Reklama

Po śmierci gospodarza przyszli z pomocą wdowie i jej dzieciom

Są ludzie dobrego serca, którzy w poczuciu rolniczej solidarności nie zostawili mieszkanki Sarbinowa i jej dzieci bez pomocy, gdy po nagłej śmierci gospodarza zabrakło rąk do pracy na roli. Teraz tych pracowitych rąk jest już kilkadziesiąt.

Barbara Ińska z Sarbinowa oraz jej 21-letnia córka Monika i 13-letni Mateusz stracili 12 kwietnia męża i ojca. Jarosław Iński zmarł tamtego dnia nagłą śmiercią w wieku 41-lat. Osierocona rodzina została też z 50-kektarowym polem własnej i dzierżawionej ziemi. Wiosna zaś to jeden z tych okresów, w których pracy w gospodarstwie jest najwięcej. Pani Barbara i jej dzieci nie daliby rady - tym bardziej w tak trudnym dla siebie momencie - sami wykonać wszystkich niezbędnych prac.

Kilka dni po śmierci pana Jarosława rolnicy z okolicznych wsi, którzy znali rodzinę z Sarbinowa, postanowili pomóc wdowie i jej dzieciom. Podjęli pracę na gospodarstwie pani Barbary, by zachować ciągłość upraw i hodowli, mimo śmierci gospodarza. Kilkadziesiąt osób pracowało w gospodarstwie w Sarbinowie w niedzielę 18 kwietnia. W planie mieli posortowanie ziemniaków, ale ze względu na dużą liczbę chętnych do pomocy, zrobili o wiele więcej. We wtorek w mniejszej grupie znów zjawili się w gospodarstwie. Zapowiedzieli także, że pomoc będą kontynuowali. Liczą też na dobre serca innych mieszkańców, bo trwa zbiórka internetowa, która pozwoli zabezpieczyć płynność finansową gospodarstwa w Sarbinowie. Po śmierci pana Jarosława bowiem konta firmowe gospodarstwa zostały zablokowane. Tymczasem trzeba realizować bieżące zakupy paliwa, środków chemicznych itd., by gospodarka ta mogła przetrwać.

Reklama

Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński, 22 IV 2021

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości