Reklama

Podziemna Gąsawa

Szkielety nie Prasłowian, lecz chrześcijan
    Podziemna Gąsawa
    Archeolog pracujący w muzeum biskupińskim Mariusz Kazik nawiązał kontakty z amerykańską fundacją naukową. Jej przedstawicielem jest w Polsce naukowiec związany z poznańskim środowiskiem  uniwersyteckim, pracownik muzeum na Lednicy. Amerykanie są mocno zainteresowani realizowaniem w Gąsawie prac wykopaliskowych w okolicy miejscowego kościoła. Sami te badania sfinansują.

    Podczas prac wykopaliskowych w zeszłym roku w kościele pod wezwaniem św. Mikołaja w Gąsawie doszło do ciekawego odkrycia pod posadzką przy południowej ścianie świątyni. Archeolodzy dokopali się na głębokości ponad metra do ławy fundamentowej niegdyś stojącego  w tym miejscu kościoła. - "Przynajmniej oni tak twierdzą, że to ława, więc im wierzę, bo to naukowcy" - mówi ksiądz proboszcz gąsawskiej parafii Ryszard Kwiatkowski.
Archeolog z muzeum biskupińskiego Mariusz Kazik potwierdza, że jest to ława fundamentowa kościoła. - "Dokonaliśmy datowania elementów ceramiki, które zostały tam odnalezione. Najprawdopodobniej jest to XIII/XIV wiek, choć tolerancja pomyłki wynosi 100 lat"  - powiedział Mariusz Kazik.
    Podczas zeszłorocznych wykopalisk pod posadzką świątyni zostały odkryte ludzkie kości. Przypomnijmy, że prace wykopaliskowe prowadzono jedynie wewnątrz kościoła. - "Nic to dziwnego, kiedyś ludzi chowano w kościołach, pod posadzkami, szczególnie zimą" - mówi proboszcz.
    Mariusz Kazik dodaje, że być może szkielety są pozostałościami po ludziach zmarłych wskutek jakiejś epidemii. Znawca historii Gąsawy Roman Stręczyński ripostuje, że raczej nie epidemii, bo takich zmarłych zakopywano na uboczu po uprzednim paleniu. Nie zaś w okolicach świątyni.
    Wiele zagadek dotyczących gąsawskich szkieletów być może będzie miało szanse na rozwiązanie dzięki kontaktom, które nawiązała z biskupińskimi archeologami fundacja naukowa "American Slavian Project". Fundacja szkoli amerykańskich archeologów i atropologów, a specjalizuje się w badaniach w zakresie osteologii, czyli nauki o kościach.
Ta amerykańska fundacja od jakiegoś czasu robi badania również w Polsce. Na razie w jednej miejscowości - w Gieczu. Teraz szansę na objęcie tymi badaniami ma również Gąsawa. Poprzez Marka Polcyna z Muzeum Pierwszych Słowian na Ostrowie Lednickim, archeologom z Biskupina udało się wysondować, że istnieje możliwość zaangażowania się amerykańskiej fundacji, także w wykopaliska w Gąsawie.
    - "Tu za kościołem są szkielety. Tu był cmentarz w XVIII i XIX stuleciu. Kiedy sadziliśmy za kościołem róże przed kilkoma laty, to już na głębokości 30 cm dokopywaliśmy się do kości" - opowiada ksiądz proboszcz z Gąsawy.
    Roman Stręczyński przyznaje, że pewnie są na tym terenie z pewnością  starsze kości. - "Informacje o cmentarzu przy gąsawskiej parafii pojawiły się w XV wieku, ale mówiły o tym, że ten cmentarz jest już przy kościele przynajmniej od dwóch stuleci. Myślę, że zwłoki mogą znajdować się na dużym terenie chaszczy na południe od kościoła. Tylko tak się zastanawiam, po co to komu? Czemu ma służyć wykopywanie tych szkieletów?" - zastanawia się Roman Stręczyński.
    Mariusz Kazik przyznaje, że już w zeszłym roku, kiedy wykopano szkielety pod kościołem, zwracano częstokroć uwagę archeologom, czyniono wyrzuty, że to profanacja. - "Ale przecież my wszystkie te szkielety na powrót umieściliśmy tam, gdzie były wcześniej" - broni się pracownik Muzeum Archeologicznego w Biskupinie.
Przeciwnikom odkopywania grobów chodzi też o to, że szkielety należą do chrześcijan, a nie Prasłowian, i nie powinno się ich wydobywać z miejsca spoczynku, pomimo że upłynęły już stulecia od ich śmierci.
    - "Dlatego też musi być zgoda kurii gnieźnieńskiej. To po pierwsze. Jest to swego rodzaju odpust, pozwolenie na naruszenie spokoju szczątków doczesnych. Z drugiej strony nie przesadzajmy też. Obecnie są ekshumacje i przenosiny cmentarzy, czy ich części z wielu powodów, np. przy budowie dróg. I dotyczy to cmentarzy, które są o wiele młodsze, wciąż służące pod nowe pochówki, a nie, jak w przypadku obok naszego kościoła"  - tłumaczy ksiądz Ryszard Kwiatkowski.
    Jeśli ma dojść do współpracy polsko-amerykańskiej w Gąsawie, to będzie też trzeba uzyskać pozwolenie od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. - "Konserwator nie tylko wydaje, bądź nie, taką zgodę, ale jeszcze określa zakres terenu, na którym możemy czynić prace wykopaliskowe" - powiedział Mariusz Kazik.
    Archeolodzy z muzeum biskupińskiego zabiegali o to, żeby amerykańska fundacja za własne pieniądze zrealizowała projekt badawczy w Gąsawie, przy którym będą mogli też pracować miejscowi naukowcy. - "Oni są nastawieni na badania szczególnie w zakresie osteologii, nas interesują bardziej niż kości pozostałości po starym kościele, bądź inne zabytki, które są tam jeszcze pod ziemią. O ile Biskupin jest dobrze znany pod kątem archeologicznym, o tyle Gąsawa jest czarnym punktem na archeologicznej mapie. Być może uda się odkryć coś szczególnego. Z pewnością zaś do Gąsawy wpłynęłoby sporo gotówki. Szacujemy, że przybyłaby tutaj kilkunastoosobowa grupa studentów z różnych ośrodków naukowych w USA. Koszty takiego projektu to nawet 100.000 zł. Wszystko finansowali będą oni, my możemy tylko przy tym skorzystać. Bo przecież oni muszą tutaj spać, jeść, itd. Byliby w Gąsawie od 27 czerwca do 21 sierpnia. Jeszcze w tym roku, jeśli wszystko dobrze pójdzie. My oprócz tego, że będziemy mieli możliwość uczestnictwa w badaniach, udostępnimy im naszą salę kinową, czy inne pomieszczenia, gdzie popołudniami można określać i klasyfikować wykopane wcześniej zabytki. Potrzebna nam będzie oprócz akceptacji Kościoła i konserwatora zabytków, również przychylność władz samorządowych" - mówi Mariusz Kazik.
    Jeśli ewentualne prace w Gąsawie przyniosą rewolucyjne odkrycia naukowe, to najprawdopodobniej amerykańska fundacja będzie tu chciała także w kolejnych latach przysyłać studentów. W ślad za tym mogą pójść kolejne pieniądze.
    - "Ja nic do takich badań osobiście nie mam. Niech kopią z pożytkiem dla nauki, ale skoro ci Amerykanie tacy bogaci, to niech już po wszystkim zrobią nam chociaż nowy ganek wokół kościoła, bo to co jest teraz ma już 15 lat i było już naruszone robotami wykopaliskowymi. A jeśli teraz jeszcze byłyby nowe wykopaliska na zewnątrz, to ten ganek zostanie zniszczony całkowicie. Mogliby to odrestaurować po pracach badawczych, to taka ewentualnie moja skromna prośba na przyszłość" - stwierdził ksiądz proboszcz.

Karol Gapiński
Pałuki nr (4/2005)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości