Ku końcowi zbliża się druga odsiadka podpalacza, który w 2016 r. pierwszy raz wzniecił dwa pożary w Górkach Zagajnych. Odbył karę więzienia po czym, po wyjściu zza krat, puścił z dymem kolejne stogi słomy. Za kilka dni zostanie wypuszczony na wolność.
Do pierwszej serii podpaleń doszło, w krótkich odstępach czasu, w grudniu 2016 r. 46-letni wówczas mieszkaniec wsi Górki Zagajne z premedytacją podłożył ogień w gospodarstwie należącym do prezesa góreckiej OSP Juranda Świerca. Straty oszacowano na ponad 55.000 zł.
Podkom. Justyna Andrzejewska, oficerka prasowa KPP w Nakle nad Notecią przypomina, że mężczyznę zatrzymano 17 grudnia. Przebywał następnie w areszcie, usłyszał dwa zarzuty zniszczenia mienia przez podpalenie oraz usiłowanie zniszczenia mienia. Policja wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie, po czym do sądu został skierowany akt oskarżenia, który zaowocował skazaniem mężczyzny na karę pozbawienia wolności. - Mężczyzna został skazany za przestępstwa z art.288§1 k.k. Kara pozbawienia wolności wymierzona w sprawie została następnie objęta wyrokiem łącznym i karę pozbawienia wolności z wyroku łączonego odbył w całości z dniem 2 maja 2019 r. - doprecyzowała prezeska Sądu Rejonowego w Szubinie Joanna Drozdalska.
Po kilku miesiącach od opuszczenia więzienia podpalacz zaatakował powtórnie. Przypomnijmy, że wówczas zgłoszenie o pierwszym pożarze stogu w Górkach Dąbskich policja otrzymała w listopadzie 2019 r. Kolejne pojawiły się w marcu i kwietniu 2020 r. Dotyczyły sąsiednich Górek Zagajnych. Dodajmy, że za każdym razem płonęły stogi ze słomą, a tym razem pokrzywdzeni wycenili straty na sumę 120.000 zł. Mężczyzna ponownie trafił do więzienia, a z naszych informacji wynika, że ma je opuścić wraz z końcem stycznia.
O dalsze losy podpalacza nie bez powodu dopytywał radny Tomasz Świerc, syn Juranda Świerca. - Jak MGOPS jest przygotowany na zakończenie odbywania kary przez pana Grzegorza P.? Czy zostały w tym kierunku poczynione jakieś postanowienia, działania w związku z tym, że jest to osoba silnie chora? - zwrócił się do obecnej podczas wspólnego posiedzenia komisji Rady Miejskiej w Kcyni kierowniczki MGOPS, Agnieszki Witkowskiej, dając do zrozumienia, że mieszkańcy Górek Zagajnych obawiają się powrotu podpalacza.
Głos w sprawie zabrał pracownik ośrodka, który oznajmił, że Grzegorz P. najprawdopodobniej nie zamierza wrócić na teren gminy i być może zostanie objęty pomocą sióstr zakonnych w innym rejonie. Czy tak się stanie, okaże się już niebawem. - Pół roku po odsiadce jest spokój, ale później pojawia się alkohol i znowu wszyscy będą żyć w strachu - podsumował Tomasz Świerc.
Justyna Kulpińska, 27 I 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze