wydania pozwolenia na budowę w przypadku rozpoczęcia robót budowlanych z naruszeniem przepisów, starosta ostatecznie odmówił inwestorowi wydania pozwolenia na budowę.
    Dariusz Muszyński ma prawo odwołać się od tej decyzji do wojewody kujawsko-pomorskiego.
    - Oczywiście, że się odwołam. Ja się nie poddam i doprowadzę tę sprawę do końca - zapowiada inwestor. - Oczywiście było to z mojej strony naruszenie przepisów - przyznaje Dariusz Muszyński. - Można było jednak wydać inną decyzję, nakazać rozbiórkę czy nałożyć karę. Ale rozumiem, że władze też muszą podchodzić do wszystkiego ostrożnie, kiedy ludzie protestują. Mnie osobiście społeczeństwo bardzo zaskoczyło. Prowadząc interesy staram się zachowywać elegancko, dlatego podjąłem wszelkie środki, żeby działalność klubu nie była uciążliwa dla mieszkańców.     Zaproponowałem nawet właścicielom sąsiednich działek, że zainstaluję monitoring, aby czuli się bezpiecznie. Nie rozumiem tej postawy mieszkańców kompletnie. Zastanawiałem się nawet nad tym, czy nie wydzierżawić komuś tego obiektu - mówi z żalem Dariusz Muszyński.       
Starosta Andrzej Kinderman nie chce spekulować, jaka będzie decyzja wojewody. - Są przesłanki, które przemawiają za tym, żeby ta inwestycja była zrealizowana i są też takie, żeby dyskoteki tam nie było. Poczekajmy na stanowisko wojewody. Może inwestor w ogóle nie będzie musiał niczego rozbierać - mówi starosta.
    Obecnie nie wiadomo, kiedy obiekt zostanie otwarty. Dariusz Muszyński powiedział nam, że stracił co najmniej dwa miesiące.
Tomasz Rogacz     
Tygodnik Szubiński Pałuki nr 341 (7/2008)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości