Reklama

Polak i Brazylijczyk z Szubina

Kilka razy publikowaliśmy teksty Edmunda Alwina z Szubina, pora nieco szerzej poznać tę - jakże barwną postać
    Polak i Brazylijczyk z Szubina
    Spójrzmy uważnie na dwie fotografie zamieszczone poniżej. Uśmiechnięty amant w kapeluszu to aktor Teatru Polskiego w Szczecinie w roku 1946. Starszy pan o śmiejących się oczach to człowiek, który po 43 latach spędzonych w Brazylii, powrócił do rodzinnego Szubina. Edmund Alwin - człowiek, którego zna pół Polski i połowa świata. Oto jego opowieść.

    "Ja, Edmund Alwin, pra-, pra-, prawnuk rodziny Alwinów, wywodzących się od 1700 roku z Wąsosza, Szubina, Samoklęsk, zawsze właścicieli ziem rolnych - jestem ostatnim potomkiem Franciszka i Katarzyny z Grzezińskich Alwinów. Do dziś żyję wspomnieniami mego kolorowego życia. Prawie we wszystkich stolicach Europy Zachodniej i Wschodniej oraz Ameryki Południowej, tak jak Peer-Gynt Griega podróżowałem dużo, gdyż jest to moja pasja i tak jak on na stare lata powrócił do domu, tak i ja powróciłem do mych korzeni - miasta rodzinnego Szubina.
    Dużo znakomitych ludzi się przewinęło w moim życiu, różnych narodowości, zawsze jednak obracałem się już od dzieciństwa w jak najlepszych sferach społeczeństwa. Wojna była dla mnie okrutna, ale z drugiej strony wyzwoliła mnie z tej małomiasteczkowej atmosfery, w jakiej tkwiłem przed nią. Może gdyby nie ona, byłbym zwykłym szarym mieszczaninem i nie miałbym tylu przeżyć.
    Czułem się i jestem kosmopolitą. Władam kilkoma językami i gdzie się znajdę za granicą, to czuję się jak u siebie w domu. Lubię podróżować i zawierać nowe znajomości, zawsze lubiłem luksus i w nim przez całe życie się obracałem. Mam jakiś dar nadprzyrodzony, że gdziekolwiek się znajdę, to prym wiodę. Nie lubię czytać, ale za to pisanie to moja pasja, dlatego też jestem pewny, że to co piszę, nigdy nie jest plagiatem. Najchętniej piszę po portugalsku, gdyż ten język był moim własnym przez 43 lata pobytu w Brazylii. Kiedy po kilkuletnim pobycie w Rio de Janeiro i Sao Paulo zacząłem śnić nie w polskim, lecz w portugalskim, zrozumiałem, że jestem już w 100% Brazylijczykiem. Tam przeżyłem większą część swojego życia, dlatego też kocham ten kraj i ludzi, ich gościnność i przyjaźń. Nieraz śnię o powrocie do tej mojej drugiej ojczyzny, której jestem wiernym obywatelem.
    Chroniłem się u znajomych wiedeńczyków, gdy Rosjanie już byli w San Pelten pod Wiedniem, ostatnim pociągiem umknąłem do Pragi, gdzie już po ich powstaniu mimo wszystko wkroczyli Rosjanie.
Na wydane zarządzenie powrotu do swojego miejsca zamieszkania powróciłem do Polski - do Szubina. Znów ucieczka przed milicją, która do mnie się przyczepiła, oskarżając o współpracę z Niemcami, co było zupełnie bezpodstawne.
    Fakt, że mówię płynnie po niemiecku, który zawsze był mi pomocny, dla moich ziomków stał się przyczyną oskarżenia. Z Szubina umknąłem do Wrocławia, gdzie na zgliszczach robiłem lemoniadę sprzedając ją szabrownikom, którzy we Wrocławiu wędrowali po ruinach szukając czegoś co ocalało, tam jednak nie usadowiłem się na stałe, gdyż celem moim było dostać się do strefy amerykańskiej i uciec przed komunizmem. Przeniosłem się do Szczecina.
    Pobyt w Brazylii to okres moich najpiękniejszych i najwspanialszych lat. Pracowałem jako dekorator okien wystawowych.
    Mówię płynnie po niemiecku, francusku i portugalsku. Daję sobie też radę po angielsku, hiszpańsku, rosyjsku. Pomimo 43-letniego pobytu na obczyźnie nie zapomniałem jednak - jak widać - języka ojczystego.

wspomnienia opracowała
Anna Kamińska Pałuki nr 94 (46/1993)

      Nasz bohater urodził się w poniedziałek, 9 października 1916 r., jako się rzekło w Szubinie. Zastanawia się często, w jaki sposób jeden człowiek mógł mieć tyle przeżyć i tak kolorowo żyć.
    Edmund Alwin ukończył ongiś Humanistyczne Gimnazjum w Bydgoszczy, a później Wyższe Kursy Dekoracji Wnętrz w Wiedniu. Tuż po powrocie z wakacji w Helsinkach - wojna. Wysiedlony wraz z rodziną do Mielca w GG ucieka przed Gestapo do Warszawy, a stamtąd do Wiednia.
    W Szczecinie uśmiechnięty pan Edmund pracuje w Teatrze Polskim, jest aktorem. Podobnie jak nieco później w amerykańskiej strefie okupacyjnej Niemiec. Stamtąd było już łatwiej. Z Bremenhafen amerykańskim statkiem wojskowym "General Han" emigruje do Brazyli do Rio de Janeiro, później już na stałe - do Sao Paulo. Współpracował tam z dziennikiem o wielomilionowym nakładzie, był też medium w seansach, mających na celu odnajdywanie zaginionych osób.
    Obywatel polski i brazylijski Edmund Alwin ma zamiar opisać przygody swego życia. Początek już jest. W Szubinie wiele jest barwnych postaci. Pan Edmund jest jednak chyba postacią najbarwniejszą.
       

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości