Zysk wypracowany przez oddział - dla pracowników
Podwyżki nie dla wszystkich
Prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia Aleksander Kmiećkowiak obiecał pielęgniarkom i położnym podwyżkę: 160 zł brutto (ok. 80 zł netto). Wcześniej nowe stawki uzyskali lekarze. Pozostali pracownicy będą pracować za te same pieniądze co dotychczas.
Działający w Pałuckim Centrum Zdrowie Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych wyszedł z inicjatywą zwołania zebrania i poprosił szefa Pałuckiego Centrum Zdrowia Aleksandra Kmiećkowiaka o wyjaśnienie kwestii płac w żnińskim szpitalu. Na spotkaniu miał zostać omówiony temat podwyżek i sprawy finansowe.
- Chciałyśmy porozmawiać z dyrektorem. Dowiedzieć się, ile pieniędzy dla nas zostało i jakie będą podwyżki - mówi Pałukom Dorota Nymś, przewodnicząca organizacji zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w PZC w Żninie.
Prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia powiedział, że podwyżki otrzyma biały personel, czyli lekarze i pielęgniarki. Pozostali pracownicy będą zarabiać nadal na tym samym poziomie. Na spotkaniu obecni byli również przedstawiciele pozostałych działów: m.in. administracji i obsługi. Wszyscy oczekiwali od prezesa deklaracji związanych z podwyżkami i ich wysokością. Aleksander Kmiećkowiak wyjaśnił, iż decydując w sprawie podwyżki wynagrodzeń brał pod uwagę zapewnienie podstawowej działalności szpitala. Dlatego najpierw zostały wynegocjowane stawki z lekarzami, a teraz nadszedł czas na podwyżki dla pielęgniarek. Zdaniem dyrektora, najważniejszy jest bezpośredni kontakt personelu z pacjentem. Stąd podwyżki objęły tylko biały personel.
Według założeń prezesa, pielęgniarki odcinkowe, czyli te, które są na oddziałach i zajmują się bezpośrednio pacjentami, miały otrzymać po 100 zł podwyżki, natomiast pielęgniarki z licencjatem i z tytułem magistra, które nie są pielęgniarkami odcinkowymi - 50 zł do uposażenia zasadniczego. Ostatecznie Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych we wniosku do prezesa zaproponował, aby wszystkie pielęgniarki i położne bez względu na funkcję i wykształcenie otrzymały podwyżkę w wysokości 160 zł brutto do podstawy wynagrodzenia. Netto wyjdzie to ok. 80 zł (najniższa podstawa do wynagrodzenia pielęgniarki wynosi 1.350 zł brutto). Podwyżka obejmie 122 pielęgniarki, które nie są na kontrakcie. Podwyżki nie obejmą pozostałego personelu, a więc rehabilitacji, rentgena, salowych, laboratorium czy administracji.
- Chociaż jestem negatywnie ustosunkowany do tego pomysłu, to jednak zgodziłem się z sugestiami pielęgniarek co do ujednoliconego systemu podwyżek - stwierdził prezes.
Obecni na zebraniu pozostali pracownicy, np. administracji i obsługi przyjęli informację o braku podwyżek milczeniem.
Na zebraniu padały również pytania, dlaczego lekarze otrzymali tak wysokie podwyżki: - Dlaczego aż tyle? Nawet jeśli jest to 8.000 zł, dwa miesiące pracy lekarza, to nasz rok - mówili pracownicy. - Zgadzamy się z tym, że różnice powinny być, ale nie aż takie.
Prezes wskazał, że żnińska lecznica nie jest w tak dobrej sytuacji, jak te w dużych miastach. Jego zdaniem, szpitale te wykazują straty, ale i tak otrzymają dotacje. Dyrektorowi zależało na zatrzymaniu lekarzy. Musiał ponadto zatrudnić dwóch dodatkowych na dyżury. Żeby ściągnąć dodatkowych lekarzy musiał zaproponować stawki dyżurowe wyższe niż w Bydgoszczy.
Prezes Pałuckiego Centrum Zdrowia powiedział, że na sugestie związków lekarze zrezygnowali z nagród za wypracowany zysk w oddziale na rzecz podwyżek dla pozostałego białego personelu. Aleksander Kmiećkowiak powiedział też, że zawsze będzie się starał nagradzać tych pracowników, którzy chcą się dokształcać. Zachęcał pielęgniarki do przejścia na kontrakty. - Nie ma się czego bać. Strach ma wielkie oczy - mówił prezes.
Aleksander Kmiećkowiak dodał, iż większe podwyżki będą możliwe tylko wtedy, jeżeli PCZ dostanie więcej pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. Poza tym prezes dodał, że wypracowane przez spółkę zyski będą dzielone na pracowników.
- Jeśli koszt nie przekroczy przychodu, to będzie zysk. Od tego pewien procent przeznaczony zostanie dla pracowników. Pozostaje pytanie, jak to będzie dzielone. Są oddziały, które zarabiają na siebie, np. ortopedia czy oddział chorób wewnętrznych. Większych podwyżek i w większym zakresie dać nie mogę. Nie mam przed wami nic do ukrycia. Nie chowam pieniędzy. Te inwestycje, które planuję, będą finansowane z projektów unijnych. Ja wiem, jak to jest, jeśli zarabia się 1.300 zł, ale najważniejsza w tym wypadku jest działalność szpitala - powiedział prezes.
Przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w poniedziałkowej rozmowie z reporterem Pałuk tonowała nastroje.
- Na zebraniu część koleżanek być może poniosły emocje. Chcemy się skupić na tym, co dotyczy nas. Nie chcemy się wtrącać w sprawy dotyczące lekarzy - stwierdziła przewodnicząca.
Związki zawodowe wystąpiły do prezesa z wnioskiem, aby jego deklaracje dotyczące przekazywania zysku dla pracowników, znalazły się na piś-mie.
- Chcemy podpisać porozumienie, w którym dyrektor zagwarantuje, że jeśli otrzyma pieniądze z Funduszu, to przeznaczy je na podwyżki, a nie na inne cele. Tak samo z zyskiem poszczególnych oddziałów, który ma być przeznaczony dla pracowników - zadeklarowała Dorota Nymś.
Szef żnińskiej lecznicy zaznaczył, że o przeznaczeniu rocznego zysku spółki decyduje zgromadzenie wspólników.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze